..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

NIEDZIELA PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

Krzyż to znak i tajemnica. Codziennie z Nim obcujemy i uczymy się go.

Krzyż to znak zbawienia. Ciągle na nowo przypomina nam o wydarzeniu, które miało miejsce na Golgocie ponad 2 tysiące lat temu. Jezus umierając na krzyżu dokonał naszego odkupienia, wyrwał nas z jarzma śmierci i otworzył drogę prowadzącą do niebieskiej ojczyzny. O roli tego znaku dowiedzieli się Żydzi na wiele tysięcy lat przed Chrystusową Ofiarą, gdy wędrowali do Ziemi Obiecanej. Wówczas znak krzyża i miedzianego węża na nim umieszczonego wyzwalał od śmiercionośnego jadu węży. Czy jednak przypuszczali tamci wędrowcy, że ten znak zapowiada coś znacznie większego - samego Zbawiciela i Jego Zbawczą Ofiarę?

W Chrystusowym krzyżu kryje się niezwykła tajemnica. Oto znak śmierci, staje się znakiem życia. Cierpienie, które dotknęło Zbawicieli na krzyżu, prowadzi do wielkiej radości i niesamowitego szczęścia. I tak pogardzany znak stał się znakiem umiłowanym, otaczanym wielkim szacunkiem i kultem religijnym. Wszystko to stało dzięki temu, że poprzez swoją śmierć, Chrystus dokonał Podwyższenia Krzyża. Odtąd krzyż znalazł swoje miejsce na czołowych ścianach naszych mieszkań, sal lekcyjnych w szkole i w szpitalu, a nawet w sali obrad Sejmu Rzeczpospolitej.

Chrystus wybrał, być może bardzo dziwną, ale jedyna drogę, którą idąc, możemy dojść do niebieskiej ojczyzny. Zaprosił nas także na tę drogę. Kazał brać krzyż i za Nim podążać.

Dla wszystkich pokoleń ludzi wierzących w Chrystusa, ad zarania chrześcijaństwa, aż po dzień dzisiejszy, krzyż nie jest znakiem słabości, ale mocy. Słabi byli ci, którzy bali się krzyża i innych na nim wieszali. Oni ostatecznie ponieśli klęskę i w ludzkiej pamięci pozostali jako przegrani. Obala się ich pomniki, by swoją obecnością nie zakłócali spokojnego życia.

Ludzie wierzący chcą widzieć krzyż, by móc łatwiej podejmować swoje krzyże. Chcą go widzieć w sali szpitalnej, by wytrwale walczyć o życie, albo godnie i z miłością odchodzić z tego świata, jeśli taka będzie wola Pana.

Chcieli go widzieć w salach szkolnych rodzice, dzieci i wielu nauczycieli, bo krzyż uczy wytrwałości w dążeniu do prawdy i dobra.

Kiedy Nikodem pytał o drogę do życia wiecznego, usłyszał wezwanie do nowych narodzin, a te dokonują się przez Krzyż. Wielu z nas, chcąc zerwać ze starym życiem, czasem bardzo grzesznym, potrzebuje nowych narodzin. One się dokonują przez krzyż. Oby zrozumieli to wszyscy uwikłani w niewolę alkoholową, że nie ma wolności bez krzyża. Nie ma trzeźwości bez krzyża i nie ma miłości bez krzyża. Absolutnie w każdej sytuacji życiowej człowieka jest potrzebny krzyż. On prowadzi do nowego życia.

Niedawno oglądałem film pt.: „Wybawca”. Film pokazuje prawdziwe oblicze wojny w Bośni. Potworne masakry ludzi, bezwzględność oprawców. W samym środku tej wojny znalazł się Amerykanin, który zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej, by mścić się na muzułmanach za zabitą żonę i synka. W sytuacji bardo tragicznych wydarzeń, gdy już wszelka odporność osłabła, lub gdy miał podejmować bardzo trudne decyzje, często spoglądał na krzyż, który miał na szyi. W znaku krzyża znajdował siłę i wytrwałość, a w końcu miłość i poświęcenie.

A dla mnie: czym jest krzyż Chrystusa?

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.