..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok A ::..

..:: wstecz ::..

   

XV NIEDZIELA ZWYKŁA

Przypowieści to opowiadania wzięte z życia codziennego. Tak też jest z dzisiejsza przypowieścią. Starsi pamiętają takich siewców przepasanych białym prześcieradłem i rzucających ziarno na ziemię. Padało ono różnie - w jednym miejscu mniej, w innym więcej , nie tak jak maszynowo. Rolnik musiał się bardzo napracować, by na żniwa zbierać plon ze swojej ziemi. Plony bywają różne, w zależności od jakości gleby i jej nawilgocenia. Przy takich suszach jak obecnie, trudno się spodziewać zbyt obfitych zbiorów we żniwa. Trzeba nam się modlić o deszcz, by spragniona ziemia mogła się wreszcie napić, a potem nakarmić rzucone na nią ziarno.

Ten obraz wzięty z życia mówi o tajemnicy Słowa Bożego, które Boży Siwca od dwóch tysięcy lat rozsiewa na glebę ludzkiego serca. Posługuje się wybranymi do tego zadania ludźmi ( w jakimś sensie każdy chrześcijanin jest wybrany do tego zadania), ale On sam jest pierwszym i najważniejszym Siewcą. Glebą, na którą ów Siewca rzuca ziarno, jest człowiek - jego serce. Owocem rozsiewanego ziarna Słowa Bożego ma być Życie Boże rodzące się w nas, a końcowym owocem będzie wieczne życie w Królestwie Chrystusa.

Czy w każdym przypadku należy się spodziewać, że rzucone ziarno Słowa Bożego przyniesie oczekiwane owoce? Niestety, nie. Podobnie jest z owocami uczniów chodzących do szkoły. Wszyscy tak samo otrzymują dar wiedzy, ale nie takie same owoce zbierają.

Od czego to zależy. Wydaje się, że przede wszystkim od dwóch czynników. Pierwszy to przyjmowanie słowa, które do nas dociera. Doświadczenie mówi, że obecnie przeżywamy kryzys słuchania. Nie umiemy i nie chcemy słuchać. Poczynając od małych dzieci, które lekceważą sobie polecenia rodziców i wychowawców, a kończąc na dorosłych, którzy w jeszcze bardziej poważnych sprawach są głusi i obojętni na słuchanie. Czasem ma się wrażenie, że mówiąc „rzucamy ziarnem o ścianę”. Nie dociera ono do słuchacza. Współczesny człowiek jest bardzo rozgadany i nawet w najbardziej ważnych momentach nie potrafi się wyciszyć. Trudno się dziwić, że w takiej atmosferze i przy takim nastawieniu, nie dociera do nas ziarno Bożego Słowa. Bóg jest bardzo delikatny i nie chce przekrzykiwać „jazgotu” odgłosów tego świata. Tylko w atmosferze wyciszenia można usłyszeć Jego głos. Dlatego, by dobrze przeżyć rekolekcje, konieczne jest wyciszenie się i jakby odejście od „nawoływań tego świata”. Czas wakacji stwarza taką możliwość wyciszenia się, by spotkać, choćby na małą chwilę, Pana Boga i usłyszeć to, co On chce mi powiedzieć Myślę, że taka chwila jest bardzo potrzebna, bo inaczej będziemy wewnętrznie puści i bardzo zagubieni. W tym kontekście przeżywam duży niepokój o dzieci i młodzież naszej parafii. Z chwilą rozpoczęcia się wakacji zdecydowanie spadła ilość ministrantów służących do Mszy świętej, a także dziewcząt śpiewających w scholi. Po prostu ich nie ma. Owszem, widzę jak całymi dniami jeżdżą na rowerach, Graja na boisku tuż obok kościoła i Bóg wie, co robią w swoich domach, ale nawet jednego dnia nie poświęcą dla Pana Boga, uczestnicząc w Najświętszej Ofierze. Tym bardziej jest to smutne i przykre, że przecież dzieje się to wszystko na oczach ich rodziców i dziadków, którzy nie reagują. Proszę mi powiedzieć - jak Bóg ma do nich dotrzeć ze swoim Słowem, jeśli nie dają żadnej szansy łasce Bożej? Przy takim nastawieniu trudno marzyć o powołaniach zakonnych i kapłańskich, a także o dobrych małżeństwach i wzorowych rodzinach.

Drugim czynnikiem, od którego zależy obfitość plonów Bożego Słowa, jest pielęgnowanie przyjętego Słowa.

Doświadczenie wyjęte z przypowieści, mówi o konieczności stworzenia warunków dla rzuconego ziarna. Skała, czy tez droga, po której chodzą ludzie, a także atmosfera cierni, nie stwarzają dobrych warunków dla rozwoju rzuconego ziarna i jego plonów.

Jako żywo można wymienić sytuacje, w jakich Słowo Boże rzucone na glebę naszego serca, nie ma szans na owocowanie.

Wspomnę o jednym z najwspanialszych siewców naszych czasów, jakim był Sługa Boże, Ojciec święty Jan Paweł II. W ciągu 27 lat pontyfikatu, napracował się siejąc ziarno Słowa Bożego na glebę naszych serc. Przez chwilę zachwycaliśmy się Jego słowem, wielokrotnie cytowaliśmy te słowa. Nawet mówiło się, że to pokolenie jest pokoleniem „JP II”. Tyle nadziei zrodziło się w pamiętnych dniach cierpienia i śmierci Jan Pawła II. A dziś? Jakie jest to pokolenie JP II? Ostatnio czytałem ciekawy artykuł na ten temat. Autor pyta o to, czy dziś można mówić o prześladowaniach albo przejawach wrogości wobec katolików. Spotkał się z odpowiedzią „Jak to? Dlaczego katolicy mieliby być prześladowani? Przecież oni są niegroźni. Jeden człowiek chodzi na ryby, a inny do kościoła. Takie hobby. Czy komukolwiek przyszłoby na myśl, aby prześladować wędkarzy?!”. Współczesne pokolenie JP II boi się, by przypadkiem nie być posądzonym o nienowoczesność. Leśna nimfa albo fontanna-delfin w ogrodzie może jeszcze wyglądać ciekawie (choć kiczowato), ale rzeźbiona figurka Chrystusa Frasobliwego to już ryzyko „obciachu”. Przeczytać gazetę do porannej kawy potrafi każdy tatuś, ale czy którykolwiek klęknie rano do modlitwy z swoim dzieckiem?

Czy w takiej atmosferze ziarno Słowa Bożego ma szansę przynieść plon? Czy w takiej atmosferze jest szansa, by usłyszeć Boże powołanie do kapłaństwa czy zakonu i je rozwinąć?

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.