| |
..::
Homilie Rok A ::..
..::
wstecz ::..
XX NIEDZIELA ZWYKŁA
Samarytanka przyszła
do Pana Jezusa w sytuacji bardzo dramatycznej. Chodziło
bowiem o jej dziecko, któremu nie mogła w żaden sposób
pomóc. Patrzyła tylko z litością i cierpieniem na
rozgrywający się dramat. Przyszła do Jezusa prowadzona
wiarą, która jej podpowiedziała, że tylko Jezus może
pomóc. Jednak spotkanie z Jezusem nie było przyjemne.
Jej wiara i pokora zostały wystawione na wielką próbę.
Nie dobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać
psom - to mogło każdego obrazić. Ale ona to wytrzymała,
bo wierzyła, a wiara przecież czyni cuda. I tak się
stało. O, niewiasto, wielka jest twoja wiara. Nich
ci się stanie! - powiedział Pan.
Człowiek wierzący co
krok jest wystawiany na próbę. Bóg nie oszczędza swoich
wybranych, nie skrywa ich pod kloszem, ale doświadcza.
Czasem wydaje się, że ponad siły. Ludzie wierzący
bywali od początku wystawiani na próby. Próby, jakie
na nas spadają są różne. Czasem dosięga nas cierpienie,
którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, czasem jakaś
prawda wiary wydaje się być nielogiczna, innym razem
spotkamy jakiegoś duchownego, który nas zniechęcił,
może nawet zgorszył, poniżył lub oburzył. Czasem przychodzi
pokusa, by porównywać się z ludźmi niewierzącymi i
dojść do stwierdzenia, że oni nie wierzą i lepiej
im się powodzi niż nam - wierzącym. Czasem braki materialne
są tak dokuczliwe, że w swej bezsilności ubliżamy
samemu Bogu
Postawa ze strony człowieka
doświadczanego bywa różna, w zależności od poziomu
wiary, lub mówiąc inaczej - w zależności od dojrzałości
chrześcijańskiej. Czasem jest bunt i odchodzenie od
Pana Boga. Jest to postawa pretensjonalna: Jak tak
Pan Bóg może mnie traktować, przecież jestem wierzącą
osobą. Księdza przyjmuję po kolędzie i dwa razy w
roku się spowiadam. Na Mszy niedzielnej się pojawiam
Warto może przyjrzeć
się owej Samarytance. Ona nie zważała na obraźliwe
słowa. Po prostu wierzyła, a jej wiara opierała się
na pokorze.
Obyśmy mieli troszkę
pokory wobec Bożej woli. Obyśmy mieli choć troszkę
pokory, gdy się modlimy i gdy jesteśmy na Mszy świętej.
Wówczas nasza rozmowa z Bogiem byłaby inna i nasz
udział w Eucharystii wnosiłby w nasze życie zupełnie
nowy smak. Rozmawiam kiedyś z osobą bardzo doświadczaną
cierpieniem, a jednocześnie autentycznie wierzącą.
Ona nigdy nie stawiała pytań typy: dlaczego? Wręcz
mówiła, że nie śmie pytać: dlaczego? Prosi jedynie
Pana Boga, by umiała przyjąć Jego wolę i wypełnić
ją do końca.
Znakiem słabej wiary
jest zbyt łatwe gorszenie się wszystkim, co dzieje
się w Kościele. Zresztą media, które w większości
są ateistyczne lub liberalne, bardzo nam w tym pomagają.
Celowo pokazuje się złe zjawiska jakie czynią osoby
bezpośrednio związane z Kościołem. Te same media zupełnie
ignorują piękne rzeczy dokonywane w Kościele. O nich
się nie mówi, bo są kłopotliwe dla opcji politycznej
czy światopoglądowej. Od kilku dni młodzież z Polski
i z całego świata jedzie do Kolonii w Niemczech. Setki
tysięcy młodych ludzi się tam udaje. A media polskie
milczą. Jak tu wychowywać młodzież nie dając dobrych
przykładów?
Potrzebna jest nam pokora,
by siebie inaczej widzieć i świat dziejący się wokół
nas. Potrzebna jest pokora, by przyjąć i zaakceptować
wolę Pana Boga, czasem trudną i niezrozumiałą.
..::
wstecz ::..
|
|