| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
XXI NIEDZIELA ZWYKŁA
Trudna jest ta mowa,
któż jej zdoła słuchać - mówili Żydzi w odpowiedzi
na naukę Pana Jezusa o Tajemnicy Eucharystii. Wielu
słuchających tej nauki odeszło od Pana. Wówczas Pan
Jezus zapytał apostołów: Czy i wy odejść chcecie?
I odpowiedź: Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa
życia wiecznego.
Nauka Chrystusa ciągle
pozostaje trudną dla wielu wyznawców chrześcijaństwa.
Zresztą każdy z nas musi wobec wielu trudnych prawd
zawartych w Ewangelii, pochylić nisko głowę, przyjmując
z wiarą wielkie tajemnice. Niestety, jest też wielu
takich, którzy nie potrafią z pokorą przyjąć tajemnic
wiary, tłumaczą się trudnością w zrozumieniu tychże
prawd, albo zwyczajnym wygodnictwem lub źle pojętą
wolnością.
We współczesnym świecie
często można zauważyć tendencję uciekania od tego,
co trudne, ciężkie do zrozumienia, niewygodne i nudne.
Przykładów potwierdzających takie zjawiska można mnożyć.
Chociażby dziedzina małżeństwa. Iluż młodych ludzi,
którzy zdawałoby się, że z wielką radością wchodzą
w związek małżeński, w chwili pojawiania się trudności,
bardzo łatwo odchodzą, łamiąc przysięgę małżeńską
i szukając innej, może przyjemniejszej osoby w życiu.
Z podobnymi sytuacjami możemy się spotkać na innych
drogach życiowych, w tym również na drodze powołania
do służby Bożej. Zbyt łatwo łamiemy zobowiązania podjęte
wobec Pana Boga, zdradzamy Jego miłość i powołanie
do świętości. Taka tendencja pojawia się już w we
wczesnej młodości, a nawet w dzieciństwie. Uczeń ucieka
od trudnych zadań i szuka możliwości ewentualnego
ściągnięcia. Dziecko, poproszone przez rodziców, by
posprzątało mieszkanie, tłumaczy się brakiem czasu
lub zmęczeniem. Młody gimnazjalista, namawiany przez
kolegów, sięga po pierwszy w swoim życiu kieliszek
alkoholu lub butelkę piwa, bo zbyt trudno jest się
oprzeć pokusie czy presji środowiska rówieśników.
Z kolei człowiek uzależniony od alkoholu, w sytuacji
jakiejkolwiek trudności, która pojawia się w życiu,
sięga po alkohol, bo nie umie sobie poradzić z problemem.
Alkoholik wie, że zapanowanie nad głodem alkoholowym
jest ponad jego siły, dlatego bojąc się wielkich wyrzeczeń,
wybiera drogę śmiertelnie niebezpieczną - drogę nieustannego
picia.
Warto jednak zastanowić
się nad pytaniem: Jeżeli uciekam od czegoś, co trudne
i wymagające, to co daję sobie w zamian, do czego
dążę? Czyżby jedyną drogą mojego życia miał być alkoholizm,
wolność bez ograniczeń i działanie w ciemno?
Niedawno oglądałem film
pt: Z ulicy do Harvardu. Film opowiada autentyczną
historię pewnej dziewczyny, która miała powody być
załamaną i straconą życiowo. Rodzice alkoholicy i
narkomani, zupełnie nie zajmujący się dziećmi i ich
problemami. Dzieci zdane na samych siebie. Jaka ich
przyszłość? Albo iść śladem rodziców, albo wydostać
się z tego bagna i coś w życiu osiągnąć. Bohaterka
filmu, po śmierci matki, którą musiała się opiekować,
wybiera bardzo trudną drogę. Sama mówiła, że robi
to po to, by nie być idiotą. Podejmuje wielkie wyzwanie,
zdawałoby się, że niemożliwe do zrealizowania. Nadrabia
w dwa lata stracony okres 4-letniej nauki w szkole.
Pracuje, by mieć pieniądze na życie i jednocześnie
bardzo intensywnie się uczy. W końcu wywalczyła sobie
stypendium i możliwość studiowania na Harvardzie.
W ostatniej rozmowie z ojcem - alkoholikiem i narkomanem
- słyszy słowa: Może tobie się uda, bo ja wszystko
w swoim życiu zepsułem.
Nie ma łatwych rozwiązań
i drogi bez krzyża. Wszędzie możemy napotkać krzyż,
co prawda, będzie on różny na różnych drogach i powołaniach,
ale będzie obecny. Nie można jednak wszystkie w swoim
życiu zepsuć, by później nie móc już nic naprawić.
Nie po to zakłada się małżeństwo, by było mi sielankowo,
łatwo i przyjemnie (choć czasem się mówi, że we dwoje
jest łatwiej), ale po to, by włączyć się w plan zbawienia.
Dobrze przeżywane życie małżeńskie, dające poczucie
szczęścia, to nie takie, w którym nie ma krzyża i
napotykanych co krok tajemnic, ale takie, w którym
ten krzyż jest z miłością przyjęty i niesiony we dwoje.
Podobnie jest w kapłaństwie, życiu zakonnym, czy w
życiu samotnym. Tajemnica i sytuacje niezrozumiałe
będą nam towarzyszyć niemalże każdego dnia. Trzeba
się nauczyć dostrzegać obok siebie obecnego Pana Boga.
Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego,
a myśmy uwierzyli
- powiedział Piotr. Jedyną drogą
dla chrześcijanina w chwili zetknięcia się z tajemnicą
cierpienia, krzyża, niezrozumiałych i trudnych do
przyjęcia sytuacji, jest Jezus Chrystus, który zostawił
nam Siebie pod postacią Eucharystii i swego Słowa,
które dają życie wieczne. Jeżeli zabraknie Pana Boga,
wówczas pojawia się życiowa pustka, która czeka na
wypełnienie. Niektórzy tę pustkę zapełniają alkoholem,
inni seksem, inni wplątują się w jakąś grupę marginesu
społecznego i tak wegetują na tym świecie. Tymczasem
człowiek ma żyć, a nie wegetować, ma żyć pełnym życiem,
zdobywać szczyty swoich ludzkich możliwości, by w
końcu dostać się na ten najważniejszy szczyt - ŻYCIE
WIECZNE!
..::
wstecz ::..
|
|