..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Inne materiały duszpasterskie ::..

..:: wstecz ::..

   

DROGA KRZYŻOWA 2003 - MODLITWA O POKÓJ

Wstęp

"Jeśli ktoś chce pójść za Mną, nich się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje". Słowa wyjęte z Ewangelii szczególnie mocno brzmią teraz, gdy wkroczyliśmy w okres 40-dniowej pokuty. Jest to bowiem czas uświadamiania sobie tajemnicy krzyża i naszego związku z Nim. Każda epoka miała swój wymiar krzyża. Poczynając od pierwszych prześladowań wyznawców Chrystusowego krzyża, poprzez liczne w historii zamachy na tę tajemnicę, aż po dzień dzisiejszy, znaczony cierpieniami, niesprawiedliwością, groźnymi konfliktami międzynarodowymi i zamachami terrorystycznymi.

Czego chcesz od nas, Panie, zachęcając nas dziś do wzięcia swego krzyża? Oczekujesz świadectwa od nas, ludzi chodzących za Tobą po drogach XXI wieku. Mamy dać świadectwo, że Twój krzyż, staje się naszym - moim krzyżem. Twój krzyż, Panie, to narzędzie pokoju. Pozwól, abyśmy idąc za Twoim krzyżem, podjęli nasze gorące wołanie o pokój, którego tak bardzo potrzebuje ludzkość.

Stacja I - Wyrok śmierci

"Winien jest śmierci!" Taki był werdykt sądu przeprowadzonego przez Sanhedryn. Winien jest śmierci nie dlatego, że popełnił jakieś przestępstwo, że swoją osobą zagrażał bezpieczeństwu obywateli, ale za to, że wzywał do poznania prawdy. Prawdą jest sam Bóg. Poznać Go, to poznać miłość, pokój i dobro, a poznawszy - wprowadzać w swoje życie. Członkowie Sanhedrynu, na czele z najwyższym kapłanem, nie chcieli odkryć prawdy o Bogu. Woleli Go skazać na śmierć. Odkrywanie prawdy, szczególnie o sobie, bywa bardzo bolesne. Wymaga bowiem, porzucenia starych dróg i odwagi, by wejść na nowe, takie, które ukazuje mi poznana prawda. Czasem, niestety, jesteśmy świadkami uciekania od prawdy dotyczącej człowieka - jego praw, zadań i odwiecznego powołania, a tym samym powtarza się wyrok Sanhedrynu: "Winien jest śmierci", bo Jego drogi nie są naszymi drogami, a Jego prawda, nie jest naszą prawdą, Jego nauka nam nie odpowiada, bo burzy nasze interesy, układy i wprowadza niepokój w nasze rządzenie światem.

A Ty, Panie, znów, tak jak wtedy, milczysz, gdy oskarżają Cię i odrzucają. Wielu chciałoby, byś przemówił w jakiś nadzwyczajny sposób i zahamował to wszystko, co rozpętali ludzie naszego wieku. Okazuje się, że jednak mówisz głosem Ojca świętego i pasterzy Kościoła. Chcesz też mówić moim głosem, bo przecież jestem dzieckiem Kościoła. Mam być Twoim głosem, żyjącym Twoją prawdą. Dziś oczekujesz od nas, ludzi wierzących w XXI wieku, byśmy byli świadkami prawdy, że pokój i miłość są najważniejsze.

Stacja II - Krzyż

"Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode Mnie ten kielich, lecz nie Moja, lecz Twoja wola, niech się spełni" - tak mówił Pan w ogrodzie Oliwnym. Teraz spełnia się owa wola Ojca - tak trudna i nie do pojęcia. Od początku, od pierwszej chwili ziemskiego zamieszkania, krzyż rysował się w życiu Jezusa. Krzyż był Jego drogą, która dla nas, jak powie poeta, stała się bramą. Ludzkość, krocząca drogą Chrystusa Pana, musi podejmować ciągle na nowo krzyż. W wymiarze eschatologicznym, krzyż jest koniecznym narzędziem w drodze do zbawienia. W rzeczywistości ziemskiej jest również konieczny, by ludzkość mogła żyć w pokoju i bezpieczeństwie. Jeśli jedni odrzucą krzyż, to równocześnie włożą go w wymiarze podwójnym na innych. Wojna jest próbą podporządkowania sobie innych, jest próba wkładania krzyża na innych. Wzajemne poszanowanie człowieka przez człowieka, jego praw, potrzeb, wymaga przyjęcia krzyża przez wszystkich. Jakże ciężkie brzemię krzyża niosą ubodzy, nie mający żadnych środków do życia. Dzieje się tak dlatego, że inni zdjęli z siebie krzyż, są najedzeni i opływają we wszystko.

Panie, proszę, byś udzielił nam, żyjącym teraz, lekcji krzyża. Byśmy zrozumieli konieczność krzyża i nie zdejmowali go z siebie, wkładając na innych. Udziel cnoty męstwa w podejmowaniu krzyża. Udziel cnoty wytrwałości w codziennym znoszeniu krzyża.

Stacja III - Upadek.

Ten, który podnosił innych, teraz upadł. Upadek wpisany był w drogę krzyżową Jezusa. To zrozumiałe. Wcześniej ubiczowany, pobity i wyczerpany do granic ostateczności - upada. Każdy krzyż stwarza możliwość upadku. W końcu kiedyś musi się skończyć odporność na ból, cierpienie, na pokusy, a to może prowadzić do upadku. Jest jednak pewna różnica pomiędzy upadkami Jezusa, a naszymi. Tamte prowadziły w końcu do zwycięstwa, były lekarstwem na nasze upadki. Tymczasem upadki ludzi, bywają oznaką klęski, sygnałem, że dzieje się coś złego z człowiekiem. Trzeba ciągle na nowo podejmować wysiłki, by ustrzec się przed upadkami. A jeśli upadek stanie się faktem, trzeba wyciągnąć wnioski i powstać, by iść dalej. Każda wojna i przemoc są upadkiem człowieka, zakwestionowaniem jego godności i powołania. Nic nie usprawiedliwia czynów dokonanych przez grupę zamachowców z 11 września 2001 roku. Nic również nie usprawiedliwia okrucieństwa jakiego dopuszcza się Husajn na swoich rodakach. Ale nic też nie usprawiedliwi niewinnej krwi, która jest konsekwencją każdej wojny. Wydaje się, że na wojnie jedni wygrywają, a drudzy są przegranymi. Ale tak naprawdę jedni i drudzy przegrywają coś znacznie ważniejszego - swoją godność i wartość jaką jest pokój.

Panie, ustrzeż świat przed upadkiem obyczajów i godności, jakie niesie z sobą wojna.

Stacja IV - Matka.

Ona zawsze była blisko swego Syna. Wszystko się zaczęło podczas pamiętnego Zwiastowania w Nazaret. Mocno związała się ze swym powołaniem - być blisko Syna. Nic dziwnego, że teraz też jest obecna. Ewangeliści nic nie powiedzieli o wzajemnych przeżyciach Matki i Syna, gdy spotkali się na drodze krzyżowej. Można tylko przypuszczać ile bólu i bezradności niosła Matka w swym sercu, widząc cierpienie swego Syna. Można też przypuszczać ile sił dało Jezusowi to spotkanie z Matką. To było ukojenie w cierpieniu, to był znak pokoju przyniesionego przez Matkę. Takich spotkań z miłością matki, każdy człowiek potrzebuje. Niezależnie od tego ile ma lat i jakie stanowisko piastuje. Potrzebuje matki syn, czy córka, gdy drogi życiowe się poplączą, gdy światło nadziei zagaśnie, gdy sił już nie ma. Matka zawsze musi mieć nadzieję i siłę, by się tym podzielić ze swymi dziećmi. Ludzkość udręczona cierpieniami i wojną, bardzo potrzebuje spotkania z miłością Matki. Właśnie tej Matki z drogi krzyżowej. Potrzeba Jej ciepła, pełnego miłości, by ludzie zapragnęli pokoju. Ona tyle już razy stawała na zakrętach historii ludzkości, zawsze wskazując drogę, tę właściwą, prowadzącą do pokoju i miłości.

Panie, daj nam swoją Matkę jeszcze raz, by jak w Lourdes, Fatimie i Jasnej Górze, poprowadziła świat na drogę pokoju i miłości.

Stacja V - Pomoc Szymona.

Przymuszono go, by wziął krzyż Jezusa. Skoro przymuszono, to znaczy, że nie chciał dobrowolnie wziąć krzyża. Może sobie później wyrzucał, że przypadkowo tam był. Chciałbym poznać dalsze losy Szymona. Czego nauczyła go ta krótka chwila dźwigania Chrystusowego krzyża? Krzyż zawsze czegoś uczy. Szczególnie wtedy, gdy dźwigamy go z kimś innym, lub za innych. Ma on swoją wartość, której w ludzkich wymiarach nie da się pojąć. Krzyż Jezusa, a po nim każdy inny krzyż, jest bramą prowadzącą do zbawienia. To jest pewien wymiar naszego powołania chrześcijańskiego, byśmy, jedni drugich brzemiona niosąc, pomagali sobie w drodze do zbawienia. Po co walczyć o to, kto ma nieść krzyż: mąż, czy żona, rodzice, czy dzieci? Czy nie lepiej wziąć go razem? Zamiast bezsensownej walki o panowanie, czy nie lepiej podzielić się krzyżem?

Panie, daj nam to zrozumieć.

Stacja VI - Chusta Weroniki.

Jej nie przymuszano. Sama zdobyła się na odwagę, by pomóc. Choć ewangeliści nie odnotowali takiego faktu, to jednak w tradycji chrześcijańskiej Weronika zapisała się jako ta, która zdobyła się na gest współczucia i dobroci. Nagrodą za jej czyn było oblicze cierpiącego Jezusa utrwalone na jej chuście. Nigdy nie brakowało ludzi odważnych w dawaniu świadectwa Chrystusowi. Nawet wówczas, gdy wiązało się z tym wielkie niebezpieczeństwo - oni pozostawali wierni prawdzie pozostawionej przez Chrystusa Pana. Nazywamy ich męczennikami, czyli świadkami. Pozostawili po sobie piękne ślady miłości, rzec można - w ich życiu wyrył swój ślad sam Chrystus. Takich ludzi nie brakuje i dziś. Zawsze widzą ludzi potrzebujących, opuszczonych, osieroconych, niesprawiedliwie sądzonych i zabijanych. Oni zawsze przychodzą z pomocą i szukają dróg prowadzących do miłości. To wszystko wpisuje się w czyn świętej Weroniki.

Gorąco prosimy Cię, Panie, abyś nasze serca otworzył na innych. Naucz nas czynów św. Weroniki.

Stacja VII - Drugi upadek.

Czy był to przypadek, czy może pewien proces, który będzie rodził następne upadki? Każdy upadek ma swoją historię. Coś go uprzedza i coś po nim następuje. Ten upadek poprzedziły zadawane Panu Jezusowi liczne cierpienia i zniewagi. Trzeba jednak widzieć w upadku Jezusa i w całej drodze krzyżowej wszystkie słabości i upadki człowieka, począwszy od pierwszego upadku, który miał miejsce w raju, aż po mój i twój, dokonany dziś. Każda wojna jest symbolem upadku człowieka. Do jakiego stopnia zostały odwrócone zasady moralne i zatracona wrażliwość, że naród występuje przeciw innemu narodowi, wysyłając śmiercionośne żelazo, albo ludzi, jako żywe tarcze, by zabijać i pogwałcać wolność i spokój. Upadek moralny zwykle prowadzi do wojny, jest jego źródłem i istotnym motywem.

Prosimy Cię, Panie, pomóż powstać ludziom upadłym w grzech, by mieli siłę podnieść się. Pomóż narodom, by stwarzali warunki i poczucie bezpieczeństwa, daj pragnienie pokoju.

Stacja VIII - Plączące niewiasty.

"Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i dziećmi swoimi". Tymi słowami Pan Jezus jakby wskazuje na przyczynę Jego krzyża i cierpienia. Jest ona w głębi ludzkiego serca, pełnego niepokoju i słabości. Musimy te słowa Jezusa odnieść również do siebie. Jest dziś nad czym płakać. Ulice naszych miast i wiosek są pełne źle wychowanych dzieci, które nigdy nie miały dobrego przykładu, wspaniałych wzorców życia, właściwego ukierunkowania na przyszłość. Ktoś zaniedbał troskę o te dzieci, ktoś nie spełnił obowiązku wynikającego z faktu przekazania życia. Zakłady poprawcze, przepełnione źle wychowanymi młodocianymi ludźmi, są świadectwem niedojrzałości do pełnienia roli rodziców i wychowawców. Odpowiedzialność za ten stan ponosi również cała struktura odpowiedzialna za kulturę i środki przekazu, które stają się nośnikami fatalnych wzorców na życie. Takie wzorce są zalążkiem afer, wojen i wszelkich niepokojów, które gnębią nasze życie.

Z pokorą przyjmujemy Twoje słowa, Panie, prosząc o zmiłowanie nad ludzkością owładniętą żądzą posiadania i panowania. Daj naszym czasom pokój Twój, o Panie.

Stacja IX - Trzeci upadek.

To już znak zbliżającego się kresu. Już dalej Jezus nie pójdzie, nie ma sił. Powalony ciężarem krzyża i ludzkich utrapień, zdaje się błagać o opamiętanie się ludzkości. Wiek XXI, którego z taką radością witaliśmy, zaczął się fatalnie. Ciągłe niepokoje i zagrożenia. Runęło centrum handlu światowego w Nowym Jorku, grzebiąc ponad 3 tysiące istnień ludzkich, a później przyszła kolei na sprawców tamtej tragedii. Posypały się bomby, polała krew. Od tamtego czasu, niemalże na każdym miejscu ziemi, ciągle słychać strzały i wybuchy bomb. Wydawało się, że nasza polska ziemi od II wojny światowej będzie wreszcie spokojna, tymczasem przez 58 lat nigdy nie była miejscem spokoju. Ciągle z różnych powodów ginęli na niej ludzie. Jakimś strasznym przykładem owego niepokoju na naszej ziemi jest niedawna tragedia w Magdalence, gdzie wywiązała się niemalże wojna. Z niepokojem słuchamy o przygotowaniach do kolejnej tragedii, która może nastąpić niebawem. Gdzież się schronić przed człowiekiem. Jak nisko upadł człowiek. Wystarczy popatrzeć na upadek Boga powalonego krzyżem ludzkich cierpień.

Panie, przebacz nam grzech nienawiści i wojny, przebacz upadek moralny ludzkości.

Stacja X - Zdarcie szat.

Jest już Golgota. Droga krzyżowa skończona, ale nie koniec cierpienia. Oto przygotowano następną dawkę zniewagi wobec Boga. Oprawcy odważyli się zedrzeć szaty i wystawić na pośmiewisko samego Boga. Jest w tej okrutnej scenie zapowiedź ciągle dokonującej się zniewagi Boga, czynionej poprzez wieki. Sami jesteśmy świadkami tego co się dzieje na naszych oczach, a historia mówi nam, że podobne przykłady działy się również w przeszłości. Tysiące razy profanowano Boga utajonego w Najświętszym Sakramencie, okradzano miejsca święte i zabijano kapłanów, będących niemalże na służbie. Równocześnie, w tym samym czasie, rzuca się fałszywe oskarżenia wobec kapłanów i sióstr zakonnych, wystawiając ich na pośmiewisko i zniewagę. Co jeszcze może człowiek wymyślać, by kontynuować scenę zdzierania szat z Jezusa?

Panie Jezu, wystawiony na pośmiewisko i szyderstwo ludzkie, oczyść nasze serca ze złych i haniebnych skłonności.

Stacja XI - Egzekucja.

Wszystko przygotowane do wykonania zaplanowanej egzekucji. Za chwile rozpocznie się okrutna i najbardziej wstrząsająca scena. Wcielony Bóg połączy się z krzyżem, będą stanowili jedną, wielką tajemnicę cierpienia." Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią". Tak, i tylko tak, można ocenić to, co czynili oprawcy wykonujący egzekucję Boga. Inaczej nie zmieściłoby się to w naszej głowie. Współcześni ludzie też chyba nie wiedzą co czynią, dopuszczając się nieludzkich aktów zbrodni i masowych egzekucji. Jak ocenić to, czego dopuszczano się podczas II wojny światowej, a także wobec oficerów polskich, bestialsko zamordowanych w Katyniu i innych miejscach na terenie ZSSR? Jak ocenić zbrodnie dokonane po wojnie wobec działaczy podziemia? Wreszcie, jak ocenić prywatne porachunki, których masowość coraz bardziej nas przeraża? Czyż oni wiedzą co czynią?

Panie, przebacz nam nasze winy!

Stacja XII - Śmierć na krzyżu.

Na Golgocie mieszały się miłość i cierpienie, bezradność wobec zbliżającej się śmierci i cudowna, boska władza wobec ludzkości. Przygwożdżony do krzyża, Jezus dokonuje ostatnich wielkich dzieł: modli się za swych prześladowców, obdarza zbawieniem zbrodniarza, rodzi Kościół i powierza Go swojej Matce. Jego rozpięte ramiona, jakby zdają się ogarnąć cały świat w uścisku miłości i ustrzec przed wojną i nienawiścią. Niezwykłą cenę, bowiem, zapłacił Bóg za pokój i braterstwo ludzi. Tej ceny zmarnować nie wolno.

Ogarnij, Panie, nas, ogarnij cały współczesny świat i ludzi dziś żyjących, by poczuli się na nowo braćmi jednego Ojca.

Stacja XIII - Znów w ramionach Matki.

Pod krzyżem znów jest Matka Jezusa. Uczestniczyła w cierpieniu swego Syna, a On jakby dzielił się z Matką swoim cierpieniem. Była świadkiem śmierci swego Syna. Teraz, gdy zdjęto Go z krzyża, tylko Jej ramiona były godne znów Go przytulić. Trzyma bezradne, martwe ciało, tak jak trzymała je w pamiętną Noc Betlejemską - Narodzonego Boga. Ona wie, że dokonało się zbawienie człowieka, ludzkość odetchnęła z ulgą. Niebo się otworzyło dla człowieka i na wolność wyszli oczekujący zbawienia. Teraz już wiem jaki sens ma krzyż, cierpienie i ofiara. Uczestnicząc w Chrystusowym krzyżu i cierpieniu, mamy przystęp do łaski zbawienia, stajemy się dziećmi wolności, dziedzicami nowego życia. Matka, która trzymała martwe ciało swego Syna, trzyma i nas w objęciach matczynych, by chronić przed nienawiścią i wojną.

Jezu, spraw, by Twój krzyż, stał się drogą dla współczesnej ludzkości.

Stacja XIV - Pogrzeb.

To był chyba zwyczajny pogrzeb, taki sam, jak wiele pogrzebów w naszych rodzinach. Może tylko znacznie skromniejszy niż wiele naszych pogrzebów. Nie było ozdobionej trumny, ani muzyki organowej, nie było przedstawicieli władz miejscowych, ani też klepsydr informujących o śmierci. Niewielki kondukt żałobników zaniósł ciało Jezusa do grobowej pieczary, nasunięto kamień i postawiono straże. Wydawało się, że to już koniec historii Jezusa. Wiemy, że tak nie było. Grób Jezusa stał się już po trzech dniach od pogrzebu, miejscem niezliczonych pielgrzymek tych, którzy szukali pogrzebanego Jezusa, a oto spotykają Zmartwychwstałego Boga. Grób Jezusa niesie więc nadzieję dla człowieka i całej ludzkości. Nie zwyciężyła śmierć - jest nadzieja życia, nadzieja pokoju. Potrzeba, abyśmy na nowo odkryli nadzieję i przekazali ją światu, tak bardzo udręczonemu cierpieniem i śmiercią.

Panie, daj światu nadzieję. Daj łaskę uwierzenia w zwycięstwo nowego życia.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.