..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok A ::..

..:: wstecz ::..

   

XX NIEDZIELA ZWYKŁA

Samarytanka przyszła do Pana Jezusa w sytuacji bardzo dramatycznej. Chodziło bowiem o jej dziecko, któremu nie mogła w żaden sposób pomóc. Patrzyła tylko z litością i cierpieniem na rozgrywający się dramat. Przyszła do Jezusa prowadzona wiarą, która jej podpowiedziała, że tylko Jezus może pomóc. Jednak spotkanie z Jezusem nie było przyjemne. Jej wiara i pokora zostały wystawione na wielką próbę. „Nie dobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać psom” - to mogło każdego obrazić. Ale ona to wytrzymała, bo wierzyła, a wiara przecież czyni cuda. I tak się stało. „O, niewiasto, wielka jest twoja wiara. Nich ci się stanie!” - powiedział Pan.

Człowiek wierzący co krok jest wystawiany na próbę. Bóg nie oszczędza swoich wybranych, nie skrywa ich pod kloszem, ale doświadcza. Czasem wydaje się, że ponad siły. Ludzie wierzący bywali od początku wystawiani na próby. Próby, jakie na nas spadają są różne. Czasem dosięga nas cierpienie, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, czasem jakaś prawda wiary wydaje się być nielogiczna, innym razem spotkamy jakiegoś duchownego, który nas zniechęcił, może nawet zgorszył, poniżył lub oburzył. Czasem przychodzi pokusa, by porównywać się z ludźmi niewierzącymi i dojść do stwierdzenia, że oni nie wierzą i lepiej im się powodzi niż nam - wierzącym. Czasem braki materialne są tak dokuczliwe, że w swej bezsilności ubliżamy samemu Bogu

Postawa ze strony człowieka doświadczanego bywa różna, w zależności od poziomu wiary, lub mówiąc inaczej - w zależności od dojrzałości chrześcijańskiej. Czasem jest bunt i odchodzenie od Pana Boga. Jest to postawa pretensjonalna: „Jak tak Pan Bóg może mnie traktować, przecież jestem wierzącą osobą. Księdza przyjmuję po kolędzie i dwa razy w roku się spowiadam. Na Mszy niedzielnej się pojawiam…”

Warto może przyjrzeć się owej Samarytance. Ona nie zważała na obraźliwe słowa. Po prostu wierzyła, a jej wiara opierała się na pokorze.

Obyśmy mieli troszkę pokory wobec Bożej woli. Obyśmy mieli choć troszkę pokory, gdy się modlimy i gdy jesteśmy na Mszy świętej. Wówczas nasza rozmowa z Bogiem byłaby inna i nasz udział w Eucharystii wnosiłby w nasze życie zupełnie nowy smak. Rozmawiam kiedyś z osobą bardzo doświadczaną cierpieniem, a jednocześnie autentycznie wierzącą. Ona nigdy nie stawiała pytań typy: dlaczego? Wręcz mówiła, że nie śmie pytać: dlaczego? Prosi jedynie Pana Boga, by umiała przyjąć Jego wolę i wypełnić ją do końca.

Znakiem „słabej wiary” jest zbyt łatwe gorszenie się wszystkim, co dzieje się w Kościele. Zresztą media, które w większości są ateistyczne lub liberalne, bardzo nam w tym pomagają. Celowo pokazuje się złe zjawiska jakie czynią osoby bezpośrednio związane z Kościołem. Te same media zupełnie ignorują piękne rzeczy dokonywane w Kościele. O nich się nie mówi, bo są kłopotliwe dla opcji politycznej czy światopoglądowej. Od kilku dni młodzież z Polski i z całego świata jedzie do Kolonii w Niemczech. Setki tysięcy młodych ludzi się tam udaje. A media polskie milczą. Jak tu wychowywać młodzież nie dając dobrych przykładów?

Potrzebna jest nam pokora, by siebie inaczej widzieć i świat dziejący się wokół nas. Potrzebna jest pokora, by przyjąć i zaakceptować wolę Pana Boga, czasem trudną i niezrozumiałą.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.