..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA / B

Dzisiejsza Ewangelia już nas ukierunkowuje na zbliżający się Wielki Post.

Kiedy pojawia się wezwanie do postu, bardzo często nastawiamy się do tego już z gruntu negatywnie. Myślimy o poście jako o czymś, co nam odbiera dobre samopoczucie - jakąś radość życia. Świat, w którym żyjemy, usiłuje dostarczyć nam maksimum rozrywki i przyjemności, wychowując jednocześnie do postawy brania. I tu nagle pojawia się wezwanie do postu, rezygnacji z czegoś. Wówczas rodzi się bunt. Warto jednak spojrzeć na post przez pryzmat światła Chrystusowej Ewangelii.

Pan Jezus podpowiada nam, że postawa postu musi mieć swoją motywację, czyli muszę znać odpowiedź na pytanie: dlaczego podejmuję postawę postną i jaki cel chcę osiągnąć.

Trzeba gorąco ufać, że wszystko, cokolwiek proponuje Pan Jezus prowadzi ku dobru. Inaczej w ogóle by nam niczego nie proponował. Podobne sytuacje bywają w naszym życiu. Oto chory człowiek idzie do lekarza, a ten zaleca mu bardzo ostrą dietę. Nie może jeść mięsa, szczególnie opiekanego, ziemniaków i wielu innych artykułów. I co, nie powinieneś się zbuntować? Przecież tak lubisz podgrzewane mięso. Owszem, możesz nie posłuchać lekarza i dalej jeść owe ulubione przez ciebie potrawy, ale czynisz to na własne ryzyko. Lekarz powie, że nie będzie się dalej tobą zajmować, by ty nie chcesz z nim współpracować. W końcu przekonujesz się, że tak musi być. Rezygnujesz z tego, co lubisz, co sprawia ci przyjemność, po to, by zyskać zdrowie - coś bardziej wartościowego.

Post to wybór większego dobra. Chrześcijanin został powołany do tego, by poszukiwać dobra. Największym zaś dobrem dla nas jest sam Bóg, który dzieli się z nami nowym życiem. Podczas chrztu świętego zostaliśmy zaproszeni na drogę prowadzącą nas do zbawienia. Odtąd naszym zadaniem jest nieustanny wysiłek zmierzający do tego, by ciągle pokonywać w sobie starego człowieka i jednocześnie stawać się nowym. Jest to nasze powołanie i zobowiązanie chrześcijańskie.

Post zmierza do owej walki ze starym człowiekiem, który ciągle daje o sobie znać poprzez fakt grzechu. Doświadczenie życiowe uczy, że walka ze starym człowiekiem jest konieczna. Bez niej nigdy nie osiągniemy zwycięstwa. Są nam przecież dobrze znane takie dziedziny ludzkiej słabości, które bezwzględnie wymagają podjęcia walki z samym sobą. Ludzie uzależnieni np. od alkoholu lub narkotyków, w momencie uświadomienia sobie tego faktu, podejmują uporczywą walkę, by odzyskać wolność. Oni wiedzą, że rezygnacja z tego, co pozornie wydaje się być przyjemnie i miłe, stanowi jedyną drogę, która prowadzi do wolności. Oni wiedzą, że ich post będzie trwał całe dalsze życie. Oni wiedzą, że ciągle muszą rezygnować, by obronić swoją wolność. Każdy grzech jest niewolą. Każda zaś niewola wymaga walki, podejmowanej w imię wolności.

Chrześcijanie mają motyw, by pościć. Pan Jezus tak pięknie to wyraził: „Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć”. Wszyscy jesteśmy dziećmi zrodzonymi w cierpieniu. Pan nas odkupił drogocenną Krwią swoją przelaną na krzyżu. Zabrano nam Pana młodego, mamy więc powód do postu i umartwienia.

W Środę popielcową spadnie na nasze głowy popiół i jednocześnie wezwanie do nawracania się i uwierzenia na nowo w Ewangelię. Z pokorą wkroczmy na tę drogę chrześcijańskiej metanoi, by po 40-stu dniach radować się wolnością Dzieci Bożych.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.