| |
..::
Konferencje ascetyczne adresowane do Kapłanów ::..
..::
wstecz ::..
KONFESJONAŁ JAKO TERMOMETR
GORLIWOŚCI KAPŁANA ORAZ MIEJSCE KSZTAŁTOWANIA SUMIEŃ
Wierni w bardzo różny sposób określają i oceniają
kapłana, a tym samym jego pracę. Czasem, niestety,
dopiero na pogrzebie, słyszy się słowa wdzięczności
i uznania. Miło jest usłyszeć, pośród innych słów,
również takie bogate w treść powiedzenie: Był to
kapłan gorliwy.
Co kryje się pod takim
powiedzeniem? Jak zmierzyć kapłańską gorliwość, jakiego
użyć narzędzia do zmierzenia ciepła kapłańskiego serca,
jego gorliwości i zaangażowania?
Można oczywiście ową
gorliwość mierzyć ilością czasu spędzonego na lekcji
religii, w kancelarii parafialnej, na placu budowy,
na spotkaniach z różnymi grupami formacyjnymi. Jest
jednak swego rodzaju termometr, który mierzy ową
gorliwość. Całe szeregi świętych kapłanów, którzy
byli przed nami, wskazują na ów święty przedmiot,
do którego zaprowadziły nas święcenia kapłańskie.
Obok ołtarza i ambony, w konfesjonale odnajdujemy
sens i zarazem istotę naszego Bycia kapłanem.
W dniu święceń kapłańskich
otrzymaliśmy niezwykłą misję, której istotą było nauczania
i uświęcania wiernych. Ojciec święty w swoim liście
do kapłanów na Wielki Czwartek zachęcił, abyśmy przyjrzeli
się swemu powołaniu. Nie mogło nas spotkać nic bardziej
pięknego, nic bardziej zaszczytnego, jak to, że Jezus
spojrzał pewnego dnia na nas i powiedział: Pójdź za
mną!
Na kartach Ewangelii
znajdujemy głębokie wyjaśnienie naszej misji i powołanie.
Jezus mówił: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie
grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie,
są im zatrzymane. Idźcie i nauczajcie! Mówił też:
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się
źle mają. Z kolei, opowiadając przypowieść o zaginionej
owieczce, czy o synu marnotrawnym, chciał ukazał miłość
Boga względem człowieka, ale również miłość pasterską,
miłość poszukiwania zagubionej owieczki. To poszukiwanie
człowieka najpełniej dokonuje się w Sakramencie pojednania,
w konfesjonale. Tam dokonuje się swego rodzaju walka
o człowieka, o jego odnalezienie, o jego wiarę, wreszcie
o jego zbawienie. Jest więc, szalenie ważne ile czasu
jestem obecny w tym miejscu, w którym dokonuje się
poszukiwanie człowieka, umacnianie jego wiary, jednanie
z Chrystusem...
Przygotowując nas do
Roku Wielkiego Jubileuszu, Ojciec święty mówił: W
Roku Jubileuszowym winniśmy, Drodzy Bracia, szczególnie
głęboko sobie uświadomić, że jesteśmy sługami tego
pojednania z Bogiem, które raz na zawsze zostało dokonane
w Jezusie Chrystusie. Jesteśmy sługami i szafarzami
tego sakramentu, w którym Odkupienie wyraża się i
urzeczywistnia jako przebaczenie, jako odpuszczenie
grzechów.
Nasza gorliwość w konfesjonale
jest znakiem najbardziej zdecydowanego pójścia za
Chrystusem, za Jego miłością, która nikogo nie odrzuca,
lecz pragnie leczyć, podnosić na duchu, czynić bardziej
autentycznym wyznawcą Ewangelii.
Mówi się o kapłanie
jako DRUGIM CHRYSTUSIE ALTER CHRISTUS.
W konfesjonale jesteśmy
tak blisko Chrystusa, jesteśmy Nim samym. Często zdarzają
się takie spowiedzi, że spowiadający się mówią nie
do nas, lecz do samego Chrystusa. Chryste, przepraszam
Cię za moje grzechy. Za to, że Cię obraziłem tyle
razy. Gdy tego słucham, ja człowiek, nagle uświadamiam
sobie, że Jezus tego chce, abym poczuł się Nim samym.
Dawniej zdarzało się dość często, obecnie rzadziej,
że jakaś osoba całowała kapłańską rękę po spowiedzi.
Moją rękę całowała? Owszem, moją, ale przecież dlatego,
że Chrystus jest tu, w moim kapłaństwie. Można, więc,
powiedzieć, że im więcej czasu spędzonego w konfesjonale,
tym więcej zjednoczenia z Chrystusem, tym więcej bycia
znakiem Chrystusa. Trzeba tak długo przesiedzieć
w konfesjonale, by wreszcie uwierzyć, że wierni przychodzą
do Chrystusa. Jednocześnie jest to znak, że zależy
mi na moich braciach, którzy zostali mi oddani z woli
Chrystusa pod opiekę.
Konfesjonał jest również
szczególnym miejscem spotkanie się z człowiekiem,
z jego bólem i słabością. Czasem słyszymy płacz tego
człowieka, serdeczny żal, skruchę. Czasem słyszymy
niezwykłe historie ludzkich dramatów i codziennego
życia. To spotkanie z człowiekiem, tak bliskie i wyjątkowe,
daje szanse kształtowania ludzkich sumień i wrażliwości
moralnej.
Było bardzo wielu świętych,
którzy zasłynęli z posługi w konfesjonale. To właśnie
od nich trzeba się uczyć służby w konfesjonale.
Takim był między innymi
św. Jan Maria Vianey, proboszcz z Ars.
Pisał o Nim w jednym
ze swych listów do kapłanów na Wielki Czwartek Ojciec
święty, stawiając Go jako wzór dla wszystkich kapłanów
- spowiedników.
Święty Jan Vianey pokazał,
że konfesjonał jest znakomitym miejscem do kształtowania
sumień. Całe swoje życie kapłańskie poświęcił sprawie
nawrócenia grzeszników. Często zdarzał się, że przybywali
do Ars ludzie ze wszystkich stron; poświęcał im często
dziesięć godzin dziennie, niekiedy piętnaście i więcej.
Było to niewątpliwie jego najcięższe umartwienie,
jego męczeństwo: przede wszystkim znosił cierpienia
fizyczne na skutek upału, zimna czy tłoku; ale cierpiał
również moralnie, gdyż bolał nad wyznawanymi grzechami,
a jeszcze bardziej nad brakiem skruchy: Opłakuję
to, czego wy nie opłakujecie. Obok tych obojętnych
w wierze, których przyjmował najlepiej jak umiał,
usiłując pobudzić do miłości Boga, Pan pozwolił mu
pojednać wielkich pokutujących grzeszników, a także
prowadzić ich ku duchowej doskonałości, której szczerze
zapragnęli. To wszystko stanowiło, z woli Boga, jego
szczególne uczestnictwo w dziele Odkupienia.
Św. Jan starał się przede
wszystkim kształtować w wiernych pragnienie skruchy.
Podkreślał piękno Bożego przebaczenia. W konfesjonale
objawia się w szczególny sposób miłosierdzie Boże.
Nasza praca w konfesjonale ma prowadzić wiernych do
spotkanie z wielkim miłosierdziem Boga wobec człowieka.
Skruszony grzesznik przyjmując przebaczenie rozbudza
w swoim sercu potrzebę dziękczynienia za otrzymany
dar. Należałoby formować wiernych w kierunku dziękczynienia
za dar przebaczenia.
Ojciec święty pisał
w liście do kapłanów: rozgrzeszenie sakramentalne
zawsze wymaga osobistego spotkania się człowieka,
przez posługę szafarza, z Chrystusem ukrzyżowanym.
Często, niestety, penitenci nie zbliżają się do konfesjonału
tak gorliwie, jak za czasów Proboszcza z Ars. Fakt,
że wielu ludzi zdaje się z różnych powodów zupełnie
stronić od spowiedzi, jest znakiem, jak palącą potrzebą
jest rozwijanie duszpasterstwa sakramentu pojednania,
aby nieustannie ożywiać w chrześcijanach potrzebę
prawdziwego, osobistego stosunku z Bogiem, aby budzić
poczucie grzechu, który zamyka człowieka na kontakt
z Bogiem i z bliźnimi, aby przekonywać o konieczności
nawrócenia i otrzymania za pośrednictwem Kościoła
rozgrzeszenia jako bezinteresownego daru od Boga,
a także stworzenie warunków, które pozwolą należycie
sprawować ten sakrament, pokonując uprzedzenia, fałszywy
lęk czy rutynę. Taka sytuacja wymaga jednocześnie,
abyśmy my, kapłani, oddali się gorliwej posłudze rozgrzeszania,
poświęcając jej potrzebny czas i troskę, i co więcej
stawiając ją na pierwszym miejscu wśród innych prac.
Wierni zrozumieją wówczas, jakie znaczenie za przykładem
Proboszcza z Ars nadajemy tej posłudze.
Dla nas kapłanów, dawniej
diecezji sandomierskiej, później sandomiersko- radomskiej
i obecnie radomskiej, wspaniałym nauczycielem służby
w konfesjonale może być Sługa Boży Ks. Biskup Piotr
Gołębiowski. Pamiętam z czasów kleryckich Sługę Bożego,
Bpa Piotra Gołębiowskiego, który w każdy czwartek,
przychodząc na tzw, Cybavit, szedł do swojego konfesjonału
i słuchał spowiedzi. Patrzyliśmy na ten przepiękny
wzór gorliwości kapłańskiej i uczyliśmy się. Byłem
często na chórze, grając podczas Mszy świętej, miałem
więc wspaniały punkt obserwacji Biskupa siedzącego
w konfesjonale, jak zwykłego kapłana, w czarnej sutannie,
bez biskupich insygniów. Udzielając święceń kapłańskich,
zawsze podkreślał, że jednanie człowieka z Bogiem,
jest naszym szczególnym zadanie. Mówił podczas moich
święceń kapłańskich o potrzebie radości z tego zadania.
Tak sobie myślę, że warto byłoby od czasu do czasu
pojechać do Sandomierskiej katedry i poprzeć na to
miejsce, w którym siedział jako spowiednik ks. Biskup
Gołębiowski i jeszcze raz pomyśleć: Czego nas chciał
nauczyć Sługa Boży Biskup Piotr Gołębiowski.
Albo pojechać do Nowego
Miasta, gdzie można zobaczyć konfesjonał, w którym,
jak więzień, siedział o. Honorat, spowiadającym całymi
godzinami wiernych.
Przed nami okres bardzo
intensywnej pracy w konfesjonale. Jest rzeczą oczywistą,
jak pisał Ojciec święty, że posługa jednania jest
najtrudniejsza i najbardziej delikatna, męcząca i
wyczerpująca, zwłaszcza tam, gdzie jest mało kapłanów.
Wymaga ona od spowiednika wielkich ludzkich przymiotów,
a co najważniejsze, głębokiego i szczerego życia duchowego.
To wymaga, abyśmy spowiadając innych, sami jak najczęściej
korzystali z tego Sakramentu. Potrzeba również bardzo
uczciwej i intensywnej pracy nad sobą, by móc pracować
nad innymi.
Postarajmy się, aby
przychodzący do spowiedzi spotkali w konfesjonale
samego Chrystusa, ale także dobrego ojca, brata i
przyjaciela.
..::
wstecz ::..
|
|