..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok C ::..

..:: wstecz ::..

   

XI NIEDZIELA ZWYKŁA (Prymicje ks. Zbigniewa Hendla)

Piosenka, którą dziś, podczas procesji wejścia śpiewaliśmy: „Pan kiedyś stanął nad brzegiem, szukał ludzi gotowych pójść za Nim…”, opowiada o każdym kapłańskim powołaniu. Był taki dzień, taka godzina, kiedy Pan stanął nad brzegiem mojego życia, spojrzał na mnie i powiedział, bym zostawił swoją barkę na brzegu i poszedł za Nim. Z pewnością ta historia powtórzyła się również w Twoim powołaniu, księże Zbigniewie. Sam nie wiesz może, w którym konkretnie momencie to się stał, ale jednocześnie wiesz, że ten dziwny głos: „Pójdź za Mną” nie dawał ci spokoju. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Pozostałeś nadal takim samym kolegą, przyjacielem dla wielu osób i synem dla swoich rodziców. Ale jakby wszystko kazało Ci zapukać do drzwi seminaryjnych. Posłuszny wobec niezbadanych planów i wyroków samego Boga - poszedłeś. Potem były długie, bo aż 6 lat trwające, studia. Wiele egzaminów, zaliczeń, pisanych podań o kolejne posługi i wreszcie przyszedł ten dzień, na który czekałeś - 29 maj. Katedra radomska napełniła się Duchem Świętym i ogniem. Zostałeś napełniony Jego mocą i światłem. Twoje namaszczone dłonie zaczęły już czynić znak krzyża świętego nad skruszonym grzesznikiem a usta zaczęły skutecznie wypowiadać słowa, które w pamiętną „Ostatnią Wieczerzę” powiedział nasz Zbawiciel: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”.

Twoje święcenia kapłańskie zbiegły się, czcigodny księże Zbigniewie, z obchodem mojego jubileuszu kapłańskiego. Mogłem więc pomyśleć o Twoim kapłaństwie w kontekście swojego jubileuszu.

Po 25-ciu latach kapłańskiej posługi, przychodzi coraz wyraźniej świadomość, że kapłaństwo to uczestnictwo w darze i tajemnicy. Kapłaństwo jest darem, który otrzymaliśmy bez żadnej zasługi z naszej strony. Bóg obdarował i tylko On wie dlaczego. Tylko Bóg wybiera i posyła. Dar kapłaństwa ma swój zasadniczy cel i przeznaczenie. Kapłan staje jakby pomiędzy ludźmi a Bogiem, ma pomagać spotykać się ludziom z Bogiem.

Bardzo mi się spodobało to, co napisał o zadaniach jakie podejmuje wraz z kapłaństwem, Zenon Saltini, włoski ksiądz twórca Nomadelfii, dzieła opieki nad opuszczonymi dziećmi i młodzieżą, zaraz po swoich święceniach spotyka przyjaciela, ks. Jana Calabria, starszego już i znanego ze świętości kapłana.

Poprosił go o wskazówki na drogę życia kapłańskiego. Ksiądz Calabri rozpoczyna od pytania:

Co byś uczynił, gdybyś na drodze znalazł diament, który upadł w nawóz? Nie obawiałbym się zabrudzenia - odpowiada młody ksiądz. Podniósł bym go i umył, przywracając mu w ten sposób pierwotny blask. Postępuj tak również z ludźmi - konkluduje ks. Calabria. Tak postąpił Chrystus z grzeszną kobietą, o której dziś był mowa. Jezus nie bał się ludzkiej krytyki, gdy chodziło o ratowanie grzeszników. Jest tylko jeden ważny warunek: nie zapominać nigdy o swojej grzeszności.

Po wielu latach, wspominając tę rozmowę, ks. Saltini napisał: "Obraz diamentu leżącego w nawozie towarzyszy w żywy sposób moim doświadczeniom z bliźnimi i ze samym sobą. Trzeba - dodaje - mieć pokorną odwagę rozpoznania również siebie w tym diamencie przewracającym się w nawozie". Taka musi być nasza droga kapłańskiego życia - oczyszczać ludzi z brudu grzechu, przy tym nie zapominając o własnym oczyszczaniu.

Kapłaństwo to wielka tajemnica, której nigdy w warunkach ziemskiego życia nie jesteśmy w stanie pojąć. Bo jak tu pojąc ręce, którymi tak wielkich rzeczy dokonuje kapłan. Jak tu pojąć kapłańskie usta, które wypowiadając słowa konsekracji czynią Ciało Boże ze zwykłego chleba. Temu wszystkiemu nadziwić się wciąż nie mogę i mogę tylko wraz z księdzem Twardowskim klękać codziennie przed swoim kapłaństwem, którego lękam się i podziwiam i boję się, bo Go nie utracić i nie sponiewierać.

Czcigodny księże Zbigniewie - nowy Kapłanie! Nie przestawaj podziwiać swego kapłaństwa, pokochaj kapłaństwo i strzeż go jako najcenniejszego skarbu. Nie dozwól, aby ktokolwiek i kiedykolwiek, pomniejszym w Tobie miłość do kapłaństwa.

Bądź kapłanem dla ludzi, bądź dla nich zawsze otwarty, nawet w sensie dosłownym, ale bądź też tajemnicą, w której jesteś tylko Ty i Ten, który Cię wybrał i tak bardzo wywyższył.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.