..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Inne materiały duszpasterskie ::..

..:: wstecz ::..

   

KRZYŻ - ZNAKIEM MIŁOŚCI

Czas Wielkiego Postu jest okazją by pomyśleć o tym, co Bóg dla nas uczynił. Szczególnie wielkopostne nabożeństwa. Gorzkie Żale i Droga Krzyżowa, tak mocnoi przemawiają do nas. Wykorzystajmy, więc, tę okazję, by zachwycić się Krzyżem naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Tydzień temu mówiliśmy, że Krzyż stał się znakiem sprzeciwu. Nagle wszyscy zaczęli walczyć z krzyżem. Wcześniej nie oburzano się na krzyż, mimo, że był znakiem hańby. Teraz rozpoczęto trwającą do dziś walkę przeciw krzyżowi. Dlaczego? Ze względu na Tego, który na nim umarł, ze względu na Jego naukę, bo uczył, że trzeba inaczej żyć i inaczej kochać.

Dlatego tu jesteśmy, by posłuchać najwspanialszej lekcji, jaką ktokolwiek i kiedykolwiek był w stanie wygłosić. Dotyczy ona miłości

Nie mówił frazesów, ale wskazał na krzyż, sam się dał do niego przybić i zaśpiewał z wysokości krzyża pieśń miłości.

Mówił do zagniewanych, że nieprzyjaciół trzeba miłować i czynić dobrze tym, którzy nam źle czynią. Przebaczać tym, którzy wobec nas zawinili.

Do chytrych mówił, że trzeba dawać, a nie brać. Dawać nie pytając o zapłatę.

Mówił do zakochanych, że tak niedaleka jest droga od tego, co się nazywa miłością do egoizmu i zmysłowości i nawet pożądliwe patrzenia może stać się grzechem.

Mówił do małżonków, że miłość ma być aż do śmierci i nic nie może jej podzielić.

Wiem, że dziś próbujemy wytłumaczyć, dlaczego tak Jezus mówił. Powiemy, że to były inne czasy, które w niczym nie przystają do dzisiejszych.

Że niby dziś już nie mówiłby tak jak wtedy, że właściwie wszystko jest dziś inaczej.

Że może dziś już nie umiera się na krzyżu, by powiedzieć, że się bezgranicznie kocha. Nawet nie trzeba przynosić kwiatów i rzucać je pod stopy wybranej, albo jak rycerz stawać w obronie godności i dziewictwa. Dziś są takie proste sposoby na miłość. Wystarczy „pójść z kimś do łóżka" i powiedzieć, że to jest dziś lekcja miłości najbardziej zrozumiała i autentyczna.

A jednak, dzisiejszy świat bez miłości krzyża nie ma sensu. Ani jedna matka nie oddałaby całej siebie dla dziecka. Franciszek Gajowniczek nie doczekałby się powrotu do swych dzieci i żony, gdyby nie Ojciec Kolbe, który dobrze zrozumiał miłość krzyża. Ani jedna dziewczyna nie zostawiłaby wszystkiego idąc do klasztoru. Żadne małżeństwo nie przetrwałoby najmniejszego kryzysu.

Pewnego razu zabłąkał się podróżny na cmentarz wojskowy -w Nashville w Stanach Zjednoczonych. Zobaczył tam mężczyznę, który na jednym z grobów sadził kwiaty. Pyta go, więc:

— Czy to grób pańskiego syna?

—Nie.

— To pewnie któregoś z krewnych?

—Nie.

—A więc dlaczego pan się troszczysz o tę mogiłę?

— Ten człowiek umarł za mnie. Przed wojną domową mieszkałem w stanie Illinois i zostałem powołany do wojska. Bytem biedny i nie stać mię było na zapłacenie zastępcy. Pożegnałem, więc żonę i dzieci i gotowałem się do podróży, gdy przychodzi do mnie jeden z moich przyjaciół i mówi: Masz rodzinę, któż, więc o nią będzie się troszczyć, skoro pójdziesz na wojnę, a może nawet zginiesz? Ja jestem kawalerem, nie mam nikogo na swej pieczy, pójdę więc za ciebie do wojska. I poszedł. W walce pod Chikamonga poległ i tu jest pochowany. Nie dziw się więc, że tak się troszczę o jego grób.

Pomyślmy o Tym, który za „ciebie wziął krzyż, za ciebie umarł nań", jak mówią słowa pewnej piosenki religijnej, i tutaj uczmy się miłości.

Podczas naszej niedawnej pielgrzymki do Ziemi Chrystusa, byliśmy w miejscu, które upamiętnia ciemnicę Jezusa. Od tego miejsca do potoku Cedron, w ogrodzie Getsemani, prowadzą schody, po których z całą pewnością szedł Jezus. Każdy chciał tam, właśnie robić sobie zdjęcia.

Przyszła nam wtedy refleksja, że te schody powinniśmy całować.

..:: wstecz ::..

 
   

 

   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.