| |
TRYDUUM
PASCHALNE
wstecz
WIELKI CZWARTEK
WIELKA SOBOTA
Dzisiejsza Eucharystia ma swoją wyjątkową nazwę:
nazywamy ją Mszą Wieczerzy Pańskiej albo Ostatniej
Wieczerzy.
Sama nazwa podpowiada nam w jakim nastroju ją
sprawujemy. Wracamy do Wieczernika, by raz jeszcze
przeżyć to, co tam się dokonało. To prawda, że każda
Msza święta nawiązuje do Wieczernika, bo nie może być
inaczej, ale dziś ma Ona wyjątkowy charakter. Podobnie
jest z każdą ważną rocznicą. Tak jest np. z rocznicami
małżeńskimi. Są one wspaniałą okazją, by uświadomić
sobie tamten dzień, w którym ktoś przestał być
kawalerem, panną i stał się mężem i żoną, a obydwoje
zaczęli tworzyć wspólnotę.
Podobne treści wnosi dzisiejszy dzień. Pan Jezus daje
nam dzisiaj pierwszą lekcję miłości. Jutro będzie druga
lekcji miłości. Kochać to chcieć być blisko osoby
kochanej i być zawsze do jej dyspozycji. Można w różny
sposób mierzyć bliskość jednej osoby do drugiej. Pan
Jezus przekroczył wszelkie ludzkie miary, którymi można
bliskość określać. On się z nami jednoczy – wchodzi w
nasze życie. Tak się właśnie dzieje, gdy przyjmujemy
Chrystusa w Eucharystii. Nie ma większego zjednoczenia
się jak właśnie takie. Kiedy ktoś nam mówi, że jest z
nami, to zdajemy sobie sprawę, że mimo wszystko nie jest
to jedność doskonała. Zawsze jest pewien margines
samotności. Gdy przyjmujemy Jezusa w Eucharystii, to On
wchodzi w każdy zakątek naszego życia.
Aby takie jednoczenie się z człowiekiem było możliwe,
ustanowił kapłaństwo, które w swej istocie jest na
służbie Eucharystii. Sprawując Eucharystię kapłan się w
pełni realizuje. Wszystko inne jest dodatkiem. Ks. Kard.
Wyszyński powiedział na samym progu swojego kapłaństwa,
że jego największym szczęściem będzie odprawić choćby
jedną Mszę świętą.
Ojciec
święty w książce „Dar i tajemnica” napisał: "Nie ma
Eucharystii bez kapłaństwa, tak jak nie istnieje
kapłaństwo bez Eucharystii”. Eucharystia jest główną
i centralną racją bytu sakramentu kapłaństwa, który
definitywnie począł się w momencie ustanowienia
Eucharystii i wraz z nią. Nie bez powodu słowa „To
czyńcie na moją pamiątkę", wypowiedziane bezpośrednio po
słowach eucharystycznej konsekracji, powtarzamy przy
każdym przeistoczeniu, sprawując Najświętszą Ofiarę.
Kapłan staje się kapłanem dla Eucharystii, jest za Nią w
sposób szczególny odpowiedzialny.
Mam świadomość, że kapłaństwo mnie przerasta. Nie umiem
nawet wyrazić ludzkim językiem jego wielkości i
znaczenia w moim życiu. Wiem, że warto było zostać
kapłanem choćby tylko z jednego powodu, by stanąć przy
ołtarzu Pańskim i powiedzieć „Bierzcie i jedzcie, to
jest Ciało moje…”
Kiedyś zostałem zapytany, bodajże podczas rekolekcji dla
rodzin: Czy łatwo być kapłanem? Zastanawiałem się nad
tym. Pamiętam, gdy wstąpiłem do seminarium duchownego,
na pierwszym spotkaniu z jednym z profesorów,
usłyszeliśmy słowa: „Gratuluję, że w tych czasach
odważyliście się być kapłanami jutra.” Te słowa były
powiedziane w konkretnym kontekście i sytuacji, w jakiej
wszyscy wtedy żyliśmy. Myślę jednak, że niewiele się
zmieniło. Zniknął system komunistyczny, ale pojawiła się
nowa siła, która może jeszcze bardziej nienawidzi
kapłanów. Kapłan jest wrogiem pewnego stylu bycia, który
te współczesne siły preferują. Jako żywo realizują się
nieustannie słowa Chrystusa: „Będziecie w nienawiści u
wszystkich…”
Dziś, po 29 latach kapłaństwa, powiem, że warto było być
posłusznym powołaniu i pójść za Chrystusem. Szczególnie,
gdy staję przy ołtarzu Pańskim, to mówię: Warto było.

WIELKA SOBOTA - WIGILIA PASCHALNA
Wigilia Paschalna była długa i
bogata w treść. To zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę to, że
ma ona przedstawić całą historię zbawienia.
Zaczęliśmy od poświęcenia ognia,
którego symbolika jest bardzo bogata. Ogień towarzyszy
wielu wydarzeniom biblijnym, w których Bóg objawia
człowiekowi swoją wolę zbawienia. W Księdze Wyjścia
spotykamy płonący krzew, z którego Bóg przemawiał do
Mojżesza ukazując plan wyzwolenia uciemiężonego narodu,
później pojawia się słup ognia, który towarzyszy
Izraelitom podczas ich wędrówki do Ziemi Obiecanej. Oni
wiedzieli, że znak ognia, to znak obecnego pośród nich
Pana Boga.
W Nowym Testamencie znak ognia
pojawia się podczas Zesłania Ducha Świętego, który
dotyka każdego z Apostołów, czyniąc ich odpowiedzialnymi
za Ewangelizację świata.
Dla nas, nowego Ludu Bożego, ogień
to przede wszystkim światło paschalnej świecy – to
Chrystus, który dla nas stał się Ofiarą przebłagalną za
nasze grzechy. Paschalna świece- owoc pszczelego roju –
symbolizująca Chrystusa, zapalił się po raz pierwszy
podczas chrztu świętego, by nam powiedzieć, że
zostaliśmy wybrani do Wspólnoty Kościoła i wezwani do
dawania świadectwa.
Dobrze, że co roku przypominamy
sobie nasze chrześcijańskie zobowiązania podjęte w
czasie chrztu świętego. Obiecaliśmy wówczas (w
większości przypadków robili to za nas nasi rodzice i
chrzestni), że wyrzekamy się szatana i wszelkich jego
spraw, a także wszystkiego, co do zła prowadzi.
Obiecaliśmy również, że będziemy wierzyć w Boga Ojca
Wszechmogącego, Jego Syna, który za nas został
ukrzyżowany i Zmartwychwstał, a także w Ducha świętego,
który nas wprowadził do Kościoła.
Czy realizujemy te zobowiązania?
Wyrzekam się szatana – mówiliśmy –
może i tak jest, bo nikt tak oficjalnie, poza jakimiś
satanistami, nie chce mieć do czynienia z Diabłem, ale
czy wyrzekliśmy się wszystkiego, co do zła prowadzi, a w
efekcie do posługiwania szatanowi? Nie Wisz, co do zła
prowadzi? Wiele rzeczy, które często wyglądają
niewinnie. Jedna opuszczona Msza święta, a ksiądz robi z
tego powodu tyle hałasu – powiedział mi ktoś. Niestety,
zwykle nie kończy się na tej jednej Mszy świętej. Tak
samo jest z pierwszym kieliszkiem alkoholu – zupełnie
niewinnym. Niestety, zwykle po tym pierwszym, przychodzą
następne, następne… i nawet się nie zorientujesz, jak
idziesz ku złu. Szatan cię prowadzi, a ty dajesz się
prowadzić. Tak możemy mówić o wielu innych sytuacjach,
które zmierzają do zła.
A mówiłeś, że wyrzekasz się
wszystkiego, co do zła prowadzi.
Dziś Chrystus pokonał śmierć i mówi
do ciebie: wyjdź i ty z groby swego zniewolenia, przeżyj
swoje zmartwychwstanie. Stań się nowym człowiekiem.
|
|