| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
XIV NIEDZIELA ZWYKŁA
Idźcie, oto was posyłam
jak owce między wilki. Tymi słowami Pan Jezus rozesłał
swoich uczniów na pracę apostolską i ewangelizacyjną
Tak samo się działo przez następne 2 tysiące lat i
tak jest dziś.
Pan Jezus posyła. Od
Niego każdy kapłan, każdy misjonarz i misjonarka mają
mandat do pracy. O tym nie wolno zapominać. Mam być
Jego głosem i Jego sercem. Nie może kapłan głosić
siebie i przekazywać swojej naukę - ma to być zawsze
Ewangelia Chrystusa i Jego nauka.
Warto zauważyć, że od
dwóch tysięcy lat nic się nie zmieniło. Ojciec święty,
biskupi, kapłani i misjonarz - ciągle głoszą tę samą
prawdę. Nic dziwnego, że świat buntuje się wobec takiej
stałości i niezmienności Kościoła. Raz po raz pojawiają
się głosy tego świata, że wreszcie powinien Kościół
zmienić swoje stanowisko w niektórych kwestiach, np.
: dopuścić do kapłaństwa kobiety, pozwolić na szerokie
możliwości aborcji, zgodzić się na prawo lesbijek
i homoseksualistów do małżeństwa itd.. Wobec Ojca
świętego kierowane są zarzuty, że jest nieustępliwym
konserwatystą i tradycjonalistą. Z tego też powodu
ośmiesza się Głowę Kościoła i próbuje się pomniejszać
Jego wpływ na dzieje ludzkości. Tymczasem Ojciec święty
i cały Kościół w tych sprawach, i wielu innych, jest
niezmienny. Dlaczego? Bo głosi w Imieniu Chrystusa
Jego naukę. A nauka Chrystusa w tych kwestiach jest
wciąż taka sama.
Niezmienność i stałość
jest siłą i zarazem gwarancją Kościoła.
To samo dotyczy i zarazem
obowiązuje wszystkich członków Kościoła. Mimo zmieniających
się mód i trędów kulturowych i myślowych, wyznawcy
Chrystusa powinni być niezmienni w zasadniczych sprawach
życia i moralności.
Po tym się poznaje chrześcijanina,
że jest stały w swoich postawach religijno-moralnych.
Świat się może zmieniać i ludzie w pewnych zakresach
również, ale zasadniczy kręgosłup wartości i zasad,
pozostaje niezmienny.
Często się słyszy jak
ludzie mówią, że kiedyś było inaczej, niż jest teraz.
Ludzie byli lepsi dla siebie i bardziej otwarci niż
obecnie. Mieli czas na spotkania, wspólną pracę i
rozmowę. Dziś wszyscy się gdzieś śpieszą, umawiają
się na konkretną godzinę i ani chwili dłużej. Kiedyś
słowo ojca i matki miało jakieś znaczenie, dziecko
się liczyło ze zdaniem rodziców. Dziś jest inaczej.
Kiedyś wierność małżeńska była wielką cnotą i stawiano
ją jako wzór. Dziś niby też tak jest, ale samo życie
przynosi przykłady świadczące o tym, że wierność małżeńska
i stałość partnerska są tylko jednym z wariantów.
Kiedyś na nabożeństwa majowe i październikowe gromadziły
się tłumy dzieci i młodzieży, a dziś garstka najbardziej
gorliwych i wytrwałych. Ludzie chcieliby wszystko
i wszystkich zmieniać. W tym również Pana Boga. Chcieliby,
aby Jezus Chrystus ze swoją nauką o małżeństwie i
rodzinie nieco się zliberalizował, by decyzje o życiu,
bądź śmierci swoich nienarodzonych dzieci pozostawił
rodzicom. Jednym słowem chcieliby zmieniać wszystko,
tylko nie siebie.
Na tle takich
tendencji i prądów, Chrystus ze swoją nauką, i ci,
którzy wiernie przekazują tę naukę, są postrzegani
jako intruzi, których trzeba trzymać na dystans, by
nie zakłócali życia wielce oświeconym i nowoczesnym
inżynierów tego świata. Jakżesz dosłownie brzmią słowa
z dzisiejszej Ewangelii: Idźcie, oto was posyłam
jak owce między wilki
W takim obrazie relacji chrześcijanina
wobec świata, bliskie stają również się słowa, które
napisał św. Paweł Apostoł w liście do Galatów: Co
do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego
innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa,
dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie,
a ja dla świata. Krzyż zawsze towarzyszył autentycznym
chrześcijanom. Był i jest jakby zapłatą za wierność
Chrystusowi i Jego Ewangelii. Niech nas nie dziwi
to wszystko, z czym dziś przychodzi nam się spotykać.
Umiejmy pokochać krzyż głoszenia nauki Chrystusowej
współczesnemu światu.
..::
wstecz ::..
|
|