| |
..::
Inne materiały duszpasterskie ::..
..::
wstecz ::..
DROGA KRZYŻOWA 2003
- MODLITWA O POKÓJ
Wstęp
"Jeśli ktoś chce
pójść za Mną, nich się zaprze samego siebie, niech
weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje". Słowa
wyjęte z Ewangelii szczególnie mocno brzmią teraz,
gdy wkroczyliśmy w okres 40-dniowej pokuty. Jest to
bowiem czas uświadamiania sobie tajemnicy krzyża i
naszego związku z Nim. Każda epoka miała swój wymiar
krzyża. Poczynając od pierwszych prześladowań wyznawców
Chrystusowego krzyża, poprzez liczne w historii zamachy
na tę tajemnicę, aż po dzień dzisiejszy, znaczony
cierpieniami, niesprawiedliwością, groźnymi konfliktami
międzynarodowymi i zamachami terrorystycznymi.
Czego chcesz od nas,
Panie, zachęcając nas dziś do wzięcia swego krzyża?
Oczekujesz świadectwa od nas, ludzi chodzących za
Tobą po drogach XXI wieku. Mamy dać świadectwo, że
Twój krzyż, staje się naszym - moim krzyżem. Twój
krzyż, Panie, to narzędzie pokoju. Pozwól, abyśmy
idąc za Twoim krzyżem, podjęli nasze gorące wołanie
o pokój, którego tak bardzo potrzebuje ludzkość.
Stacja I - Wyrok śmierci
"Winien jest śmierci!"
Taki był werdykt sądu przeprowadzonego przez Sanhedryn.
Winien jest śmierci nie dlatego, że popełnił jakieś
przestępstwo, że swoją osobą zagrażał bezpieczeństwu
obywateli, ale za to, że wzywał do poznania prawdy.
Prawdą jest sam Bóg. Poznać Go, to poznać miłość,
pokój i dobro, a poznawszy - wprowadzać w swoje życie.
Członkowie Sanhedrynu, na czele z najwyższym kapłanem,
nie chcieli odkryć prawdy o Bogu. Woleli Go skazać
na śmierć. Odkrywanie prawdy, szczególnie o sobie,
bywa bardzo bolesne. Wymaga bowiem, porzucenia starych
dróg i odwagi, by wejść na nowe, takie, które ukazuje
mi poznana prawda. Czasem, niestety, jesteśmy świadkami
uciekania od prawdy dotyczącej człowieka - jego praw,
zadań i odwiecznego powołania, a tym samym powtarza
się wyrok Sanhedrynu: "Winien jest śmierci",
bo Jego drogi nie są naszymi drogami, a Jego prawda,
nie jest naszą prawdą, Jego nauka nam nie odpowiada,
bo burzy nasze interesy, układy i wprowadza niepokój
w nasze rządzenie światem.
A Ty, Panie, znów, tak
jak wtedy, milczysz, gdy oskarżają Cię i odrzucają.
Wielu chciałoby, byś przemówił w jakiś nadzwyczajny
sposób i zahamował to wszystko, co rozpętali ludzie
naszego wieku. Okazuje się, że jednak mówisz głosem
Ojca świętego i pasterzy Kościoła. Chcesz też mówić
moim głosem, bo przecież jestem dzieckiem Kościoła.
Mam być Twoim głosem, żyjącym Twoją prawdą. Dziś oczekujesz
od nas, ludzi wierzących w XXI wieku, byśmy byli świadkami
prawdy, że pokój i miłość są najważniejsze.
Stacja II - Krzyż
"Ojcze, jeśli to
możliwe, oddal ode Mnie ten kielich, lecz nie Moja,
lecz Twoja wola, niech się spełni" - tak mówił
Pan w ogrodzie Oliwnym. Teraz spełnia się owa wola
Ojca - tak trudna i nie do pojęcia. Od początku, od
pierwszej chwili ziemskiego zamieszkania, krzyż rysował
się w życiu Jezusa. Krzyż był Jego drogą, która dla
nas, jak powie poeta, stała się bramą. Ludzkość, krocząca
drogą Chrystusa Pana, musi podejmować ciągle na nowo
krzyż. W wymiarze eschatologicznym, krzyż jest koniecznym
narzędziem w drodze do zbawienia. W rzeczywistości
ziemskiej jest również konieczny, by ludzkość mogła
żyć w pokoju i bezpieczeństwie. Jeśli jedni odrzucą
krzyż, to równocześnie włożą go w wymiarze podwójnym
na innych. Wojna jest próbą podporządkowania sobie
innych, jest próba wkładania krzyża na innych. Wzajemne
poszanowanie człowieka przez człowieka, jego praw,
potrzeb, wymaga przyjęcia krzyża przez wszystkich.
Jakże ciężkie brzemię krzyża niosą ubodzy, nie mający
żadnych środków do życia. Dzieje się tak dlatego,
że inni zdjęli z siebie krzyż, są najedzeni i opływają
we wszystko.
Panie, proszę, byś udzielił
nam, żyjącym teraz, lekcji krzyża. Byśmy zrozumieli
konieczność krzyża i nie zdejmowali go z siebie, wkładając
na innych. Udziel cnoty męstwa w podejmowaniu krzyża.
Udziel cnoty wytrwałości w codziennym znoszeniu krzyża.
Stacja III - Upadek.
Ten, który podnosił
innych, teraz upadł. Upadek wpisany był w drogę krzyżową
Jezusa. To zrozumiałe. Wcześniej ubiczowany, pobity
i wyczerpany do granic ostateczności - upada. Każdy
krzyż stwarza możliwość upadku. W końcu kiedyś musi
się skończyć odporność na ból, cierpienie, na pokusy,
a to może prowadzić do upadku. Jest jednak pewna różnica
pomiędzy upadkami Jezusa, a naszymi. Tamte prowadziły
w końcu do zwycięstwa, były lekarstwem na nasze upadki.
Tymczasem upadki ludzi, bywają oznaką klęski, sygnałem,
że dzieje się coś złego z człowiekiem. Trzeba ciągle
na nowo podejmować wysiłki, by ustrzec się przed upadkami.
A jeśli upadek stanie się faktem, trzeba wyciągnąć
wnioski i powstać, by iść dalej. Każda wojna i przemoc
są upadkiem człowieka, zakwestionowaniem jego godności
i powołania. Nic nie usprawiedliwia czynów dokonanych
przez grupę zamachowców z 11 września 2001 roku. Nic
również nie usprawiedliwia okrucieństwa jakiego dopuszcza
się Husajn na swoich rodakach. Ale nic też nie usprawiedliwi
niewinnej krwi, która jest konsekwencją każdej wojny.
Wydaje się, że na wojnie jedni wygrywają, a drudzy
są przegranymi. Ale tak naprawdę jedni i drudzy przegrywają
coś znacznie ważniejszego - swoją godność i wartość
jaką jest pokój.
Panie, ustrzeż świat
przed upadkiem obyczajów i godności, jakie niesie
z sobą wojna.
Stacja IV - Matka.
Ona zawsze była blisko
swego Syna. Wszystko się zaczęło podczas pamiętnego
Zwiastowania w Nazaret. Mocno związała się ze swym
powołaniem - być blisko Syna. Nic dziwnego, że teraz
też jest obecna. Ewangeliści nic nie powiedzieli o
wzajemnych przeżyciach Matki i Syna, gdy spotkali
się na drodze krzyżowej. Można tylko przypuszczać
ile bólu i bezradności niosła Matka w swym sercu,
widząc cierpienie swego Syna. Można też przypuszczać
ile sił dało Jezusowi to spotkanie z Matką. To było
ukojenie w cierpieniu, to był znak pokoju przyniesionego
przez Matkę. Takich spotkań z miłością matki, każdy
człowiek potrzebuje. Niezależnie od tego ile ma lat
i jakie stanowisko piastuje. Potrzebuje matki syn,
czy córka, gdy drogi życiowe się poplączą, gdy światło
nadziei zagaśnie, gdy sił już nie ma. Matka zawsze
musi mieć nadzieję i siłę, by się tym podzielić ze
swymi dziećmi. Ludzkość udręczona cierpieniami i wojną,
bardzo potrzebuje spotkania z miłością Matki. Właśnie
tej Matki z drogi krzyżowej. Potrzeba Jej ciepła,
pełnego miłości, by ludzie zapragnęli pokoju. Ona
tyle już razy stawała na zakrętach historii ludzkości,
zawsze wskazując drogę, tę właściwą, prowadzącą do
pokoju i miłości.
Panie, daj nam swoją
Matkę jeszcze raz, by jak w Lourdes, Fatimie i Jasnej
Górze, poprowadziła świat na drogę pokoju i miłości.
Stacja V - Pomoc Szymona.
Przymuszono go, by wziął
krzyż Jezusa. Skoro przymuszono, to znaczy, że nie
chciał dobrowolnie wziąć krzyża. Może sobie później
wyrzucał, że przypadkowo tam był. Chciałbym poznać
dalsze losy Szymona. Czego nauczyła go ta krótka chwila
dźwigania Chrystusowego krzyża? Krzyż zawsze czegoś
uczy. Szczególnie wtedy, gdy dźwigamy go z kimś innym,
lub za innych. Ma on swoją wartość, której w ludzkich
wymiarach nie da się pojąć. Krzyż Jezusa, a po nim
każdy inny krzyż, jest bramą prowadzącą do zbawienia.
To jest pewien wymiar naszego powołania chrześcijańskiego,
byśmy, jedni drugich brzemiona niosąc, pomagali sobie
w drodze do zbawienia. Po co walczyć o to, kto ma
nieść krzyż: mąż, czy żona, rodzice, czy dzieci? Czy
nie lepiej wziąć go razem? Zamiast bezsensownej walki
o panowanie, czy nie lepiej podzielić się krzyżem?
Panie, daj nam to zrozumieć.
Stacja VI - Chusta Weroniki.
Jej nie przymuszano.
Sama zdobyła się na odwagę, by pomóc. Choć ewangeliści
nie odnotowali takiego faktu, to jednak w tradycji
chrześcijańskiej Weronika zapisała się jako ta, która
zdobyła się na gest współczucia i dobroci. Nagrodą
za jej czyn było oblicze cierpiącego Jezusa utrwalone
na jej chuście. Nigdy nie brakowało ludzi odważnych
w dawaniu świadectwa Chrystusowi. Nawet wówczas, gdy
wiązało się z tym wielkie niebezpieczeństwo - oni
pozostawali wierni prawdzie pozostawionej przez Chrystusa
Pana. Nazywamy ich męczennikami, czyli świadkami.
Pozostawili po sobie piękne ślady miłości, rzec można
- w ich życiu wyrył swój ślad sam Chrystus. Takich
ludzi nie brakuje i dziś. Zawsze widzą ludzi potrzebujących,
opuszczonych, osieroconych, niesprawiedliwie sądzonych
i zabijanych. Oni zawsze przychodzą z pomocą i szukają
dróg prowadzących do miłości. To wszystko wpisuje
się w czyn świętej Weroniki.
Gorąco prosimy Cię,
Panie, abyś nasze serca otworzył na innych. Naucz
nas czynów św. Weroniki.
Stacja VII - Drugi upadek.
Czy był to przypadek,
czy może pewien proces, który będzie rodził następne
upadki? Każdy upadek ma swoją historię. Coś go uprzedza
i coś po nim następuje. Ten upadek poprzedziły zadawane
Panu Jezusowi liczne cierpienia i zniewagi. Trzeba
jednak widzieć w upadku Jezusa i w całej drodze krzyżowej
wszystkie słabości i upadki człowieka, począwszy od
pierwszego upadku, który miał miejsce w raju, aż po
mój i twój, dokonany dziś. Każda wojna jest symbolem
upadku człowieka. Do jakiego stopnia zostały odwrócone
zasady moralne i zatracona wrażliwość, że naród występuje
przeciw innemu narodowi, wysyłając śmiercionośne żelazo,
albo ludzi, jako żywe tarcze, by zabijać i pogwałcać
wolność i spokój. Upadek moralny zwykle prowadzi do
wojny, jest jego źródłem i istotnym motywem.
Prosimy Cię, Panie,
pomóż powstać ludziom upadłym w grzech, by mieli siłę
podnieść się. Pomóż narodom, by stwarzali warunki
i poczucie bezpieczeństwa, daj pragnienie pokoju.
Stacja VIII - Plączące
niewiasty.
"Córki jerozolimskie,
nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i dziećmi swoimi".
Tymi słowami Pan Jezus jakby wskazuje na przyczynę
Jego krzyża i cierpienia. Jest ona w głębi ludzkiego
serca, pełnego niepokoju i słabości. Musimy te słowa
Jezusa odnieść również do siebie. Jest dziś nad czym
płakać. Ulice naszych miast i wiosek są pełne źle
wychowanych dzieci, które nigdy nie miały dobrego
przykładu, wspaniałych wzorców życia, właściwego ukierunkowania
na przyszłość. Ktoś zaniedbał troskę o te dzieci,
ktoś nie spełnił obowiązku wynikającego z faktu przekazania
życia. Zakłady poprawcze, przepełnione źle wychowanymi
młodocianymi ludźmi, są świadectwem niedojrzałości
do pełnienia roli rodziców i wychowawców. Odpowiedzialność
za ten stan ponosi również cała struktura odpowiedzialna
za kulturę i środki przekazu, które stają się nośnikami
fatalnych wzorców na życie. Takie wzorce są zalążkiem
afer, wojen i wszelkich niepokojów, które gnębią nasze
życie.
Z pokorą przyjmujemy
Twoje słowa, Panie, prosząc o zmiłowanie nad ludzkością
owładniętą żądzą posiadania i panowania. Daj naszym
czasom pokój Twój, o Panie.
Stacja IX - Trzeci upadek.
To już znak zbliżającego
się kresu. Już dalej Jezus nie pójdzie, nie ma sił.
Powalony ciężarem krzyża i ludzkich utrapień, zdaje
się błagać o opamiętanie się ludzkości. Wiek XXI,
którego z taką radością witaliśmy, zaczął się fatalnie.
Ciągłe niepokoje i zagrożenia. Runęło centrum handlu
światowego w Nowym Jorku, grzebiąc ponad 3 tysiące
istnień ludzkich, a później przyszła kolei na sprawców
tamtej tragedii. Posypały się bomby, polała krew.
Od tamtego czasu, niemalże na każdym miejscu ziemi,
ciągle słychać strzały i wybuchy bomb. Wydawało się,
że nasza polska ziemi od II wojny światowej będzie
wreszcie spokojna, tymczasem przez 58 lat nigdy nie
była miejscem spokoju. Ciągle z różnych powodów ginęli
na niej ludzie. Jakimś strasznym przykładem owego
niepokoju na naszej ziemi jest niedawna tragedia w
Magdalence, gdzie wywiązała się niemalże wojna. Z
niepokojem słuchamy o przygotowaniach do kolejnej
tragedii, która może nastąpić niebawem. Gdzież się
schronić przed człowiekiem. Jak nisko upadł człowiek.
Wystarczy popatrzeć na upadek Boga powalonego krzyżem
ludzkich cierpień.
Panie, przebacz nam
grzech nienawiści i wojny, przebacz upadek moralny
ludzkości.
Stacja X - Zdarcie szat.
Jest już Golgota. Droga
krzyżowa skończona, ale nie koniec cierpienia. Oto
przygotowano następną dawkę zniewagi wobec Boga. Oprawcy
odważyli się zedrzeć szaty i wystawić na pośmiewisko
samego Boga. Jest w tej okrutnej scenie zapowiedź
ciągle dokonującej się zniewagi Boga, czynionej poprzez
wieki. Sami jesteśmy świadkami tego co się dzieje
na naszych oczach, a historia mówi nam, że podobne
przykłady działy się również w przeszłości. Tysiące
razy profanowano Boga utajonego w Najświętszym Sakramencie,
okradzano miejsca święte i zabijano kapłanów, będących
niemalże na służbie. Równocześnie, w tym samym czasie,
rzuca się fałszywe oskarżenia wobec kapłanów i sióstr
zakonnych, wystawiając ich na pośmiewisko i zniewagę.
Co jeszcze może człowiek wymyślać, by kontynuować
scenę zdzierania szat z Jezusa?
Panie Jezu, wystawiony
na pośmiewisko i szyderstwo ludzkie, oczyść nasze
serca ze złych i haniebnych skłonności.
Stacja XI - Egzekucja.
Wszystko przygotowane
do wykonania zaplanowanej egzekucji. Za chwile rozpocznie
się okrutna i najbardziej wstrząsająca scena. Wcielony
Bóg połączy się z krzyżem, będą stanowili jedną, wielką
tajemnicę cierpienia." Ojcze, odpuść im, bo nie
wiedzą co czynią". Tak, i tylko tak, można ocenić
to, co czynili oprawcy wykonujący egzekucję Boga.
Inaczej nie zmieściłoby się to w naszej głowie. Współcześni
ludzie też chyba nie wiedzą co czynią, dopuszczając
się nieludzkich aktów zbrodni i masowych egzekucji.
Jak ocenić to, czego dopuszczano się podczas II wojny
światowej, a także wobec oficerów polskich, bestialsko
zamordowanych w Katyniu i innych miejscach na terenie
ZSSR? Jak ocenić zbrodnie dokonane po wojnie wobec
działaczy podziemia? Wreszcie, jak ocenić prywatne
porachunki, których masowość coraz bardziej nas przeraża?
Czyż oni wiedzą co czynią?
Panie, przebacz nam
nasze winy!
Stacja XII - Śmierć
na krzyżu.
Na Golgocie mieszały
się miłość i cierpienie, bezradność wobec zbliżającej
się śmierci i cudowna, boska władza wobec ludzkości.
Przygwożdżony do krzyża, Jezus dokonuje ostatnich
wielkich dzieł: modli się za swych prześladowców,
obdarza zbawieniem zbrodniarza, rodzi Kościół i powierza
Go swojej Matce. Jego rozpięte ramiona, jakby zdają
się ogarnąć cały świat w uścisku miłości i ustrzec
przed wojną i nienawiścią. Niezwykłą cenę, bowiem,
zapłacił Bóg za pokój i braterstwo ludzi. Tej ceny
zmarnować nie wolno.
Ogarnij, Panie, nas,
ogarnij cały współczesny świat i ludzi dziś żyjących,
by poczuli się na nowo braćmi jednego Ojca.
Stacja XIII - Znów w
ramionach Matki.
Pod krzyżem znów jest
Matka Jezusa. Uczestniczyła w cierpieniu swego Syna,
a On jakby dzielił się z Matką swoim cierpieniem.
Była świadkiem śmierci swego Syna. Teraz, gdy zdjęto
Go z krzyża, tylko Jej ramiona były godne znów Go
przytulić. Trzyma bezradne, martwe ciało, tak jak
trzymała je w pamiętną Noc Betlejemską - Narodzonego
Boga. Ona wie, że dokonało się zbawienie człowieka,
ludzkość odetchnęła z ulgą. Niebo się otworzyło dla
człowieka i na wolność wyszli oczekujący zbawienia.
Teraz już wiem jaki sens ma krzyż, cierpienie i ofiara.
Uczestnicząc w Chrystusowym krzyżu i cierpieniu, mamy
przystęp do łaski zbawienia, stajemy się dziećmi wolności,
dziedzicami nowego życia. Matka, która trzymała martwe
ciało swego Syna, trzyma i nas w objęciach matczynych,
by chronić przed nienawiścią i wojną.
Jezu, spraw, by Twój
krzyż, stał się drogą dla współczesnej ludzkości.
Stacja XIV - Pogrzeb.
To był chyba zwyczajny
pogrzeb, taki sam, jak wiele pogrzebów w naszych rodzinach.
Może tylko znacznie skromniejszy niż wiele naszych
pogrzebów. Nie było ozdobionej trumny, ani muzyki
organowej, nie było przedstawicieli władz miejscowych,
ani też klepsydr informujących o śmierci. Niewielki
kondukt żałobników zaniósł ciało Jezusa do grobowej
pieczary, nasunięto kamień i postawiono straże. Wydawało
się, że to już koniec historii Jezusa. Wiemy, że tak
nie było. Grób Jezusa stał się już po trzech dniach
od pogrzebu, miejscem niezliczonych pielgrzymek tych,
którzy szukali pogrzebanego Jezusa, a oto spotykają
Zmartwychwstałego Boga. Grób Jezusa niesie więc nadzieję
dla człowieka i całej ludzkości. Nie zwyciężyła śmierć
- jest nadzieja życia, nadzieja pokoju. Potrzeba,
abyśmy na nowo odkryli nadzieję i przekazali ją światu,
tak bardzo udręczonemu cierpieniem i śmiercią.
Panie, daj światu
nadzieję. Daj łaskę uwierzenia w zwycięstwo nowego
życia.
..::
wstecz ::..
|
|