..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

BOŻE CIAŁO

Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje!”

„Bierzcie i jedzcie! – cóż znaczą dziś te słowa w kontekście ziemskiego chleba? Wszystko zależy od tego, czy jesteśmy najedzeni. Dla sytego mogą one nic nie znaczyć, ale dla głodnego, bezdomnego, dla dziecka z kraju, gdzie panuje głód, albo dla więźnia obozu Oświęcimskiego – „Bierzcie i jedzcie” znaczyło i znaczy bardzo wiele. To przedłużenie życia, to nadzieja istnienia i trwania.

Głodnych i bezdomnych było zawsze wielu. Zawsze też potrzebni będą ludzie o otwartych sercach, którzy potrafią dostrzec owych potrzebujących i nakarmią ich. Takim człowiekiem był św. Brat Albert, którego w tym tygodniu wspominaliśmy. To on pokazał, że realizować Ewangelię – to dawać ludziom chleb, a idąc dalej - być dobrym jak chleb.

„Bierzcie i jedzcie” – to zachęta do brania. Jeśli nawet ktoś nie ma pieniędzy – może brać. Dziś raczej słyszymy zachętę do kupna, a nie do brania. Przy artykułach są wywieszone ceny poszczególnych artykułów, czasem konkurencyjne w stosunku do innych sklepów, za które i tak trzeba zapłacić.

Świat biznesu czasem nie ma litości.

Kiedyś wszedłem do sklepu na ul. Żeromskiego w Radomiu i oto wchodzi pewna kobieta. Podchodzi do sprzedającej i prosi o kawałek chleba i kawałek margaryny. Ekspedientka tłumaczy się, że ona nie może zdecydować o daniu jej tego kawałka chleba, bo o tym musiałby zdecydować właściciel tego sklepu. Słysząc całą rozmowę, włączam się i poprosiłem, by sprzedająca na mój rachunek dała tej pani te artykuły. Zaskoczona patrzyła na mnie, a gdy wychodziłem ze sklepu, ona stała wraz z dzieckiem w wózku i długo odprowadzała mnie wzrokiem. Jak wielkie znaczenie musiał mieć dla tej kobiety ten kawałek chleba.

Tak sobie myślę – skoro potrafimy być wdzięczni za kawałem chleba, to jaka powinna być w nas wdzięczność za Chleb, który daje nam Pan. PRZECIEŻ ON DAJE NAM SIEBIE! To nie kawałek chleba – ON DAJE CAŁEGO SIEBIE!

Dobrze wiemy, że chleb, który spożywamy, będzie wyniszczony – strawiony w nas. Spożywamy więc chleb z zamiarem zniszczenia go. Ale któż o tym myśli? Myśli się raczej o zaspokojeniu głodu, albo o sile, która zyskamy niszcząc chleb.

Jeżeli Pan Jezus mówi do nas: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje” – to wydaje się na zniszczenie. To się stało właśnie na krzyżu. Wyniszczony Bóg umierał po, abyśmy my mieli życie wieczne. Bez tego pokarmu nie możemy żyć. Owszem, na czas naszego ziemskiego biznesu, poradzimy sobie bez Ciała Chrystusowego, ale na dłuższą metę, na wieczność – bez spożywania Ciała Syna Człowieczego, nie możemy istnieć.

Dziś jest dzień wyjątkowy, ponieważ Pan Jezus przygotowuje dla nas niezwykłą audiencję. Pójdzie ulicami i drogami naszych wiosek i miast, by zjednoczyć się z naszą biedą i problemami codzienności. Poprowadźmy Go z miłością.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.