..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Wsłuchani w dzisiejszą Ewangelię, jakby czujemy, ze Pan Jezus chce nam postawić kilka, bardzo istotnych pytań, dotyczących modlitwy. Przede wszystkim: Czym powinna być modlitwa w naszym życiu? Najprościej jest powiedzieć, że modlitwa to rozmowa z Panem Bogiem. Wejdźmy jednak nieco głębiej w to zagadnienie.

W ciągu dnia przeprowadzamy bardzo wiele rozmów z różnymi ludźmi. Owoce tychże rozmów bywają bardzo różne: czasami przynoszą radość, innym razem smutek, umocnienie, chęć do życia, wzbogacenie wiedzy itd. Na jedne rozmowy bardzo czekamy, zaś inne są jedynie koniecznością, wynikłą z wzajemnych relacji. A rozmowa z Bogiem - co ona wnosi w twoje życie? Czy na nią czekam? Może ktoś powie w tym momencie: „Nic nie wnosi… nawet jej nie zauważyłem”. Dlaczego? Może więc warto czegoś się dowiedzieć na temat modlitwy?

Wielu mistrzów modlitwy na pierwszym miejscu stawia świadomość obecności Pana Boga. To zasadniczy warunek naszego dialogu z Panem Bogiem - świadomość, że jestem przed Jego obliczem, wchodzę w bardzo osobisty kontakt z Tym, który mnie kocha i chce mnie w tej chwili słuchać. Szalenie ważne przygotowanie się do dialogu z Bogiem. Jeszcze raz przypomnę, że polega ono na świadomości, że Bóg jest. W tym kontekście, jasne staje się stwierdzenie, że modlitwa jest wartością, którą posiadają jedynie ludzie wierzący. Wiara bowiem kieruje naszą myśl ku Panu Bogu i tylko dzięki wierze możliwy jest ów kontakt z tym, który Jest. Ojciec święty, w znanej książce „Przekroczyć próg nadziei”, na pytanie dotyczące modlitwy, powiedział, iż nam się wydaje, że to my jesteśmy inicjatorami modlitwy, tymczasem jest odwrotnie: Bóg zaczyna w nas się modlić. Posiadanie świadomości Boga prowadzi na spotkanie z Nim. Tymczasem nasza codzienna praktyka modlitewna wskazuje na to, że często modlitwę traktujemy jako coś, co trzeba zrobić - podobnie jak się robi wiele innych rzeczy - zapominając, że jest to spotkanie bardzo osobiste z Kimś, kto Jest. Ważne jest miejsce modlitwy, czas modlitwy, a także moja osobista dyspozycja - stan mojej psychiki i ducha.

Absolutnym Mistrzem modlitwy jest Jezus Chrystus - Syn Boży. On jest ustawicznie zjednoczony ze swym Ojcem. Często udaje się na miejsce osamotnienie, by być sam na sam z Bogiem. Modlitwa Pana Jezusa poprzedza każdą ważną decyzję i każdy czyn, poprzez który ma dać świadectwo prawdzie. Gdy przychodzą chwile bardzo trudne, pełne cierpienia i samotności, nie rozpacza, nie wyrywa sobie włosów z głowy i nie zakłada pętli na szyję, ale pada na kolana przed Bogiem.

A my? Boimy się bycia tylko z Bogiem, tylko dla Niego. Nawet wchodząc do świątyni, uciekamy jak najdalej od ołtarza, by nie być „na oku Pana Boga”. Niektórzy stają na zewnątrz, tłumacząc się dusznością i brakiem powietrza. A tak naprawdę chodzi o unikanie spotkania z Tym, który zaprosił na ucztę.

Zawsze w środę popielcową czytamy tekst Ewangelii, który wprowadza nas w przeżycia wielkopostnej pokuty. Jest tam również mowa o modlitwie. Pan Jezus zachęca, abyśmy mieli swoją izdebkę, gdzie widzi mnie tylko Bóg, a ja widzę tylko Jego. Dobre przygotowanie się do modlitwy wymaga takiej izdebki.

Na modlitwie mamy być wytrwali. Czasem aż do znudzenia powtarzając wciąż te same słowa, jak refren psalmu, albo „różańcowe zdrowaśki”, które prowadzą w końcu do otwarcia Drzwi Bożego Miłosierdzia. Mamy pod tym względem wiele zaległości. Problemem naszych spotkań z Bogiem jest nasz „słomiany ogień”, który trwa zawsze krótko i niezbyt gorąco. Ileż dni bez modlitwy - nocy i poranków bez spotkania z Bogiem. Modlitwa musi zapalić całego człowieka, musi go ogarnąć i wejść w jego codzienność - tę rodzinną, małżeńską, zawodową i międzyludzką.

Boże, poprowadź na spotkanie ze sobą!

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.