..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok B ::..

..:: wstecz ::..

   

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Wydarzenia ostatnich tygodni napawają nas wszystkich wielkim wstrząsem i niepokojem. Myślę, że jako chrześcijanie nie możemy patrzeć obojętnie na dziejące się fakty. W końcu one i nas też dotykają. Choć nie spadają na nasze głowy bomby i nie rządzą już nami mordercy i tyrani, to przecież stanowimy wraz z całą cierpiącą ludzkością jedną rodzinę Bożą. Warto więc, spojrzeć na współczesną rzeczywistość przez pryzmat światła Bożego Objawienia.

W pierwszym czytaniu, wyjętym z księgi Jeremiasza proroka, znajdujemy zapowiedź nowego przymierza, które zawrze Bóg z ludem, będzie ono wpisane w ludzkie serca i w głębię jestestwa człowieka. Autor listy do Hebrajczyków, wzbogacony doświadczeniami Paschy Chrystusa, rzuca światło na dawną zapowiedź Jeremiasza. Dokonała się ona na Chrystusie, który wycierpiał mękę i w ten sposób stał się „sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają”.

Zbawienie Chrystusa objęło wszystkich, niezależnie od rasy i innych atrybutów dzielących ludzi. Wszyscy, którzy słuchają Jezusa, mogą otrzymać zbawienie. Zbawcze wydarzenia, do których prowadzi nas czas Wielkiego Postu, dokonały zjednoczenia całej ludzkości. Śmierć Chrystusa zniszczyła mur rozdzielający ludzkość. Niestety, ludzie na przestrzeni wieków budowali coraz to nowe mury, dzielące rodzinę chrześcijańską. Reżim komunistyczny zbudował mur berliński, który miał podzielić świat wschodni i zachodni. Podobny mur, o znacznie większych rozmiarach, zbudowano na granicy chińskiej, który też miał dzielić ludzkość. Dziś mówi się o swoistym murze, który dzieli kulturę muzułmańska od chrześcijańskiej. Wszystkie te mury stworzyli ludzie, którzy mieli, czy też maja apetyt na wielką władzę i bezkarność w zbrodniczych działaniach.

Przechodząc do spraw, które jakby jeszcze bardziej bezpośrednio nas dotyczą, warto sobie uświadomić, że my sami budujemy też wiele murów dzielących nas. Ileż ich jest: w małżeństwach i rodzinach, i wśród sąsiadów, w grupach koleżeńskich i zakładach pracy. Niepotrzebnie niszczymy sobie nawzajem zdrowie i zużywamy energię, tracąc nadzieję życia. Ktoś powie, że taki już jest ten świat. Prawda, ale przecież nie taki świat stworzył Pan Bóg. A śmierć Chrystusa, czyż nie dała impulsu i nie otworzyła drzwi na nową perspektywę życia ludzkości? Cóż więc, mamy robić wobec narastających podziałów międzyludzkich, zarówno w skali całego świata, jak również w naszych, małych ojczyznach? Podczas ostatnich rekolekcji wielkopostnych, otrzymaliśmy bardzo ważną wskazówkę. Mamy na nowo wczytać się w Ewangelię, mamy zacząć nią żyć.

Znamienne są słowa, które zapisał św. Jan Apostoł w dzisiejszej Ewangelii. Wypowiedzieli je pewni grecy: „...chcemy ujrzeć Jezusa”. Myślę, że płynie stąd bardzo ważna rada dla nas i wszystkich współczesnych ludzi: MUSIMY NA NOWO UJRZEĆ JEZUSA, Tego, który wycierpiał okrutną mękę i podjął śmierć krzyżową. Musimy na nowo wrócić do Ewangelii, gdzie są korzenie naszego chrześcijańskiego życia. Oby współcześni władcy zechcieli wrócić do Ewangelii i tak głęboko się w nią wczytać. Znajdziemy tam mnóstwo odpowiedzi na dręczące nas pytania. Doświadczenie jednak mówi, że w przeciwieństwie do owych greków, nie chcemy ujrzeć Jezusa, ani Jego Ewangelii. Nie chcemy się wgłębiać w treść Ewangelii, by nie powodować sobie niepokoju sumienia. I tak traktujemy bardzo wiele rzeczy, które bezpośrednio wiążą się z naszą religijnością. Rekolekcje - a co tam, nie będę się tym przejmował! Okazuje się, że bardzo wiele osób nie było w ogóle na rekolekcjach. Spowiedź, owszem, byle szybko, pobieżnie, bez wgłębiania się w tajemnice sumienia. Już nawet przyjście na rachunek sumienia staje się zbyt wielkim ciężarem. Ostatnio, prowadząc krótkie nabożeństwo pokutne, zauważyłem pewnego młodego człowieka, który na chwilę wszedł do świątyni, i widząc, że jeszcze spowiedników nie ma w konfesjonale, szybko wyszedł, by nie słuchać pytań związanych z rachunkiem sumienia, bezpośrednio przygotowującym do spowiedzi. Nie wiem, czy ów młody człowiek przyszedł później do spowiedzi i nie wiem, czy po odprawieniu spowiedzi miał do końca czyste sumienie.

Zapamiętajmy z tej refleksji jedną, bardzo ważną myśl: Ludzkość nie zazna spokoju i my sami, w swoim wnętrzu, nie zaznamy spokoju, dopóki na nowo nie ujrzymy Jezusa.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.