..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do Kapłanów ::..

..:: wstecz ::..

   

KONFESJONAŁ JAKO TERMOMETR GORLIWOŚCI KAPŁANA ORAZ MIEJSCE KSZTAŁTOWANIA SUMIEŃ


Wierni w bardzo różny sposób określają i oceniają kapłana, a tym samym jego pracę. Czasem, niestety, dopiero na pogrzebie, słyszy się słowa wdzięczności i uznania. Miło jest usłyszeć, pośród innych słów, również takie bogate w treść powiedzenie: „Był to kapłan gorliwy”.

Co kryje się pod takim powiedzeniem? Jak zmierzyć kapłańską gorliwość, jakiego użyć narzędzia do zmierzenia ciepła kapłańskiego serca, jego gorliwości i zaangażowania?

Można oczywiście ową gorliwość mierzyć ilością czasu spędzonego na lekcji religii, w kancelarii parafialnej, na placu budowy, na spotkaniach z różnymi grupami formacyjnymi. Jest jednak swego rodzaju „termometr”, który mierzy ową gorliwość. Całe szeregi świętych kapłanów, którzy byli przed nami, wskazują na ów święty przedmiot, do którego zaprowadziły nas święcenia kapłańskie. Obok ołtarza i ambony, w konfesjonale odnajdujemy sens i zarazem istotę naszego „Bycia kapłanem”.

W dniu święceń kapłańskich otrzymaliśmy niezwykłą misję, której istotą było nauczania i uświęcania wiernych. Ojciec święty w swoim liście do kapłanów na Wielki Czwartek zachęcił, abyśmy przyjrzeli się swemu powołaniu. Nie mogło nas spotkać nic bardziej pięknego, nic bardziej zaszczytnego, jak to, że Jezus spojrzał pewnego dnia na nas i powiedział: Pójdź za mną!

Na kartach Ewangelii znajdujemy głębokie wyjaśnienie naszej misji i powołanie. Jezus mówił: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. „Idźcie i nauczajcie! Mówił też: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Z kolei, opowiadając przypowieść o zaginionej owieczce, czy o synu marnotrawnym, chciał ukazał miłość Boga względem człowieka, ale również miłość pasterską, miłość poszukiwania zagubionej owieczki. To poszukiwanie człowieka najpełniej dokonuje się w Sakramencie pojednania, w konfesjonale. Tam dokonuje się swego rodzaju walka o człowieka, o jego odnalezienie, o jego wiarę, wreszcie o jego zbawienie. Jest więc, szalenie ważne ile czasu jestem obecny w tym miejscu, w którym dokonuje się poszukiwanie człowieka, umacnianie jego wiary, jednanie z Chrystusem...

Przygotowując nas do Roku Wielkiego Jubileuszu, Ojciec święty mówił: „W Roku Jubileuszowym winniśmy, Drodzy Bracia, szczególnie głęboko sobie uświadomić, że jesteśmy sługami tego pojednania z Bogiem, które raz na zawsze zostało dokonane w Jezusie Chrystusie. Jesteśmy sługami i szafarzami tego sakramentu, w którym Odkupienie wyraża się i urzeczywistnia jako przebaczenie, jako odpuszczenie grzechów.

Nasza gorliwość w konfesjonale jest znakiem najbardziej zdecydowanego pójścia za Chrystusem, za Jego miłością, która nikogo nie odrzuca, lecz pragnie leczyć, podnosić na duchu, czynić bardziej autentycznym wyznawcą Ewangelii.

Mówi się o kapłanie jako „DRUGIM CHRYSTUSIE – ALTER CHRISTUS”.

W konfesjonale jesteśmy tak blisko Chrystusa, jesteśmy Nim samym. Często zdarzają się takie spowiedzi, że spowiadający się mówią nie do nas, lecz do samego Chrystusa. „Chryste, przepraszam Cię za moje grzechy. Za to, że Cię obraziłem tyle razy”. Gdy tego słucham, ja człowiek, nagle uświadamiam sobie, że Jezus tego chce, abym poczuł się Nim samym. Dawniej zdarzało się dość często, obecnie rzadziej, że jakaś osoba całowała kapłańską rękę po spowiedzi. Moją rękę całowała? Owszem, moją, ale przecież dlatego, że Chrystus jest tu, w moim kapłaństwie. Można, więc, powiedzieć, że im więcej czasu spędzonego w konfesjonale, tym więcej zjednoczenia z Chrystusem, tym więcej „bycia znakiem Chrystusa”. Trzeba tak długo przesiedzieć w konfesjonale, by wreszcie uwierzyć, że wierni przychodzą do Chrystusa. Jednocześnie jest to znak, że zależy mi na moich braciach, którzy zostali mi oddani z woli Chrystusa pod opiekę.

Konfesjonał jest również szczególnym miejscem spotkanie się z człowiekiem, z jego bólem i słabością. Czasem słyszymy płacz tego człowieka, serdeczny żal, skruchę. Czasem słyszymy niezwykłe historie ludzkich dramatów i codziennego życia. To spotkanie z człowiekiem, tak bliskie i wyjątkowe, daje szanse kształtowania ludzkich sumień i wrażliwości moralnej.

Było bardzo wielu świętych, którzy zasłynęli z posługi w konfesjonale. To właśnie od nich trzeba się uczyć służby w konfesjonale.

Takim był między innymi św. Jan Maria Vianey, proboszcz z Ars.

Pisał o Nim w jednym ze swych listów do kapłanów na Wielki Czwartek Ojciec święty, stawiając Go jako wzór dla wszystkich kapłanów - spowiedników.

Święty Jan Vianey pokazał, że konfesjonał jest znakomitym miejscem do kształtowania sumień. Całe swoje życie kapłańskie poświęcił sprawie nawrócenia grzeszników. Często zdarzał się, że przybywali do Ars ludzie ze wszystkich stron; poświęcał im często dziesięć godzin dziennie, niekiedy piętnaście i więcej. Było to niewątpliwie jego najcięższe umartwienie, jego „męczeństwo”: przede wszystkim znosił cierpienia fizyczne na skutek upału, zimna czy tłoku; ale cierpiał również moralnie, gdyż bolał nad wyznawanymi grzechami, a jeszcze bardziej nad brakiem skruchy: „Opłakuję to, czego wy nie opłakujecie”. Obok tych obojętnych w wierze, których przyjmował najlepiej jak umiał, usiłując pobudzić do miłości Boga, Pan pozwolił mu pojednać wielkich pokutujących grzeszników, a także prowadzić ich ku duchowej doskonałości, której szczerze zapragnęli. To wszystko stanowiło, z woli Boga, jego szczególne uczestnictwo w dziele Odkupienia.

Św. Jan starał się przede wszystkim kształtować w wiernych pragnienie skruchy. Podkreślał piękno Bożego przebaczenia. W konfesjonale objawia się w szczególny sposób miłosierdzie Boże. Nasza praca w konfesjonale ma prowadzić wiernych do spotkanie z wielkim miłosierdziem Boga wobec człowieka. Skruszony grzesznik przyjmując przebaczenie rozbudza w swoim sercu potrzebę dziękczynienia za otrzymany dar. Należałoby formować wiernych w kierunku dziękczynienia za dar przebaczenia.

Ojciec święty pisał w liście do kapłanów: „rozgrzeszenie sakramentalne zawsze wymaga osobistego spotkania się człowieka, przez posługę szafarza, z Chrystusem ukrzyżowanym. Często, niestety, penitenci nie zbliżają się do konfesjonału tak gorliwie, jak za czasów Proboszcza z Ars. Fakt, że wielu ludzi zdaje się z różnych powodów zupełnie stronić od spowiedzi, jest znakiem, jak palącą potrzebą jest rozwijanie duszpasterstwa sakramentu pojednania, aby nieustannie ożywiać w chrześcijanach potrzebę prawdziwego, osobistego stosunku z Bogiem, aby budzić poczucie grzechu, który zamyka człowieka na kontakt z Bogiem i z bliźnimi, aby przekonywać o konieczności nawrócenia i otrzymania za pośrednictwem Kościoła rozgrzeszenia jako bezinteresownego daru od Boga, a także stworzenie warunków, które pozwolą należycie sprawować ten sakrament, pokonując uprzedzenia, fałszywy lęk czy rutynę. Taka sytuacja wymaga jednocześnie, abyśmy my, kapłani, oddali się gorliwej posłudze rozgrzeszania, poświęcając jej potrzebny czas i troskę, i — co więcej — stawiając ją na pierwszym miejscu wśród innych prac. Wierni zrozumieją wówczas, jakie znaczenie — za przykładem Proboszcza z Ars — nadajemy tej posłudze.”

Dla nas kapłanów, dawniej diecezji sandomierskiej, później sandomiersko- radomskiej i obecnie radomskiej, wspaniałym nauczycielem służby w konfesjonale może być Sługa Boży Ks. Biskup Piotr Gołębiowski. Pamiętam z czasów kleryckich Sługę Bożego, Bpa Piotra Gołębiowskiego, który w każdy czwartek, przychodząc na tzw, Cybavit, szedł do „swojego” konfesjonału i słuchał spowiedzi. Patrzyliśmy na ten przepiękny wzór gorliwości kapłańskiej i uczyliśmy się. Byłem często na chórze, grając podczas Mszy świętej, miałem więc wspaniały punkt obserwacji Biskupa siedzącego w konfesjonale, jak zwykłego kapłana, w czarnej sutannie, bez biskupich insygniów. Udzielając święceń kapłańskich, zawsze podkreślał, że jednanie człowieka z Bogiem, jest naszym szczególnym zadanie. Mówił podczas moich święceń kapłańskich o potrzebie radości z tego zadania. Tak sobie myślę, że warto byłoby od czasu do czasu pojechać do Sandomierskiej katedry i poprzeć na to miejsce, w którym siedział jako spowiednik ks. Biskup Gołębiowski i jeszcze raz pomyśleć: Czego nas chciał nauczyć Sługa Boży Biskup Piotr Gołębiowski.

Albo pojechać do Nowego Miasta, gdzie można zobaczyć konfesjonał, w którym, jak więzień, siedział o. Honorat, spowiadającym całymi godzinami wiernych.

Przed nami okres bardzo intensywnej pracy w konfesjonale. Jest rzeczą oczywistą, jak pisał Ojciec święty, że posługa jednania jest najtrudniejsza i najbardziej delikatna, męcząca i wyczerpująca, zwłaszcza tam, gdzie jest mało kapłanów. Wymaga ona od spowiednika wielkich ludzkich przymiotów, a co najważniejsze, głębokiego i szczerego życia duchowego. To wymaga, abyśmy spowiadając innych, sami jak najczęściej korzystali z tego Sakramentu. Potrzeba również bardzo uczciwej i intensywnej pracy nad sobą, by móc pracować nad innymi.

Postarajmy się, aby przychodzący do spowiedzi spotkali w konfesjonale samego Chrystusa, ale także dobrego ojca, brata i przyjaciela.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.