..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne


..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie na różne okazje ::..

..:: wstecz ::..

   

Nauka pasyjna

W naszych rozważaniach pasyjnych doszliśmy dziś do Drogi Krzyżowej. Rozważanie Drogi Krzyżowej winno być nacechowane jednym pragnieniem: by znaleźć na Niej swoje miejsce. Któraś ze stacji jest ci przecież szczególnie bliska, bo byłeś wtedy na tym przystanku Drogi Krzyżowej. Ja wiem, że się możesz w tym momencie zbuntować, mówiąc: „Cóż to za bzdury ksiądz opowiada, przecież to się działo ponad 2 tysiące lat temu, więc mnie tam nie było”. Tak ci się wydaje, że cię tam nie było. Byłeś ty i byłem ja na Drodze krzyżowej Jezusa.

Roman Brandstaetter w utworze „Pieśń o moim Chrystusie” w sposób przepiękny pokazuje, że byliśmy na placu Piłata, gdy podburzony tłum wybierał Barabasza, jednocześnie domagając się ukrzyżowania Chrystusa. Wołaliśmy razem z tamtym tłumem: „Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!” Byliśmy też na drodze krzyżowej – nasz grzech nas tam zaprowadził. Oczywiście, każdy z nas był na Drodze krzyżowej w nieco innej roli, pośród 14. stacji, są takie, z którymi się bardzo identyfikujemy. Człowiek mający poczucie krzywdy, jaką ktoś mu wyrządził, odnajdzie swoje miejsce przy stacji niesprawiedliwego wyroku skazującego Jezusa na śmierć, a ktoś inny, szczególnie doświadczany w życiu cierpieniem lub ciężarem codzienności, odnajdzie swoje miejsce przy stacji wzięcia krzyża lub upadku pod Jego ciężarem. Matka, która patrzy na dramat swego syna i czuje, że nie może mu w żaden sposób pomóc, będzie stała przy stacji spotkania Jezusa ze swoją Matką.

Pewnie oglądaliście znakomity film zatytułowany „Jony”. Ten film tym się wyróżnia, że główna bohaterka gra samą siebie. Opowiada on historię dramatu młodziutkiej dziewczyny, która podczas niefortunnego skoku do wody w piękny, letni dzień, złamała sobie kark, zrywając rdzeń kręgowy. Już nigdy Jony nie stanie o własnych nogach. Pozostanie na wózku inwalidzkim, zdana na łaskę i niełaskę innych ludzi. Bardzo długo trwała jej walka z Bogiem i pytania: Dlaczego ja… dlaczego Bóg na tę jedną chwilę nie powstrzymał skutków prawa ciążenia? Długo walczyła, aż zrozumiała. Teraz już wie, że na tej nowej drodze spotkała Chrystusa obciążonego krzyżem, On jest zawsze przy niej, On nigdy jej nie opuszcza.

Istotą każdej drogi jest to, że ma zawsze swój cel – prowadzi do konkretnego punktu. Owszem, bywają drogi tzw. ślepe, ale takie drogi zwykle są oznakowane odpowiednią tablicą ostrzegającą, że prowadzi do nikąd. Nikt rozsądny na taką drogę nie wchodzi, ponieważ nie realizuje ona jego celów. Droga krzyżowa Jezusa miała swój cel. Pan wziął krzyż i poszedł drogą krzyżową, ponieważ pragnął nas zbawić. Jeżeli zaprasza nas Jezus, by wziąć swój krzyż i iść za Nim Drogą krzyża, to jednocześnie wskazuje cel dokąd ona prowadzi: „Kto, chce zachować życie straci, a kto straci swe życie z Mego powodu, ten je zachowa na życie wieczne”.

Dokąd prowadzi twoja droga?

Jakżesz wielu ludzi nie wie dokąd zdąża, nie wyznaczyli sobie celu swej drogi życia, a to jest poważny błąd. Smutne jest to, że wielu z nas wybiera wariant „ślepej drogi”, która prowadzi do „nikąd”, nie ma żadnego celu. Chwytają życie bez jakiejkolwiek logiki (nie w sensie Carpe Diem – chwytaj chwilę, czyli dobrze wykorzystaj każdy dzień), a potem okazuje się, że wszystko zmarnowali. Droga chrześcijanina musi prowadzić do zbawienia, inaczej jest drogą bez sensu.

Przypomniał mi się jeszcze jeden film, który mnie zachwycił. Wielokrotnie już ks. Sławomir, a także ja, mówiliśmy o tym filmie. Tytuł: „Pokuta”. Film jest rozrachunkiem z epoką stalinizmu i wnikliwym studium tyranii. Pokuta na ekrany trafiła dopiero w 1986, stając się z miejsca ważnym wydarzeniem, nie tylko filmowym. Film Pokuta kończy się pytaniem: "po cóż komu droga, która nie prowadzi do cerkwi?". Po cóż komu droga, która nie prowadzi do nieba? ...

Czy droga, którą idziesz obecnie prowadzi cię do nieba?

Pasyjne – Niedziela Palmowa

Śmierć Pana Jezusa ma swój początek już w raju. To tam człowiek najpierw cieszył się wielką przyjaźnią z Panem Bogiem, ale wkrótce dopuścił się zdrady tej przyjaźni. Skutki tej zdrady nosimy do dziś.

Sytuacja człowieka od tamtej pory stała się katastrofalna. Byłaby jeszcze bardziej tragiczna, gdyby nie plan zbawienia, który pojawił się natychmiast po grzechu zdrady: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”.

Od tamtego wydarzenie z raju, aż po dzień dzisiejszy, trwa nieustanne zmaganie się dobra ze złem. Kulminacją tej walki była Golgota, gdzie człowiek dopuścił się ukrzyżowania swego Stwórcy i Pana. Ile zła musiało się nagromadzić w ludzkim sercu, by podnieść rękę na Pana Boga?

Na Golgocie spełniła się zapowiedź z rajskiego ogrodu: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie, a niewiastę…” Raj powrócił na Golgotę. Wówczas na rajskim drzewie szatan odniósł zwycięstwo posługując się bardzo podstępną pokusą, której istotą jest ludzka pycha. Człowiek głodny wielkości wyciągnął rękę po złudny owoc, który rzekomo miał mu zagwarantować wiedzę równą Panu Bogu. Człowiek został oszukany.

Na Golgocie, gdy Pana ukrzyżowano, szatan wiedząc, że Syn Boży ma również naturę ludzką, jeszcze raz zaatakował: „Zstąp z krzyża, a uwierzymy Ci!” „Innych wybawiał, a siebie nie może wybawić, skoro jest Synem Bożym!” Szatan posłużył się także jednym z łotrów: „Jeśli jesteś Synem Bożym, wybaw siebie i nas!”

Ale Pan z krzyża nie zstąpił. Wytrwał do końca – zmiażdżył głowę szatana.

Wówczas szatan został pokonany. Człowiek znów może siebie nazywać dzieckiem Bożym i może śnić o niebie. Ale zanim to się stanie faktem, musimy stoczył swoją osobistą walkę z szatanem i musimy go pokonać. Szatan nie poddaje się, prowadzi nieustanną walkę o duszę człowieka.

To, co dziś obserwujemy, to jakiś niespotykany dotąd atak szatana. Dlatego nie możemy być uśpieni. Szatan potrafi wszystko wykorzystać do realizacji swoich diabelskich celów. To nie tylko wódka, narkotyki.

O co dziś idzie walka? O człowieka. Seks.

Mówią nam, że politycy się kłócą. To nie tylko kłótnia. To walka o człowieka.

Metoda tej walki o człowieka, a właściwie przeciw człowiekowi, jest ciągle taka sama.

„Zstąp z krzyża!” „Po co cierpieć!” Po co od siebie wymagać” „Nie musisz Pana Boga słuchać”. Korzystaj z wolności. „Co ci będzie Kościół narzucał – sam decyduj o sobie”. Dziś coraz częściej daje się zauważyć taki pretensjonalny stosunek do Pana Boga. Taką postawę dało się zauważyć u łotra, który nie wyraża żalu, ale żądanie: „Wybaw siebie i nas!”

Co mamy czynić, Panie?

Czuwajcie i módlcie się.

 

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.