..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

„Trudna jest ta mowa, któż jej zdoła słuchać” - mówili Żydzi w odpowiedzi na naukę Pana Jezusa o Tajemnicy Eucharystii. Wielu słuchających tej nauki odeszło od Pana. Wówczas Pan Jezus zapytał apostołów: „Czy i wy odejść chcecie?” I odpowiedź: „Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego”.

Nauka Chrystusa ciągle pozostaje trudną dla wielu wyznawców chrześcijaństwa. Zresztą każdy z nas musi wobec wielu trudnych prawd zawartych w Ewangelii, pochylić nisko głowę, przyjmując z wiarą wielkie tajemnice. Niestety, jest też wielu takich, którzy nie potrafią z pokorą przyjąć tajemnic wiary, tłumaczą się trudnością w zrozumieniu tychże prawd, albo zwyczajnym wygodnictwem lub źle pojętą wolnością.

We współczesnym świecie często można zauważyć tendencję uciekania od tego, co trudne, ciężkie do zrozumienia, niewygodne i nudne. Przykładów potwierdzających takie zjawiska można mnożyć. Chociażby dziedzina małżeństwa. Iluż młodych ludzi, którzy zdawałoby się, że z wielką radością wchodzą w związek małżeński, w chwili pojawiania się trudności, bardzo łatwo odchodzą, łamiąc przysięgę małżeńską i szukając innej, może przyjemniejszej osoby w życiu. Z podobnymi sytuacjami możemy się spotkać na innych drogach życiowych, w tym również na drodze powołania do służby Bożej. Zbyt łatwo łamiemy zobowiązania podjęte wobec Pana Boga, zdradzamy Jego miłość i powołanie do świętości. Taka tendencja pojawia się już w we wczesnej młodości, a nawet w dzieciństwie. Uczeń ucieka od trudnych zadań i szuka możliwości ewentualnego ściągnięcia. Dziecko, poproszone przez rodziców, by posprzątało mieszkanie, tłumaczy się brakiem czasu lub zmęczeniem. Młody gimnazjalista, namawiany przez kolegów, sięga po pierwszy w swoim życiu kieliszek alkoholu lub butelkę piwa, bo zbyt trudno jest się oprzeć pokusie czy presji środowiska rówieśników. Z kolei człowiek uzależniony od alkoholu, w sytuacji jakiejkolwiek trudności, która pojawia się w życiu, sięga po alkohol, bo nie umie sobie poradzić z problemem. Alkoholik wie, że zapanowanie nad głodem alkoholowym jest ponad jego siły, dlatego bojąc się wielkich wyrzeczeń, wybiera drogę śmiertelnie niebezpieczną - drogę nieustannego picia.

Warto jednak zastanowić się nad pytaniem: Jeżeli uciekam od czegoś, co trudne i wymagające, to co daję sobie w zamian, do czego dążę? Czyżby jedyną drogą mojego życia miał być alkoholizm, wolność bez ograniczeń i działanie w ciemno?

Niedawno oglądałem film pt: „Z ulicy do Harvardu.” Film opowiada autentyczną historię pewnej dziewczyny, która miała powody być załamaną i straconą życiowo. Rodzice alkoholicy i narkomani, zupełnie nie zajmujący się dziećmi i ich problemami. Dzieci zdane na samych siebie. Jaka ich przyszłość? Albo iść śladem rodziców, albo wydostać się z tego bagna i coś w życiu osiągnąć. Bohaterka filmu, po śmierci matki, którą musiała się opiekować, wybiera bardzo trudną drogę. Sama mówiła, że robi to po to, by nie być idiotą. Podejmuje wielkie wyzwanie, zdawałoby się, że niemożliwe do zrealizowania. Nadrabia w dwa lata stracony okres 4-letniej nauki w szkole. Pracuje, by mieć pieniądze na życie i jednocześnie bardzo intensywnie się uczy. W końcu wywalczyła sobie stypendium i możliwość studiowania na Harvardzie. W ostatniej rozmowie z ojcem - alkoholikiem i narkomanem - słyszy słowa: „Może tobie się uda, bo ja wszystko w swoim życiu zepsułem.”

Nie ma łatwych rozwiązań i drogi bez krzyża. Wszędzie możemy napotkać krzyż, co prawda, będzie on różny na różnych drogach i powołaniach, ale będzie obecny. Nie można jednak wszystkie w swoim życiu zepsuć, by później nie móc już nic naprawić. Nie po to zakłada się małżeństwo, by było mi sielankowo, łatwo i przyjemnie (choć czasem się mówi, że we dwoje jest łatwiej), ale po to, by włączyć się w plan zbawienia. Dobrze przeżywane życie małżeńskie, dające poczucie szczęścia, to nie takie, w którym nie ma krzyża i napotykanych co krok tajemnic, ale takie, w którym ten krzyż jest z miłością przyjęty i niesiony we dwoje. Podobnie jest w kapłaństwie, życiu zakonnym, czy w życiu samotnym. Tajemnica i sytuacje niezrozumiałe będą nam towarzyszyć niemalże każdego dnia. Trzeba się nauczyć dostrzegać obok siebie obecnego Pana Boga. „Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego, a myśmy uwierzyli…” - powiedział Piotr. Jedyną drogą dla chrześcijanina w chwili zetknięcia się z tajemnicą cierpienia, krzyża, niezrozumiałych i trudnych do przyjęcia sytuacji, jest Jezus Chrystus, który zostawił nam Siebie pod postacią Eucharystii i swego Słowa, które dają życie wieczne. Jeżeli zabraknie Pana Boga, wówczas pojawia się życiowa pustka, która czeka na wypełnienie. Niektórzy tę pustkę zapełniają alkoholem, inni seksem, inni wplątują się w jakąś grupę marginesu społecznego i tak wegetują na tym świecie. Tymczasem człowiek ma żyć, a nie wegetować, ma żyć pełnym życiem, zdobywać szczyty swoich ludzkich możliwości, by w końcu dostać się na ten najważniejszy szczyt - ŻYCIE WIECZNE!

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.