..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok A ::..

..:: wstecz ::..

   

III WIELKIEGO POSTU

Samarytanka spotkała Jezusa przy studni Jakubowem. Rozpoczęła się rozmowa, która nagle zamieniła się w spowiedź. Okazało się, że dotychczasowe życie tej kobiety było grzeszne. Pan Jezus ukazuje przed nią perspektywę innego, znacznie lepszego życia. Wystarczy uwierzyć i poprosić, a otrzyma wodę żywą, która zaspokoi wszelkie pragnienia.

Ludzie spotykają Pana Boga w bardzo różnych okolicznościach. Czasem zupełnie przypadkowo natkną się na Boga i zapragną Jego przyjaźni.

Są tacy ludzie, którzy za wszelką cenę pragną Go odnaleźć. Biorą do ręki Pismo święte i czytają jak list napisany przez Boga. Inni pokonują setki kilometrów, by wziąć udział w rekolekcjach, które pomogą Boga odnaleźć.

Przez ostatnie dwa tygodnie prowadziłem rekolekcje dla rodzin Domowego Kościoła w Dąbrówce.

Przyjechali małżonkowie z różnych zakątków naszej diecezji i z całej Polski. Była między innymi para małżonków z półtorarocznym dzieckiem, którzy przyjechali aż ze Szczecina. Byli też małżonkowie z Jeleniej Góry, z Ostrołęki i z wielu innych miejscowości. Podczas „Godziny świadectwa” opowiadali o spotkaniu z Chrystusem podczas tych rekolekcji. Słuchałem ze łzą w oczach refleksji młodego człowieka, który na nowo odkrył swoją wiarę.

Dla tych ludzi te rekolekcje były spotkaniem z Bogiem, jakby przy studni Jakubowej.

Każdy z nas ma mnóstwo okazji, by spotkać się z Bogiem. Jedną z najwspanialszych okazji spotkania z Bogiem jest niedzielną Eucharystia. By tak się stało, potrzebne jest otwarcie się na Boga i gotowość rozmowy z Nim. Tak jak uczyniła ta kobieta z Samarii.

A ty, bracie i siostro, w jakim celu przyszedłeś dziś na Mszę świętą? Może bez celu tutaj jesteś? Może tylko przypadkowo, bo tak się złożyło? Może po to, by stworzyć sobie okazję do spotkania i porozmawiania z kumplem?

Jeśli chcesz się rzeczywiście spotkać z Chrystusem, to chwała ci za to, ale jeżeli ten cel nie przyświeca twojej obecności na Eucharystii, to biada ci za zmarnowanie okazji do otrzymania wody żywej - łaski uświęcającej.

Jak więc przeżywać Eucharystię, by spotkać Pana Boga? Przede wszystkim uczestniczyć w Niej czynnie: odpowiadać na wezwania kapłana, angażować się w śpiew liturgiczny, a przede wszystkim z uwagą i namaszczeniem słuchać Słowa Bożego i mieć odwagę wprowadzić go w życie. Dobrze byłoby, gdyby uczestniczenie w Eucharystii wiązało się z przyjęciem Komunii świętej, by w ten sposób moje uczestnictwo było pełne.

Chrystus Pan jest źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Jeśli chcemy tej wody skosztować, to winniśmy okazać posłuszeństwu wobec Pana Boga, który mówi: „Pamiętaj, abyś dzień święty świecił”.

To skandal, by z 94% przyznających się do wiary, tylko około 35-40 % przychodziło na niedzielną Eucharystię.

Pewien stary kapłan, więzień obozu w Oświęcimiu, opowiadał historię obozową.

W jedną z zimowych niedziel, wcześnie rano do baraku, w którym przebywali więźniowie, weszło dwu esesmanów. Kiedy więźniowie stanęli w szeregu, jeden z Niemców zadał wszystkim takie pytanie: Kto chce iść dzisiaj na Mszę, niech wystąpi z szeregu.

Zgłosiło się ponad 20 więźniów, a wśród nich opowiadający tę historię ksiądz.

Niemiec rozkazał im wyjść z baraku, pognał ich na zaśnieżony plac obozowy, a później rozkazał położyć się im na śniegu. Przez kilka godzin leżeli na śniegu w zimnym mroźnym powietrzu. Po kilku godzinach padła komenda: powstać. Nie wszyscy mogli wstać o własnych siłach, a kiedy znów uformowali się w szeregu, Niemiec powtórzył to samo: Kto chce iść dziś na Mszę, niech wystąpi z szeregu. Tym razem zgłosiło się tylko dwu ochotników, ten ksiądz i drugi więzień. Pozostawiono ich obu na placu, reszcie pozwolono pójść do baraku. Ponownie kazano położyć się im na śniegu.

Dodatkowo polewano ich wodą i kopano niemiłosiernie, pytając czy dalej chcą iść na Mszę.

Po godzinie znęcania się nad nimi z połamanymi żebrami zostali zawleczeni do baraku. To była wysoka cena za udział w niedzielnej Eucharystii. Nam, dziś żyjącym, nie grożą takie niebezpieczeństwa, a mimo to, zaniedbujemy niedzielną Mszę świętą.

Warto, abyśmy sami zrobili sobie rachunek sumienia z naszej gorliwości przychodzenia na niedzielną Eucharystię.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.