| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA
Jednym z bardzo bolesnych
problemów współczesności jest plaga rozwodów.
Badania socjologiczne
wykazały ścisłą zależność pomiędzy ilością rozwodów
a nasilaniem się tendencji liberalizacji życia chrześcijańskiego.
Gdy w 1915 r. zaczęto w Stanach Zjednoczonych propagować
antykoncepcję i sterylizację liczba rozwodów wzrosła
o 500%. Podobne zjawisko odnotowano w krajach, które
znane są z tendencji liberalnych, które zachęcają
do bardzo szeroko rozumianej wolności (bez jakichkolwiek
ograniczeń).
Problem rozwodów jest
tym bardziej bolesny, gdy dotyczy ludzi wierzących.
Zapomnieliśmy o tym, że chrześcijanin o pewne sprawy
powinien pytać Pana Boga: Czy wolno? I oto Jezus,
Syn Boży, odpowiada: Co Bóg złączył, tego człowiek
niech nie rozdziela.
Bóg dał początek tajemnicy
małżeństwa. Stwórca sam ocenił, że nie jest dobrze,
by mężczyzna był sam. I dlatego uczynił stosowną dla
niego pomoc. Jest nią kobieta, stworzona na obraz
i podobieństwo Pana Boga, stanowiąca wraz z mężczyzną
jedność. Tajemnicę małżeństwa wyniósł Jezus Chrystus
do godności sakramentu i uczynił znakiem swojej miłości
do Kościoła.
Jesteśmy tego świadomi,
szczególnie wtedy, gdy stajemy przed ołtarzem Pańskim
w dniu uroczystości zaślubin dwojga ludzi, którzy
się odnaleźli w wielkim świecie, pośród milionów innych
ludzi. Stojąc tak w obliczu Chrystusa i urzędowego
świadka, jakim jest kapłan błogosławiący związek,
gorąco zabiegamy o to, by Chrystus wszedł w życie
tych dwojga ludzi i uczynił ich nierozerwalną wspólnotą
miłości. Później jednak przychodzi szara codzienność
ze wszystkimi okropnościami i trudami życia. Znika
wielki czar weselnych uroczystości, pięknych życzeń
i wspaniałych planów na przyszłość. Nagle słyszy się
głosy: pomyliliśmy się! To miało być inaczej!
Pytanie: jak miało być?
Czy zawsze miała być muzyka weselna i gorzka wódka?
To wszystko było tylko na tę jedną noc, a później
życie ze wszystkimi urokami. Jeśli małżonkowie autentycznie
zapraszali Chrystusa do swojego życia, to zapraszali
Go właśnie na tę szarą, czasem bardzo nieznośną, codzienność,
która ma trwać aż do końca życia. Niektórzy buntują
się na takie postawienie sprawy. Tym bardziej, że
słyszą zewsząd liberalne wołanie: Nie bądź głupia,
masz przecież prawo do własnego szczęścia i wolności.
Nie będzie ci Kościół nakazywał i zakazywał!
Bracia i Siostry! Z
Sakramentu Małżeństwa nie można kpić. Bo wtedy kpi
się z samego Chrystusa. Co Bóg złączył, człowiek
niech nie rozdziela! Mamy bardzo piękne przykłady
małżeńskiej wierności przeżywanej do końca. Do pewnego
proboszcza przychodzi mężczyzna w sile wieku i prosi
o Mszę świętą z okazji srebrnego jubileuszu małżeństwa.
W oznaczonym dniu mąż przywiózł swoją żonę w wózku,
zaniósł na rękach, jak bezradne dziecko, przed ołtarz.
Gdy żona zauważyła, że ten obraz zrobił wielkie wrażenie
na księdzu, powiedziała: Ksiądz na pewno się temu
dziwi, już 24 lata jestem kaleką. W rok po naszym
ślubie zostałam kaleką i ciężarem dla męża. A jednak
z dumą oświadczam, że mój mąż przez wszystkie te lata
tak mnie kochał, tak był wierny, jak w pierwszym roku
naszego małżeństwa.
Z Sakramentu małżeństwa
nie można kpić. Nie można też kpić z dzieci, którym
przekazało się życie i oni potrzebują obydwojga rodziców.
Nie można pozbawiać dzieci matczynego i ojcowskiego
ciepła.
Może ktoś zapyta: Czy
w takim razie jedno z małżonków musi do końca życia
cierpieć, gdy drugie zadaje cierpienie, np. przez
pijaństwo, awanturnictwo i całkowitą niedojrzałość
do małżeństwa? Nie jest tak do końca. Małżeństwo jest
powołaniem do miłości, która prowadzi do zbawienia.
Jeżeli ktoś nie dojrzał do takiej miłości, nie powinien
w ogóle zawierać małżeństwa. Jeśli zawarł, to być
może nieważnie. W Kościele nie ma rozwodów, ale nie
ma też skazywania kogoś na cierpienie z powodu fatalnego
życia małżeńskiego. Jest instytucja separacji, bez
możliwości zawierania innego małżeństwa, jest sąd
kościelny, który bada ważność zawartych małżeństw.
Jest też konfesjonał, który ma moc zawrócić na prawą
drogę tych, którzy błądzą i chodzą krętymi drogami.
Tam Chrystus powie małżonkom, by wrócili do pierwszej
miłości, by się odnaleźli.
..::
wstecz ::..
|
|