..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Myśli z tygodnia ::..

   


PONIEDZIAŁEK – ŚWIĘTEGO PISA X
Mt 19

Młodzieniec, słysząc wymaganie Jezusa, zasmucony odszedł. Zbyt wielkie wymaganie?

Sprawowanie dzisiejszej Eucharystii z udziałem Sióstr ze Zgromadzenie Imienia Jezus w przepięknych Saflarach każe zatrzymać się przy tajemnicy Bożego powołania. Osoby obdarowanie powołaniem do służby w Kościele, powinny często przypominać sobie to zdanie: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” To nic innego jak pytanie o dyspozycyjność wobec Pana Boga. Rozdaj wszystko, co posiadasz.

Przypomina mi się scena rozmowy Rembrandta ze swoją córką z dramatu Romana Brandstaettera „Powrót syna marnotrawnego”. Kiedy Bóg da nam łaskę, ojcze – pyta córka. Wtedy, gdy już nic nie będę miał – odpowiada Rembrandt. Czy my jeszcze coś mamy – pyta dalej córka. Widocznie coś jeszcze mamy, skoro Bóg nie daje łaski.
Czasem może się nam wydawać, że już nie mamy nic, co by nas zatrzymywało przy sprawach tego świata. Już jesteśmy całkowicie oddani Panu Bogu, w pełni do Jego dyspozycji. Aż tu nagle, jak jakiś koszmar, albo majak senny, wychodzi nasz egoizm. A jednak, nie jestem w pełni dyspozycyjny.


WTOREK – WSPOMNIENIE MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ


Z tytułem królowej zwykle kojarzy się nam dostojeństwo, splendor i wszelki przepych. Nasza Królowa jest natomiast pokorna. Św. Łukasz mówi, że była zmieszana, słysząc pochwały pod Jej adresem kierowane przez posłańca z nieba.

Z wielu powodów Maryja zasługuje na ten tytuł. Jest Królową, bo urodziła Króla nad królami – Bożego Syna. Sam Pan Jezus podczas rozprawy u Piłata, przyznał, że On jest Królem, ale jego Królestwo nie jest z tego świata i w niczym nie przypomina królestwa tego świata. Jego królestwo to Królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Wszystkie te tytuły możemy również zastosować w stosunku do Matki Bożej Królowej.

Chciałbym, Maryjo, abyś był i moją królową. Wszystkie ziemskie królestwa już mnie zawiodły, pokazały bowiem jak potrafią być okrutne i niesprawiedliwe.

Jednak stawiam sobie pytanie, czy ja zasługuje na to, abyś była moją Królową?


ŚRODA

Mt 20 1-16

Boża sprawiedliwość nie stosuje ludzkich kryteriów. Jedynym kryterium bożej sprawiedliwości jest miłość.

BÓG NIGDY NIE REZYGNUJE Z ŻADNEGO CZŁOWIEKA, nie spisuje go na straty. Ma swój plan wobec każdego z nas. Problem leży w samym człowieku. To my często nie słyszymy Pana Boga i lekceważymy Jego zaproszenie. Wielokrotnie zaprasza nas do pracy w Winnicy swojej, jednak my nie słyszymy. Zajęci swoimi sprawami tłumaczymy się brakiem czasu, ważniejszymi zajęciami, a gruncie rzeczy cierpimy na bezrobotność duchową.

Przyszła na mnie godzina 11-ta – czas pójść do pracy w Winnicy Pańskiej!

CZWARTEK – ŚWIĘTEGO BARTŁOMIEJA.

J 1 45-51
Apostoł Bartłomiej, inaczej Natanael, co się tłumaczy „Bóg dał”, dzięki Filipowi znalazł Pana. i wyznał, że Ten, którego spotkał jest Synem Bożym, Królem Izraelskim.

Święty Jan, autor dzisiejszej Ewangelii, przepięknie opisał spotkanie Bartłomieja z Jezusem. Natanael jest zaskoczony tym, że Jezus tak wiele o nim wie. „Skąd mnie znasz, Panie!” Widziałem cię pod drzewem figowym. Bartłomiej zrozumiał, że stoi przed kimś, kto wszystko o nim wie i wyznał swoją wiarę w Syna Bożego. Później oddał Mu się na wyłączną służbę.

Ukoronowaniem oddania się na służbę apostolską była męczeńska śmierć, która stanowiła potwierdzenie głoszonej Ewangelii na terenach dzisiejszej Indii.

Wiem, Panie, że i mnie dobrze znasz. Nic nie mogę przed Tobą ukryć. Nie mogę grać przed Tobą. Zakładać maskę i odpowiednią pozę. To na nic się zda. Ty mnie znasz całego. Zanim powiem jedno słowo, Ty już znasz całe zdanie. Gdzie mógłbym się ukryć przed Tobą? Wszędzie mnie znajdziesz i powiesz: „Widziałem cię pod drzewem figowym!” Zaskakuje mnie to, że mimo wiedzy o mnie, wciąż mnie kochasz. Naucz mnie, Panie, wyznawać wiarę, tak jak uczynił to Bartłomiej: „Ty jesteś Synem Bożym!”.


PIĄTEK
Mt 22:34-40

Chrześcijanin to człowiek żyjący miłością. Ma ona swoje źródło w Bogu, który jest miłością i ku Bogu zmierza. Aby tę miłość, o której mowa w Ewangelii dobrze zrozumieć, trzeba rzucić okiem na miłość, którą proponuje świat. W centrum tej miłości proponowanej przez świat jest człowiek, jednak nie cały, z jego bogactwem ducha, lecz ogranicza się do ciała. To jest godne miłości, co daje przyjemność dla zmysłów.

Chrystus nie odrzuca oczywiści miłości zmysłowej. Jednak nie można jej traktować jako jedynej i wyłącznej. Człowiek będąc istotą cielesno-duchową, oczekuje znacznie bogatszej miłości i bardziej trwałej. W chrześcijańskiej miłości jest więc miejsce na zmysły, ale jest także miejsce na miłość bezinteresowną, będącą darem ludzkiego ducha. O tym tak pięknie mówił Ojciec święty Benedykt XVI w encyklice „Bóg jest miłością”.

SOBOTA – MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ
J 2 1-11

Kana Galilejska to niewielka miejscowość na północy Palestyny, niedaleko jeziora galilejskiego. W Kanie odbywało się wesele. Wśród zaproszonych gości był Jezus i Jego Matka. Dobrze, że Matka była na tym weselu. Przekonali się o tym ci, którzy ich zaprosili. Matki widzi wszystkie problemy ludzkie i przychodzi z pomocą.

W Kanie Galilejskiej Matka Jezusa pokazał swoją wielką rolę pośredniczki pomiędzy ludźmi a Panem Bogiem. Ona pierwsza dostrzegła zaistniały problem, choć inni zapewne też widzieli kłopotliwą sytuację. Problem widział zapewne także Pan Jezus obecny na weselu, ale nie reaguje, czeka na Matkę. Ona pierwsza dostrzega problem i zwraca się z nim do swego Syna: „Nie mają już wina!” Gdy Jezus jakby obojętnie reaguje, Ona działa dalej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek mój Syn wam powie”. Za przyczyną Matki dokonał się pierwszy cud.
Jasna Góra jest często nazywana Polską Kaną, bo jest tutaj Matka i przychodzą ludzie, a Ona, podobnie jak w Kanie, dostrzega ich problemy i przychodzi z Pomocą. Nie da się opisać wielkości łask, jakie ludzi otrzymują przez pośrednictwo Matki Bożej u tronu Czarnej Madonny.

Dzisiejsza uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, oprócz bogactwa teologicznego, ma niezwykły wymiar historyczny i patriotyczny.
W Ikonie Jasnogórskiej, w twarzy Czarnej Madonny, jest jakby wypisana cała burzliwa historia Polski – z jej smutkami, radościami i chwałą. Od 1383 roku Ona jest pośród naszego narodu. I dobrze, że jest. Jej rola w tym narodzie jest tak wielka, że nie wyobrażamy sobie, by na Jasnej Górze Jej nie było.

 




 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.