| |
..::
Inne materiały duszpasterskie ::..
..::
wstecz ::..
KOLĘDOWE POSŁUGIWANIE
W sobotni poranek (31
stycznia) uświadomiłem sobie, że już dziś nie idę
na wizytę duszpasterską. Pojawiło się uczucie ulgi,
a jednocześnie pewnej zadumy i smutku.
Kolędowe posługiwanie
to trudny odcinek pracy duszpasterskiej. Odwiedzamy
bowiem ludzi, napotykając na bardzo różne sytuacje
i wymiary życia. Wierni dzielą się z kapłanem swoim
życiem i problemami. Mówią o biedzie, braku pracy,
trudnym wiązaniem końca z końcem. Czasem na ich
twarzach rysuje się ból samotności, niezrozumienia
i bezsilności wobec ciężaru obowiązków. Trudno jest
to wszystko unieść. Trzeba być chyba ze stali, by
obojętnie iść dalej nie myśląc o tej i tamtej sprawie,
by nie czuć tamtego bolesnego spojrzenia i cichej
prośby o modlitwę. Kapłańskie słowa, które wyrywają
się na widok cierpiących oczu, są zwykle niezgrabne
i małe. Cóż więc zrobić wobec napotykanych obrazków
życia wiernych, których Pan powierzył mi pod opiekę?
Czasem pozostaje tylko jedno: włożyć ich pomiędzy
kartki brewiarza i prosić Ducha Pocieszyciela o radę
i światło.
Wizyta duszpasterska
stwarza co roku możliwość doświadczenia wielkiej wiary,
którą wierni noszą w swoich sercach. Gdy z szacunkiem
całują kapłańską stułę, klękają na kolana i pochylają
głowy na błogosławieństwo, widać, że jest w tych zwyczajnych
gestach wiara w spotkanie z Bogiem poprzez osobę kałana.
My, kapłani do tego stopnia przyzwyczailiśmy się do
swoich kapłańskich rąk i gestów liturgicznych, że
zapominamy o Tym, w Imieniu którego jesteśmy i działamy.
Wierni o tym nie zapomnieli. Dlatego szeroko otwierają
drzwi swych domów, słuchają Bożego Słowa, a później
dzielą się wszystkim, co ich boli i smuci, bo przecież
widzą w kapłanie kogoś, kto w imieniu Chrystusa mówi,
radzi i pociesza.
Kolędowe posługiwanie
jest nie tylko sposobnością poznawania wiernych, pozwala
również na nowo odkrywać swoje kapłaństwo. Idę w Imieniu
Chrystusa, jakby w Jego zastępstwie. Czasem zastanawiam
się co On sam powiedziałby w danej sytuacji. Jakich
użyłby słów, by pocieszył i poradzić, podnieść na
duchu i wlać nadzieję? Rodzi się poczucie ojcostwa
i przyjaźni, gdy spotyka się na drodze kolędowego
posługiwania tych, których niegdyś się ochrzciło i
doprowadziło do Stołu Pańskiego.
Podczas kolędowania
napotkałem tych, którzy po raz pierwszy otworzyli
swoje domy - przybyli do naszej Rodziny parafialnej.
Wielka radość napełnia serce, gdy poświęcam im mieszkania
i błogosławię na nowy rozdział życia. Chciałoby się
powiedzieć: Witajcie w domu! Zapisuję Was w kapłańskim
sercu i w księgach parafialnych!
Za te bogate doświadczenia:
CHWAŁA DOBREMU PANU!
..::
wstecz ::..
|
|