| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
NIEDZIELA PODWYŻSZENIA
KRZYŻA ŚWIĘTEGO
Krzyż to znak i tajemnica.
Codziennie z Nim obcujemy i uczymy się go.
Krzyż to znak zbawienia.
Ciągle na nowo przypomina nam o wydarzeniu, które
miało miejsce na Golgocie ponad 2 tysiące lat temu.
Jezus umierając na krzyżu dokonał naszego odkupienia,
wyrwał nas z jarzma śmierci i otworzył drogę prowadzącą
do niebieskiej ojczyzny. O roli tego znaku dowiedzieli
się Żydzi na wiele tysięcy lat przed Chrystusową Ofiarą,
gdy wędrowali do Ziemi Obiecanej. Wówczas znak krzyża
i miedzianego węża na nim umieszczonego wyzwalał od
śmiercionośnego jadu węży. Czy jednak przypuszczali
tamci wędrowcy, że ten znak zapowiada coś znacznie
większego - samego Zbawiciela i Jego Zbawczą Ofiarę?
W Chrystusowym krzyżu
kryje się niezwykła tajemnica. Oto znak śmierci, staje
się znakiem życia. Cierpienie, które dotknęło Zbawicieli
na krzyżu, prowadzi do wielkiej radości i niesamowitego
szczęścia. I tak pogardzany znak stał się znakiem
umiłowanym, otaczanym wielkim szacunkiem i kultem
religijnym. Wszystko to stało dzięki temu, że poprzez
swoją śmierć, Chrystus dokonał Podwyższenia Krzyża.
Odtąd krzyż znalazł swoje miejsce na czołowych ścianach
naszych mieszkań, sal lekcyjnych w szkole i w szpitalu,
a nawet w sali obrad Sejmu Rzeczpospolitej.
Chrystus wybrał, być
może bardzo dziwną, ale jedyna drogę, którą idąc,
możemy dojść do niebieskiej ojczyzny. Zaprosił nas
także na tę drogę. Kazał brać krzyż i za Nim podążać.
Dla wszystkich pokoleń
ludzi wierzących w Chrystusa, ad zarania chrześcijaństwa,
aż po dzień dzisiejszy, krzyż nie jest znakiem słabości,
ale mocy. Słabi byli ci, którzy bali się krzyża i
innych na nim wieszali. Oni ostatecznie ponieśli klęskę
i w ludzkiej pamięci pozostali jako przegrani. Obala
się ich pomniki, by swoją obecnością nie zakłócali
spokojnego życia.
Ludzie wierzący chcą
widzieć krzyż, by móc łatwiej podejmować swoje krzyże.
Chcą go widzieć w sali szpitalnej, by wytrwale walczyć
o życie, albo godnie i z miłością odchodzić z tego
świata, jeśli taka będzie wola Pana.
Chcieli go widzieć w
salach szkolnych rodzice, dzieci i wielu nauczycieli,
bo krzyż uczy wytrwałości w dążeniu do prawdy i dobra.
Kiedy Nikodem pytał
o drogę do życia wiecznego, usłyszał wezwanie do nowych
narodzin, a te dokonują się przez Krzyż. Wielu z nas,
chcąc zerwać ze starym życiem, czasem bardzo grzesznym,
potrzebuje nowych narodzin. One się dokonują przez
krzyż. Oby zrozumieli to wszyscy uwikłani w niewolę
alkoholową, że nie ma wolności bez krzyża. Nie ma
trzeźwości bez krzyża i nie ma miłości bez krzyża.
Absolutnie w każdej sytuacji życiowej człowieka jest
potrzebny krzyż. On prowadzi do nowego życia.
Niedawno oglądałem film
pt.: Wybawca. Film pokazuje prawdziwe oblicze wojny
w Bośni. Potworne masakry ludzi, bezwzględność oprawców.
W samym środku tej wojny znalazł się Amerykanin, który
zaciągnął się do Legii Cudzoziemskiej, by mścić się
na muzułmanach za zabitą żonę i synka. W sytuacji
bardo tragicznych wydarzeń, gdy już wszelka odporność
osłabła, lub gdy miał podejmować bardzo trudne decyzje,
często spoglądał na krzyż, który miał na szyi. W znaku
krzyża znajdował siłę i wytrwałość, a w końcu miłość
i poświęcenie.
A dla mnie: czym jest
krzyż Chrystusa?
..::
wstecz ::..
|
|