..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie na różne okazje ::..

..:: wstecz ::..

   

ZAKOŃCZENIE STAREGO ROKU - ŚWIATŁO ŻYCIA

Za kilka godzin zgaśnie świeca, która paliła się przez 365 dni roku Pańskiego 2003. Wraz z tą wielką świecą A. D. 2003 płonęły również nasze świece życia. Bóg pozwala, by jeszcze paliły się i tylko On sam wie jak długa będzie to trwało.

Idąc tą drogą rozważań, możemy się pokusić o postawienie sobie kilku pytań.

Przede wszystkim zapytajmy: Dla kogo twoja świeca Roku Pańskiego 2003 płonęła: Dla rodziny? Dla tych, z którymi i dla których pracujesz? A może dla ciągle powtarzającego się grzechu? Dla nieustannego kroczenia drogami zła, nienawiści, krętactwa?

Czy była to świeca miłości, która rozgrzewa ludzkie serca i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość, niezależnie od tego jaka ta przyszłość będzie – miłość autentyczna przecież nigdy nie ustaje i nigdy się nie kończy. Miłość przeżyje nas, przeżyje naszą śmierć i będzie płonęła wiecznie. Jeżeli więc mamy się o cokolwiek troszczyć na tym świecie, to właśnie o miłość i to wystarczy. Na sądzie Bożym będziemy pytani przede wszystkim o miłość, o czyny miłości. Świat brnie drogami, które często są pozbawione owego najważniejszego motywu, któremu na imię MIŁOŚĆ. Może dlatego świat tak okrutnie obchodzi się z bezradnymi i bezbronnymi dziećmi żyjącymi jeszcze w łonach matek i ze starcami, którzy nie mogą się obronić przed chorobą i samotnością. Oni są bezproduktywni, czasem przeszkadzają „wielkim tego świata” urządzać się na miarę swoich zachłannych pomysłów. Tak, bracia i siostry, na końcu będziemy pytani o miłość i z miłości będziemy sądzenie. Wczoraj, na zakończenie ORAR-u, zachęcaliśmy się do czynu, którego podstawą ma być miłość – wolna i nieprzymuszona. Potrzeba nam takich czynów wolnych, umotywowanych miłością, by walczyć z plagą alkoholizmu i innych zniewoleń.

Niektóre świece naszego życia nie doczekały dzisiejszego dnia – już zgasły. Możemy jedynie pochylić się nad ich grobami, by ich wspominać i modlić się za nich. Takich osób, których świece życia w tym roku zgasły, było w naszej parafii 6. Była wśród nich mała, niewiele ponad rok żyjąca Karolinka – ona też zgasła, mimo, że dopiero zapaliła się na świecie.

Ale inne świece dopiero co zapaliły się i było ich w tym roku tylko 9.

Zapłonęły też świece nowych małżeństw, z których bardzo się cieszymy. Było ich niestety tylko 5 nowych par małżeńskich. Oby wasze świece płonęły miłością świętą i Bożą.

Światłem naszego życia jest Chrystus. On pierwszy stał się naszym światłem i zachęcił nas, byśmy stawali się światłem dla innych. Przyjmując Go do serca, przejmujemy Jego światło do naszego życia. Wieka radość napełnia mnie, gdy patrzę na tych, którzy przystępują do Komunii świętej. Udzieliliśmy w tym roku ponad 31 tysięcy Komunii świętej. Tyle świętości było w nas, tyle razy Bóg nawiedzał nasze serca i usiłował wejść w nasze życie. Tak powinno być. Przystępowanie do Komunii świętej wymaga czystości naszego serc, czyli sumienia wolnego od zmazy grzechowej. Czy tak jest w twoim życiu? Czy twoje światło płonie od Chrystusowego światła?

Stańmy przed obliczem Pana z wdzięcznością za mijający rok, a także w poczuciu winy przepraszajmy za uczynione zło.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.