..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok A ::..

..:: wstecz ::..

   

PIATA WIELKANOCNA

Dzisiejsza Ewangelia jest niezwykle optymistyczna. Już w pierwszych słowach Pan Jezus uspakaja człowieka: „Niech się nie trwoży serce wasze!” Jakby chce w ten sposób wyjść naprzeciw ludzkim niepokojom, których wówczas - w czasach Chrystusa - nie brakowało i teraz - gdy my żyjemy - też nie brakuje. Pan Jezus mówi, abyśmy się nie bali. Owszem, potężna machina cywilizacji śmierci szaleje, co da się zauważyć na każdym niemalże odcinku życia, ale przecież ponad tym wszystkim jest Boża Opatrzność, która nie zawodzi.

Pan Jezus proponuje, aby naszą odpowiedzią na te problemy była postawa wiary. „Wierzycie w Boga - i we Mnie wierzcie!”

W ostatnich dniach, w związku ze śmiercią papieża Jana Pawła II, wielu ludzi dyskutowało i zastanawiało się nad swoja wiarą. Myślę, że jest się nad czym zastanawiać. Nie można bowiem zbyt łatwo przejść obok tego problemu, kolejny raz zaliczając siebie do grona wierzących. Ojciec święty mówił kiedyś do młodych ludzi, zresztą cytując słowa Pana Jezusa, aby mieli odwagę wypłynięcia na głębię. Autentyczna wiara wymaga wypłynięcia na głębię. Taka wiara nie boi się stawiania trudnych problemów i szukania na nie odpowiedzi w świetle Ewangelii. Bo właśnie tak powinien odpowiadać chrześcijanin na różne problemy życia - biorąc do reki Ewangelię. Kiedy wybrano nowego papieża, to najważniejszym problemem, będącym kryterium oceny wybranego następcy Jana Pawła II, było to, czy Benedykt XVI zliberalizuje etykę małżeńską, stosunek do święceń kobiet, czy też postawę Kościoła wobec aborcji, eutanazji itd.. Jeżeli tego nie zrobi, a z pewnością nie zrobi, to ocena papieża brzmi: to radykał, pancerny kardynał, tradycjonalista, a inni powiedzą, że nie idzie z duchem czasu. Wśród głoszących są także ludzie, którzy od wielkiego święta bywają w kościele i mówią wraz z innymi ryt wyznania wiary. To są ludzie, którzy nie wypływają „na głębię”.

Oglądałem ostatnio program „Co z ta Polską” z J. Urbanem w roli głównej. Słuchałem tego, co ten człowiek mówił i zrobiło mi się go żal. Taki on ślepy i głuchy naprawdę. W jakimś sensie mogę go zrozumieć. On wybrał taką filozofię życia. Owszem żył w czasach pontyfikatu Jana Pawła II. Miał możliwość słuchania tego, co mówił ten Wielki Papież, ale on to odrzucił.

Tymczasem my, ludzie uważający siebie za chrześcijan, niejednokrotnie dajemy wyraz temu, że bywamy bardziej po stronie owego zaślepionego nienawiścią do Chrystusowego Kościoła Urbana, niż tych, którzy w imieniu Chrystusa, pokazują drogę prawdy i życia według Ewangelii. Beztrosko niektórzy kupują gazetę „NIE”, będącą źródłem dochodu Jerzego Urbana, włączają się w krytykę Kościoła i kapłanów, w ten sposób wtórując Urbanowskim metodom walki z naszą Wspólnotą, chętnie podpisujemy się pod zwolennikami aborcji itd.. Czy to jest ów autentyzm chrześcijański? Ojciec święty, Jan Paweł II, w ciągu 27 lat pontyfikatu, dokonał niezwykłej orki na polskiej i światowej glebie życia. Nie ma tematu, którego by papież nie poruszył. To była żywa Ewangelia, głoszona teraz i do nas. To było prawdziwe „wypłynięcie na głębię”. Czy zabraliśmy się z Ojcem świętym w tę piękna podróż sięgającą głębi Ewangelii.

Wracamy do pytania o wiarę. Trzeba tak wierzyć, by za wezwaniem Chrystusa iść Drogą, Prawdą i Życiem, którym jest On sam. Trzeba się nauczyć odpowiadać na trudne pytania z Ewangelią w ręku, a nie na podstawie jakiejś broszurki, pochodzącej od ludzi myślących zupełnie inaczej niż nakazuje Ewangelia. Musimy sobie wzajemnie ułatwiać pójście Chrystusową drogą. Przed kilku tygodniami, gdy jeszcze Ojciec święty Jan Paweł II żył, skierowałem zaproszenie do małżonków, by włączali się do Kręgów Rodzin Domowego Kościoła. To jest świetna propozycja, pomagająca realizować Chrystusowe wezwanie: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Z kolei, dzieciom - naszym ministrantom, dziewczętom z scholi i innych grup, można pomóc w odnalezieniu tej drogi poprzez wysłanie ich na rekolekcje Ruchu Światło-Życie.

Bądźmy uczestnikami Chrystusowego optymizmu, którego fundamentem jest „Dom Ojca w niebie”. Tam jest nasze mieszkanie, przygotowane wyłącznie dla nas i czekające na nas. W dniach żałoby, po śmierci Jana Pawła II, ludzie wzajemnie dawali sobie nadzieję. Te piękne, wielotysięczne pochody i trwanie na modlitwie, były jakby rekolekcjami, głoszonymi przez ludzi do ludzi. Na nowo odkryliśmy piękno śmierci i oczekiwania na spotkanie. Powinniśmy ciągle do tego wracać, by żyć optymizmem chrześcijańskim, które jest niezwykłym bogactwem naszej wiary.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.