..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok A ::..

..:: wstecz ::..

   

III NIEDZIELA ADWENTU

Kilka dni temu przeżywaliśmy rekolekcje adwentowe. Pozwólcie, że powrócę do jednej z myśli, które pojawiły się podczas rekolekcji. Rekolekcjonista powiedział, że spowiedź jest po to, by człowiek stał się lepszy. Rekolekcje też są po to, by człowiek stał się lepszy. Dobrze przeżyte rekolekcje to dobra spowiedź, postanowienie przemiany swojego życia, to wreszcie podjęcie konkretnych zobowiązań, których celem jest stanie się lepszym.

Czy wszystko to stało się? Czy postanowiliśmy wejść na drogę przemiany, by rzeczywiście stawać się lepszym.

Myślę, że szczególnie w jednej dziedzinie powinniśmy dokonać gruntownej przemiany na lepsze. Zresztą dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Człowieka imieniem Jan, który nas może bardzo wiele nauczyć w tej dziedzinie. Jest nią praca nad wytrwałością i stałością postawy chrześcijańskiego życia.

Jesteśmy bardzo niestali. Ileż to już razy składaliśmy Bogu obietnice poprawy podczas spowiedzi świętej? Już nigdy nie wezmę papierosa do ręki, będę się codziennie rano i wieczorem modlił, nie będę nadużywał swojego zdrowie poprzez alkohol, będę uczciwy wobec swojej żony, będę troszczył się o rodzinę i dzieci... I co z tego zostało? Na obietnicach się skończyło. Pewnie przy następnej spowiedzi też pojawią się przyrzeczenia. Tylko Bóg jest stały w swoich postanowieniach. Skoro postanowił nas zbawić, więc robi wszystko, by tak się stało.

Z brakiem wytrwałości wiąże się jeszcze jedna dziedzina, równie ważna. Próbowałem o niej mówić podczas rorat piątkowych.

Brakuje nam dobrych i silnych motywacji w różnych dziedzinach naszego życia. Silna motywacja jest niezwykle ważna w sytuacji podejmowanych działań i wyborze drogi życiowej. Trzeba wiedzieć dlaczego coś robię lub nie robię. Dlaczego jestem księdzem, dlaczego wybrałeś małżeństwo, dlaczego jesteś w Kręgu Rodzin, dlaczego sięgasz po alkohol i po papierosy itd.? Trzeba wiedzieć dlaczego. Motywacja pomaga w wytrwałości, daje podstawę i siłę do trwania na raz obranej drodze.

Stoi sobie młody chłopiec, zaledwie kilkanaście lat mający, i trzyma w ręku papierosa. Pytam go: dlaczego palisz? Ale on milczy. Pytam jeszcze raz: dlaczego? W końcu wydusił z siebie: Nie wiem.

Jeżeli już coś robisz, powinieneś wiedzieć dlaczego to robisz.

Oczywiście motywów działania może być bardzo wiele. Ktoś może powiedzieć, że w jego działaniu motywem jest wzgląd finansowy. Ktoś inny może powiedzieć, że on kieruje się zasadami wyniesionymi z domu rodzinnego. Inny może powiedzieć, że jego motywem jest wyznawana wiara - Chrystus tak uczy. Czy takiego motywu trzeba się wstydzić, bać się, bo ktoś cię ośmieszy? A niech ośmieszy. Może przez chwilę będzie cię ośmieszał, ale potem będzie ci zazdrościł twojej siły i stałości. Ci, którzy się śmieją, zwykle nie kierują się w swoim życiu żadną motywacją. Ich motywacją są koledzy. Postępują według wzorców jakie dają koledzy i środowisko, w którym się obracają. Robią to bezkrytycznie, nie myśląc o konsekwencjach, które będą już sam musieli ponieść, a nie koledzy.

Bóg stawia nam jako przykład świętego Jana Chrzciciela, o którym powiedział: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli?”

Święty Jan nie był trzciną chwiejącą się na wietrze. Był stały w swojej postawie. Nie zmieniał się w zależności od kierunku wiatru. On wiedział czego chce. Jakżesz wielu młodych ludzie nie wie czego chcą. Idą za modą, a czasem ma się wrażenie, jakby jedyną ich potrzebą życiową było zaspakajanie chwilowych przyjemności.

Święty Jan Chrzciciel nie był człowiek w miękkie szaty ubranym. Nie był „wygodnisiem”. On od siebie wymagał. Potrafił zdobyć się na poświęcenie i ofiarę.

Ojciec święty Jan Paweł II mówił kiedyś do młodzieży zgromadzonej na Westerplatte: „Musicie od siebie wymagać, nawet wówczas, gdyby inni od was nie wymagali”.

Stałości musimy się ciągle uczyć. Ciągle musimy dawać sobie motywację do tego, by stawać się lepszym i w tym trwać. Tylko taki człowiek jest godny zaufania i najwyższego szacunku.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.