| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
III NIEDZIELA ADWENTU
Adwentowy prorok, św.
Jan Chrzciciel, przygotowywał ludzi zgromadzonych
nad Jordanem na pojawienie się Mesjasza. Mówił o konieczności
prostowania ścieżek swego życia i wyrównywania pagórków
i dolin. Ludzie zaś, pytali go: Co mamy czynić?
Pytali o to żołnierze, celnicy i wielu innych. Każdy
otrzymywał odpowiedź na miarę swego stanu i zawodu.
Przed każdym pytającym stało inne do spełnienia zadanie.
Może i my powinniśmy
zapytać: Co mamy czynić, aby Pan zastał nas gotowych
na Betlejemską Noc, a nade wszystko na Jego powtórne
przyjście?
Opatrzność Boża daje
nam bardzo wiele sposobności do tego, by się przygotować
na spotkanie z Panem. Za nami już rekolekcje adwentowe
i spowiedź. Wielu skorzystało z tych pobożnych praktyk.
Wielu też korzysta z daru codziennej Mszy świętej
roratniej, by wraz z Maryją uczyć się czuwania. Dzieci
spełniają roratnie zadania. Te wszystkie praktyki
religijne powinny zostawiać jakiś ślad w naszym życiu.
Posługując się słowami św. Jana Chrzciciela - powinno
się dokonywać prostowanie ścieżek i dróg naszego życia.
Ze smutkiem trzeba powiedzieć, że zbyt często jest
tak, że wiele obiecujemy, planujemy
i wszystko zostawiamy
po staremu. Dalej się gniewamy, jak gniewaliśmy się,
dalej jesteśmy wrzaskliwi i nieznośni, dalej nie mamy
czasu na choćby maleńką chwilę modlitwy i zbyt łatwo
dyspensujemy się z niedzielnego obowiązku udziału
we Mszy świętej. A przecież mówiliśmy, że obiecujemy
poprawę, że wreszcie sprawimy radość Panu Bogu, a
w sercu zrobimy miejsce dla nadchodzącego Mesjasza.
Kiedy wreszcie dokonamy omłotu, by to, co najlepsze
zebrać i zostawić w sercu - jak ewangeliczną pszenicę
- a plewy zła spalić w ogniu pokuty.
Mówimy, że adwent jest
czasem pełnym radości. Tak, to prawda. Ale przecież
prawdziwa radość jest możliwa tylko wtedy, gdy jest
wewnętrzna wolność i czystość sumienia. Ewangeliczny
ojciec ucieszył się wtedy, gdy marnotrawny syn powrócił
do domu. Radość z przemiany serca, ujawniająca się
w przemianie myślenia i czynów, jest autentyczną radością.
Koniecznie trzeba zmienić
jakość naszego myślenia: o rodzinie, małżeństwie,
o wychowaniu dzieci i odpowiedzialności za nie.
Co mamy czynić? - pytali
celnicy i żołnierze. Bądźcie uczciwi i prawi - tak
można skomentować odpowiedź św. Jana Chrzciciela na
postawione pytanie. Jest bardzo wiele do zrobienia
w naszych małżeństwach i rodzinnych Kościołach Domowych.
Musi stanąć ten stół miłości, o którym wspomniał
rekolekcjonista adwentowy tydzień temu. Trzeba by
usiąść do tego stołu i wyprostować miłość małżeńską,
która już od dawna jest pokrzywiona. Trzeba wreszcie,
by małżonkowie zdali sobie sprawę z powinności małżeńskich
wobec siebie nawzajem i wobec dzieci. Jeżeli każde
małżeństwo jest małym Kościołem Domowym, a przecież
według zamysłu Bożego takim jest, to powinna być wspólna
celebracja modlitwy rodzinnej, przynajmniej wieczornej.
Powinno być wspólne czytanie Pisma świętego. Czy tylko
raz w roku - podczas Wigilii przed Bożym Narodzeniem
- stać nas na rodzinną kolacje uprzedzoną modlitwą?
Czy tylko raz w roku nas stać na ciepłe słowa kierowane
nawzajem do siebie w ten jedyny dzień w roku? A może
w wielu domach i tego nie ma? Co w takim razie pozostało
w nas z tego co się zwie RODZINĄ? To jest ta dziedzina,
która wymaga omłotu, by usunąć plewy z małżeńskiego
życia.
Kochani, wydaje mi się,
że wszyscy przyzwyczailiśmy się robić wiele rzeczy
z tzw. rozpędu. Przychodzi 1 listopada - trzeba
uprządkować groby i zapalić świeczkę na miejscu spoczynku
naszych bliskich. Przychodzi niedziela - trzeba pójść
na Mszę świętą. Przyjdzie Boże Narodzenie - to trzeba
pójść na Pasterkę. Nie mówię, że to są złe przyzwyczajenia,
ale brakuje w nich czegoś, co dałoby tym przeżyciom
nowego ducha. Każde rekolekcje, każdy dzień skupienia
i każda spowiedź - mają dokonać omłotu, mają nas odnowić
i poprowadzić na spotkanie z Tym, który jest i czeka.
Co mamy czynić? - pytamy
proroka znad Jordanu. Wszystko wydaje się być ważne
i o niczym nie wolno zapominać. Trzeba posprzątać
mieszkanie, stanąć w kolejce po karpia i trzeba wybrać
maleńki upominek pod choinkę, ale trzeba też dokonać
omłotu, wziąć do ręki Pismo święte i czekać z radością
na Pana.
..::
wstecz ::..
|
|