| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
XIX NIEDZIELA ZWYKŁA
Ewangelią, którą czytamy
w czasie Liturgii Słowa ostatnich niedziel, to Mowa
Eucharystyczna Jezusa. Zawiera ona bogactwo nauki
na temat Tajemnicy Ciała Pańskiego. Jest to bardzo
trudna prawda. Jak pojąć fakt obecności Pana Jezusa
w małym kawałku chleba? Jak pojąć, że dzieje się to
mocą słów Chrystusa, które kapłan powtarza w czasie
sprawowania świętych tajemnic? W żaden sposób nie
mogli tego zrozumieć Żydzi, którzy pytali ze zdziwieniem:
Jak On może dać swoje Ciało do spożycia? Mówili:
Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca
i matkę my znamy?
Czasem ludzie się gubią,
próbując zrozumieć tajemnicę Eucharystii. Tymczasem
tajemnica ma to do siebie, że zawsze w jakimś stopniu
pozostanie tajemnicą, mimo ludzkich wysiłków zmierzających
do jej zgłębienia. Zawsze pozostanie pewien obszar,
którego człowiek nie będzie w stanie pojąć. Oczywiście
Pan Jezus na różne sposoby przybliżał prawdę o tajemnicy
Eucharystii. Dowodem na to jest również dzisiejsza
Ewangelia, w której czytamy: Ja jestem chlebem żywym,
który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb,
będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje
ciało za życie świata. W tę prawdę trzeba uwierzyć,
a jednocześnie skupić się na owocach jakie płyną z
przyjmowania Chleba, który zstąpił z nieba.
Przyzwyczailiśmy się
do codziennego zjadania chleba. Już wcześnie rano
idziemy do sklepu, by zrobić zakupy na śniadanie.
Podstawowym artykułem jest chleb, jest niezbędnym
składnikiem codziennego pokarmu. Chleb daje siłę,
a zatem możliwość pracy. Jednak jego zasadnicza wada
polega na tym, że daje on siłę tylko na pewien czas.
Tymczasem Pan Jezus mówi nam, że daje nam Chleb, który
jest pokarmem na drogę do wieczności. Eliasz, o którym
dowiedzieliśmy się z pierwszego czytania, został cudownie
nakarmiony przez Boga. Miał siłę, by dalej żyć. Jednak
później znów poczuł głód i pragnienie. Ten wielki
prorok Starego Testamentu nie znał jeszcze siły tego
Chleba, który daje życie wieczne. Kiedy ludzie umierają,
zwykle nie mogą już przyjmować żadnego pokarmu, proszą
o kapłana z Panem Bogiem. Chleb, który przynosi kapłan
do Wiatyk na drogę - tego i przyszłego życia.
Przyjmujący Pana Jezusa
do serca stają się przyjaciółmi Jezusa i ich życie
staje się zupełnie inne. Wyczytałem kiedyś taki przykład.
Pewien chłopiec, mając zaledwie 15 lat, uczył się
pilotować samolot. Pewnego dnia był świadkiem śmierci
kolegi - pilota, który podczas podchodzenia do lądowania
zginął. Rodzice myśleli, że po takim fakcie, ich syn
przestanie trenować. Pozostawili mu dzień czasu na
osobistą decyzję. Dwa dni później matka weszła do
pokoju syna i zauważyła leżący na szafce otwarty notes.
Miał go od dzieciństwa. U samej góry były wypisane
dużymi literami słowa: CHARAKTER JEZUSA. Niżej widniała
lista cech Jezusa: Jezus był bez grzechu, był pokorny,
bronił sprawy ubogich, był bezinteresowny, był blisko
Boga. Na pytanie matki - jaką podjął decyzje w sprawie
szkoły latania, odpowiedział: Mamusiu, myślę, że mnie
zrozumiesz, z Bożą pomocą muszę nadal latać. Tym chłopcem
był Neil Armstrong, który 20 lipca 1969 roku, jako
pierwszy człowiek wylądował na Księżycu. Z powierzchni
srebrnego globu wielbił Boga, i jak sam później mówił,
jedną z racji, dla których spacerował po Księżycu,
był Jezus. Od Niego czerpał siłę i orientację.
Jezus, przyjmowany z
wiarą do serca, staje się naszym najlepszym Przyjacielem
i daje siłę do życia. Dzięki Niemu, i łasce płynącej
od Niego, stajemy się lepszymi ludźmi. Przekonywał
nas o tym św. Paweł Apostoł w drugim czytaniu mówiąc:
zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia
Bądźcie
dla siebie dobrzy i miłosierni. Tradycja chrześcijańska
jest bogata w przykłady ludzi, którzy dzięki ścisłej
więzi z Chrystusem Eucharystycznym czynili niezwykłe
dzieła. Niestety małostkowość naszych serc nie pozwala
na rozwinięcie skrzydeł miłości płynącej z Eucharystii.
Pomyślmy dziś: Jak my przyjmujemy Chrystusa do naszych
serc?
..::
wstecz ::..
|
|