| |
..::
Homilie Rok B ::..
..::
wstecz ::..
V NIEDZIELA WIELKIEGO
POSTU
Wydarzenia ostatnich
tygodni napawają nas wszystkich wielkim wstrząsem
i niepokojem. Myślę, że jako chrześcijanie nie możemy
patrzeć obojętnie na dziejące się fakty. W końcu one
i nas też dotykają. Choć nie spadają na nasze głowy
bomby i nie rządzą już nami mordercy i tyrani, to
przecież stanowimy wraz z całą cierpiącą ludzkością
jedną rodzinę Bożą. Warto więc, spojrzeć na współczesną
rzeczywistość przez pryzmat światła Bożego Objawienia.
W pierwszym czytaniu,
wyjętym z księgi Jeremiasza proroka, znajdujemy zapowiedź
nowego przymierza, które zawrze Bóg z ludem, będzie
ono wpisane w ludzkie serca i w głębię jestestwa człowieka.
Autor listy do Hebrajczyków, wzbogacony doświadczeniami
Paschy Chrystusa, rzuca światło na dawną zapowiedź
Jeremiasza. Dokonała się ona na Chrystusie, który
wycierpiał mękę i w ten sposób stał się sprawcą zbawienia
wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.
Zbawienie Chrystusa
objęło wszystkich, niezależnie od rasy i innych atrybutów
dzielących ludzi. Wszyscy, którzy słuchają Jezusa,
mogą otrzymać zbawienie. Zbawcze wydarzenia, do których
prowadzi nas czas Wielkiego Postu, dokonały zjednoczenia
całej ludzkości. Śmierć Chrystusa zniszczyła mur rozdzielający
ludzkość. Niestety, ludzie na przestrzeni wieków budowali
coraz to nowe mury, dzielące rodzinę chrześcijańską.
Reżim komunistyczny zbudował mur berliński, który
miał podzielić świat wschodni i zachodni. Podobny
mur, o znacznie większych rozmiarach, zbudowano na
granicy chińskiej, który też miał dzielić ludzkość.
Dziś mówi się o swoistym murze, który dzieli kulturę
muzułmańska od chrześcijańskiej. Wszystkie te mury
stworzyli ludzie, którzy mieli, czy też maja apetyt
na wielką władzę i bezkarność w zbrodniczych działaniach.
Przechodząc do spraw,
które jakby jeszcze bardziej bezpośrednio nas dotyczą,
warto sobie uświadomić, że my sami budujemy też wiele
murów dzielących nas. Ileż ich jest: w małżeństwach
i rodzinach, i wśród sąsiadów, w grupach koleżeńskich
i zakładach pracy. Niepotrzebnie niszczymy sobie nawzajem
zdrowie i zużywamy energię, tracąc nadzieję życia.
Ktoś powie, że taki już jest ten świat. Prawda, ale
przecież nie taki świat stworzył Pan Bóg. A śmierć
Chrystusa, czyż nie dała impulsu i nie otworzyła drzwi
na nową perspektywę życia ludzkości? Cóż więc, mamy
robić wobec narastających podziałów międzyludzkich,
zarówno w skali całego świata, jak również w naszych,
małych ojczyznach? Podczas ostatnich rekolekcji wielkopostnych,
otrzymaliśmy bardzo ważną wskazówkę. Mamy na nowo
wczytać się w Ewangelię, mamy zacząć nią żyć.
Znamienne są słowa,
które zapisał św. Jan Apostoł w dzisiejszej Ewangelii.
Wypowiedzieli je pewni grecy: ...chcemy ujrzeć Jezusa.
Myślę, że płynie stąd bardzo ważna rada dla nas i
wszystkich współczesnych ludzi: MUSIMY NA NOWO UJRZEĆ
JEZUSA, Tego, który wycierpiał okrutną mękę i podjął
śmierć krzyżową. Musimy na nowo wrócić do Ewangelii,
gdzie są korzenie naszego chrześcijańskiego życia.
Oby współcześni władcy zechcieli wrócić do Ewangelii
i tak głęboko się w nią wczytać. Znajdziemy tam mnóstwo
odpowiedzi na dręczące nas pytania. Doświadczenie
jednak mówi, że w przeciwieństwie do owych greków,
nie chcemy ujrzeć Jezusa, ani Jego Ewangelii. Nie
chcemy się wgłębiać w treść Ewangelii, by nie powodować
sobie niepokoju sumienia. I tak traktujemy bardzo
wiele rzeczy, które bezpośrednio wiążą się z naszą
religijnością. Rekolekcje - a co tam, nie będę się
tym przejmował! Okazuje się, że bardzo wiele osób
nie było w ogóle na rekolekcjach. Spowiedź, owszem,
byle szybko, pobieżnie, bez wgłębiania się w tajemnice
sumienia. Już nawet przyjście na rachunek sumienia
staje się zbyt wielkim ciężarem. Ostatnio, prowadząc
krótkie nabożeństwo pokutne, zauważyłem pewnego młodego
człowieka, który na chwilę wszedł do świątyni, i widząc,
że jeszcze spowiedników nie ma w konfesjonale, szybko
wyszedł, by nie słuchać pytań związanych z rachunkiem
sumienia, bezpośrednio przygotowującym do spowiedzi.
Nie wiem, czy ów młody człowiek przyszedł później
do spowiedzi i nie wiem, czy po odprawieniu spowiedzi
miał do końca czyste sumienie.
Zapamiętajmy z tej refleksji
jedną, bardzo ważną myśl: Ludzkość nie zazna spokoju
i my sami, w swoim wnętrzu, nie zaznamy spokoju, dopóki
na nowo nie ujrzymy Jezusa.
..::
wstecz ::..
|
|