..::
Homilie Rok A ::..
..::
wstecz ::..
III WIELKIEGO POSTU
Samarytanka spotkała
Jezusa przy studni Jakubowem. Rozpoczęła się rozmowa,
która nagle zamieniła się w spowiedź. Okazało się,
że dotychczasowe życie tej kobiety było grzeszne.
Pan Jezus ukazuje przed nią perspektywę innego, znacznie
lepszego życia. Wystarczy uwierzyć i poprosić, a otrzyma
wodę żywą, która zaspokoi wszelkie pragnienia.
Ludzie spotykają Pana
Boga w bardzo różnych okolicznościach. Czasem zupełnie
przypadkowo natkną się na Boga i zapragną Jego przyjaźni.
Są tacy ludzie, którzy
za wszelką cenę pragną Go odnaleźć. Biorą do ręki
Pismo święte i czytają jak list napisany przez Boga.
Inni pokonują setki kilometrów, by wziąć udział w
rekolekcjach, które pomogą Boga odnaleźć.
Przez ostatnie dwa tygodnie
prowadziłem rekolekcje dla rodzin Domowego Kościoła
w Dąbrówce.
Przyjechali małżonkowie
z różnych zakątków naszej diecezji i z całej Polski.
Była między innymi para małżonków z półtorarocznym
dzieckiem, którzy przyjechali aż ze Szczecina. Byli
też małżonkowie z Jeleniej Góry, z Ostrołęki i z wielu
innych miejscowości. Podczas Godziny świadectwa
opowiadali o spotkaniu z Chrystusem podczas tych rekolekcji.
Słuchałem ze łzą w oczach refleksji młodego człowieka,
który na nowo odkrył swoją wiarę.
Dla tych ludzi te rekolekcje
były spotkaniem z Bogiem, jakby przy studni Jakubowej.
Każdy z nas ma mnóstwo
okazji, by spotkać się z Bogiem. Jedną z najwspanialszych
okazji spotkania z Bogiem jest niedzielną Eucharystia.
By tak się stało, potrzebne jest otwarcie się na Boga
i gotowość rozmowy z Nim. Tak jak uczyniła ta kobieta
z Samarii.
A ty, bracie i siostro,
w jakim celu przyszedłeś dziś na Mszę świętą? Może
bez celu tutaj jesteś? Może tylko przypadkowo, bo
tak się złożyło? Może po to, by stworzyć sobie okazję
do spotkania i porozmawiania z kumplem?
Jeśli chcesz się rzeczywiście
spotkać z Chrystusem, to chwała ci za to, ale jeżeli
ten cel nie przyświeca twojej obecności na Eucharystii,
to biada ci za zmarnowanie okazji do otrzymania wody
żywej - łaski uświęcającej.
Jak więc przeżywać Eucharystię,
by spotkać Pana Boga? Przede wszystkim uczestniczyć
w Niej czynnie: odpowiadać na wezwania kapłana, angażować
się w śpiew liturgiczny, a przede wszystkim z uwagą
i namaszczeniem słuchać Słowa Bożego i mieć odwagę
wprowadzić go w życie. Dobrze byłoby, gdyby uczestniczenie
w Eucharystii wiązało się z przyjęciem Komunii świętej,
by w ten sposób moje uczestnictwo było pełne.
Chrystus Pan jest źródłem
wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Jeśli chcemy
tej wody skosztować, to winniśmy okazać posłuszeństwu
wobec Pana Boga, który mówi: Pamiętaj, abyś dzień
święty świecił.
To skandal, by z 94%
przyznających się do wiary, tylko około 35-40 % przychodziło
na niedzielną Eucharystię.
Pewien stary kapłan,
więzień obozu w Oświęcimiu, opowiadał historię obozową.
W jedną z zimowych niedziel,
wcześnie rano do baraku, w którym przebywali więźniowie,
weszło dwu esesmanów. Kiedy więźniowie stanęli w szeregu,
jeden z Niemców zadał wszystkim takie pytanie: Kto
chce iść dzisiaj na Mszę, niech wystąpi z szeregu.
Zgłosiło się ponad 20
więźniów, a wśród nich opowiadający tę historię ksiądz.
Niemiec rozkazał im
wyjść z baraku, pognał ich na zaśnieżony plac obozowy,
a później rozkazał położyć się im na śniegu. Przez
kilka godzin leżeli na śniegu w zimnym mroźnym powietrzu.
Po kilku godzinach padła komenda: powstać. Nie wszyscy
mogli wstać o własnych siłach, a kiedy znów uformowali
się w szeregu, Niemiec powtórzył to samo: Kto chce
iść dziś na Mszę, niech wystąpi z szeregu. Tym razem
zgłosiło się tylko dwu ochotników, ten ksiądz i drugi
więzień. Pozostawiono ich obu na placu, reszcie pozwolono
pójść do baraku. Ponownie kazano położyć się im na
śniegu.
Dodatkowo polewano ich
wodą i kopano niemiłosiernie, pytając czy dalej chcą
iść na Mszę.
Po godzinie znęcania
się nad nimi z połamanymi żebrami zostali zawleczeni
do baraku. To była wysoka cena za udział w niedzielnej
Eucharystii. Nam, dziś żyjącym, nie grożą takie niebezpieczeństwa,
a mimo to, zaniedbujemy niedzielną Mszę świętą.
Warto, abyśmy sami zrobili
sobie rachunek sumienia z naszej gorliwości przychodzenia
na niedzielną Eucharystię.
..::
wstecz ::..
|