| |
..::
przemyślenia ::..
W TROSCE O SWOJE ZBAWIENIE … I NIE TYLKO
|
|
Ktoś powiedział, że trzeba swoje sprawy wziąć we własne
ręce. Trzeba przyznać, że jest w tym powiedzeniu dużo
prawdy. Trzeba zatroszczyć się o swoje. Myślę tutaj o wielu
rzeczach i problemach, które ludzie zwykli nazywać swoimi.
Mój dom
- muszę się o niego zatroszczyć, bo inaczej będzie pusty i
zimny. Nie warto zazdrościć tego, że ktoś ma taki piękny
dom. Z zazdrości nie powstają piękne domy lecz są owocem
ludzkiej pracy i codziennej troski.
Moja rodzina
- też muszę się o nią zatroszczyć. Muszę sprawić, by rodzina
stała się Kościołem Domowym i ogniskiem, przy których inni
chętnie usiądą, by się ogrzać jej ciepłem i dobrocią zeń
bijącą. Tutaj też zazdrość na nic się nie przyda. Słyszałem
jak pewna kobieta, której niezbyt dobrze wiodło się w
małżeństwie, zazdrościła koleżance, że tamta ma
wyrozumiałego i odpowiedzialnego męża i taką miłą atmosferę
rodzinną. Jednak nie zwróciła uwagi na fakt, że tamci
troszczą się o taki stan. Mają czas na rekolekcje oazowe dla
rodzin, potrafią razem uklęknąć do pacierza wieczornego.
Trzeba wziąć swoje sprawy we własne ręce. Rodzice mówią:
Nasze dzieci!
Dobrze, że one są, ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby się
rodzice zatroszczyli o swoje dzieci. Nikt przecież nie zrobi
tego za rodziców, a przede wszystkim nie zrobi tak dobrze,
jak mogliby to uczynić rodzice. Owszem, znajdą się osoby, a
także instytucje, które włączą się o owo zatroskanie o
dzieci, ale trzeba z nimi współpracować. To także będzie
zatroskanie.
Pośród wielu spraw, które nazywamy „swoimi”, jest sprawa
zbawienia -
mojego zbawienia.
To wybitnie moja sprawa. Niektórzy nawet mówią, by się nie
wtrącać w tak bardzo osobistą sprawę. Pełna wolność -
mówiąc kolokwialnie liberalizm moralny. Jeżeli jednak w
każdej „mojej sprawie” zawsze ktoś inny uczestniczy, to
szczególnie w tak osobistej, jaką jest zbawienie.
O zbawienie trzeba się szczególnie zatroszczyć,
chodzi przecież o całą wieczność. Dobrze, że w tej trosce
nie jesteśmy sami. Jest z nami Wspólnota, którą nazywamy
Kościołem. Zadaniem wspólnoty Kościoła jest troska o
zbawienie każdego człowieka, nawet takiego, który w opinii
ludzi uchodzi za straconego. Czasem może się wydawać, że owa
troska zakrawa o wtrącanie się w osobiste sprawy człowieka,
ale przecież tak musi być. Dobry lekarz nie pyta chorego o
to, czy dany lek będzie mu smakował, ale wydaje receptę i
poleca, by stosował go zgodnie ze wskazaniami. Nasze
zbawienie nie ma ceny w wymiarach ziemskich, ani nie da się
z czymkolwiek porównać. Jest to wartość bezwzględna.
Zatroszczmy się o swoje zbawienie!