| |
..::
w Domu Pana ::..

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

W Księdze Rodzaju czytamy, że wszystko, co Pan Bóg
uczynił było bardzo dobre. Taki był zamiar Stwórcy, aby
dobro, które wyszło z ręki pana Boga, mogło królować na
świecie.
Tymczasem w dziwnych okolicznościach pojawiło się zło. I
oto mamy świat, w którym obok szlachetnej pszenicy,
rośnie także chwast.
Co robić? Rolnicy wiedzą jakim utrapieniem jest chwast.
Nie wystarczy go raz usunąć i mieć problem z głowy.
Usunięty, pojawia się znów, i znów, i tak bez końca.
Chwast jest zaborczy. Chciałby rosnąć tam, gdzie się go
nie chce i wycina.
Przypowieść o pszenicy i chwaście dobrze oddaje
rzeczywistość trwającej walki dobra ze złem panoszącym
się w świecie.
Walka ta pochłania wiele pieniędzy i nie przynosi
oczekiwanych rezultatów. Pojawia się zniechęcenie i
poczucie niemocy wobec zła, które choć niechciane, to
jednak ciągle się pojawia i niepokoi człowieka.
Bezradnie rozkładamy ręce i pytamy: Co robić?
Pan Jezus zdaje się mówić do nas: Cierpliwości,
czekajcie na ostateczne żniwa. Tymczasem pracujcie nad
promowaniem dobra. Im więcej będzie dobra, tym mniej
zła. Im więcej dobrze wychowanych dzieci, tym mniej tych
źle wychowanych i zaniedbanych. Nawet z punktu widzenie
ekonomicznego to się opłaca. Promocja dobra wymaga
oczywiście środków finansowych, ale one są o wiele
mniejsze niż te, które wydaje się na walkę ze złem.
Tymczasem wydaje się, że wielu prominentnych reżyserów
współczesnego świata, tego nie rozumie, a nawet nie chce
przyjąć do wiadomości. Co więcej, są siły, które
przyjęły zadanie wprost przeciwne – zajmują się promocją
zła. Okazuje się, że na ten zgubny cel przelewa się
przeogromne środki finansowe, udając jednocześnie, że
prowadzi się zakrojoną walkę ze złem. Przykładów
potwierdzających ten mechanizm można przytaczać bardzo
wiele. Niestety, wiele czasopism mocno angażuje się w
ten proceder, tłumacząc się niczym nieograniczoną
wolnością, jako celem zasadniczym. To jakiś szatański
plan, który prowadzi jedynie do piekła.
Promocja dobra winna stanowić nadrzędne zadanie pracy
wychowawczej i edukacyjnej. Trzeba pomagać dzieciom i
młodzieży pragnącym dobra i szukającym dobra. Trzeba
mieć dla nich czas i przede wszystkim serce. Jest to
zadanie wszystkich ludzi dobrej woli, a szczególnie
wierzących, którzy mają polecenie od samego Chrystusa,
by stawać się światłem i solą ziemi.
|
|