| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
XVII NIEDZIELA ZWYKŁA
Przed kilkunastu laty
prowadziłem rekolekcje w Starachowicach-Michałowie
w parafii Królowej Polski. Jeden z dni rekolekcyjnych
był poświęcony chorym. Bardzo mnie wzruszyła rozmowa
z jedną staruszką. Ówczesna kaplica w Michałowie stała
na górce, a dom wspomnianej staruszki stał u podnóża
tej górki. Staruszka mówiła ze łzami w oczach, że
całymi dniami siedzi przy oknie i największy smutek
ogarnia ją w godzinie Mszy świętej, gdy widzi ludzi
idących do kościoła, a ona pójść nie może. Jednym
z największych jej pragnień było uczestnictwo we Mszy
świętej. Tego zaś uczynić nie mogła. O szlachetne
zdrowie, ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie,
kto cię stracił (Jan Kochanowski). Może jest tak
ze wszystkimi darami? Ojciec święty Jan Paweł II przypominając
o znaczeniu Eucharystii, opisywał sytuację, gdy na
niedzielnej liturgii w krajach, w których nie ma kapłanów,
gromadzą się ludzie. Odprawiają liturgię taką samą,
jak we Mszy świętej. Dochodzą jednak do słów konsekracji
i wtedy w kościele zapada głuche milczenie przerywane
płaczem. Nie wypowiadają słów, które skutecznie może
wypowiedzieć kapłan. I cierpią, bo brak im Eucharystii,
brak im tego cudownego rozmnożenia niebieskiego chleba,
którego my możemy być świadkami codziennie. Tydzień
temu odwiedziłem jedną z parafii naszej diecezji.
Od kwietnia choruje proboszcz tej parafii. Miałem
zorganizować zastępstwo za chorego kapłana. W wakacje
jednak jest to bardzo trudne, a i ja za późno się
do tego zabrałem. Nikogo nie było. Pojechałem sam.
Spotkałem ludzi, którzy od pół roku sami organizują
życie parafii, ale zawsze muszą czekać na księdza,
który odprawi im Mszę świętą. Jakaż niepewność, czy
ksiądz przyjedzie, czy nie! Jakież oczekiwanie! Pragnienie
Eucharystii! Kiedy dzisiaj czytamy o cudownym rozmnożeniu
chleba, tym ze Starego Testamentu, i tym z Ewangelii,
to przecież dlatego, aby zrozumieć sens, znaczenie
Eucharystii. Aby ona stała się ośrodkiem naszego życia.
Bo w Eucharystii ukryte jest nasze życie. Jezus bierze
do rąk chleb i rybki przyniesione przez małego chłopca,
którego Apostoł Andrzej wypatrzył w tłumie ludzi.
Jest to dla nas bardzo czytelne. To tak jak w naszej
parafii codziennie ktoś przynosi do ołtarza chleb
i wino i przekazuje kapłanowi, aby on działając w
imię Jezusa pobłogosławił chleb i podał braciom. W
tym chlebie przynoszonym do ołtarza bardzo często
jest ukryta cała ludzka nadzieja, cała miłość i mocna
wiara. Bo skoro ten chleb staje się Ciałem Chrystusa,
tak jak ten ewangeliczny został rozmnożony, i skoro
ja go przyjmuje, to przecież nie ma nic niemożliwego.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia. A Tym,
który mnie umacnia jest sam Jezus. W Eucharystii każdy
z nas znajduje swoje miejsce i każdy z nas jest tak
samo ważny. Pięknie to widać w procesji komunijnej,
kiedy zbliżamy się do Chrystusa i tutaj nie ma znaczenia
ani wiek, ani płeć, ani kolor skóry, ani język. Mieszają
się ludzie w tej drodze do Jezusa, bo każdy jest tak
samo ważny i przed każdym tak samo kapłan wskazuje
na ten sam Chleb i mówi Ciało Chrystusa, a każdy
tak samo odpowiada Amen - Tak, wierzę. Jeden Chleb,
z którego wszyscy pożywamy. W nim łączą się wszystkie
nasze sprawy, bo z wielu ziaren pochodzi, i z niego
wszyscy czerpiemy. Różnych dróg poszukiwałem w życiu.
Często nie za bliskich Pana Boga. Aż pewnego dnia
zrozumiałem, że to wszystko odnajduję w Chrystusie
i w Eucharystii. Było to dopiero w trzeciej klasie
liceum. Bardzo późno! Ale od tamtego czasu w zasadzie
nie było dnia, żebym nie uczestniczył we Mszy świętej.
Cieszę się, że wielu z nas, podobnie znajduje siłę
dla codziennego życia w Eucharystii. Liczę, że będzie
ich jeszcze więcej. Może niekoniecznie od razu codziennie,
ale raz albo dwa razy w tygodniu. Spróbujcie! To nie
jest trudne! Niedzielna Msza święta to obowiązek,
ale co to za miłość, która ogranicza się do wypełniania
obowiązków?! To spotkanie z chorą w Starachowicach
przypomina mi scenę ze słynnego rosyjskiego filmu
Pokuta. Staruszka w ostatniej scenie tego filmu
pyta: Która droga prowadzi do kościoła? Pada odpowiedź:
U nas nie ma kościoła. Staruszka mówi: To po co nam
taka droga, która nie prowadzi do kościoła?
Ks. Sławomir Fundowicz
..::
wstecz ::..
|
|