| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
XIX NIEDZIELA ZWYKŁA
W samym środku wakacji
słyszymy słowa: Czuwajcie i módlcie się, bo nie wiecie
dnia ani godziny. Przyznać musimy, że jakoś nam nie
pasują w tym momencie takie słowa. Owszem na pogrzebie,
albo w czasie rekolekcji, ale teraz, gdy chce się
mieć troszkę luzu od poważnych spraw i ustawicznego
kontrolowania siebie nagle takie ograniczenia ze
strony Chrystusa.
A jednak każdy czas
jest dobry na porządkowanie swojego sumienia i postawy
chrześcijańskiej. Ja się nawet cieszę, że Pan Jezus
podsuwa nam temat do refleksji tuż przed odpustem
parafialnym, który ubogaci wizytacja kanoniczna i
obchód 15-lecia istnienia Parafii.
Niech to będzie pierwszy
temat do refleksji, jakie będą w dniach skupienia
przed wizytacją.
Chodzi o nasz stosunek
do dwóch rodzajów wartości: materialnych, inaczej
mówiąc ziemskich, oraz wartości duchowych, które są
konieczne, jeśli chcemy zdobyć Królestwo Niebieskie.
Wszyscy jesteśmy jakoś
uwikłani w rzeczy materialne taki jest ten świat
(coś za coś!). Nie zbudowalibyśmy Domu dla Pana,
gdyby nie składane środki materialne, ani nie moglibyśmy
wyposażać naszej świątyni, upiększać jej, gdyby nie
było środków materialnych. Takie uwikłanie w rzeczy
materialne będzie trwało aż do końca tego świata.
Jednak trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że za posiadane
środki materialne musimy kiedyś zdać sprawę Temu,
który jest wielkim Właścicielem świata On ten świat
stworzył i ma prawo, człowieka, który dysponuje Jego
własnością, kiedyś rozliczyć ze swoich rzeczy. W jednym
z Psalmów śpiewamy: Do Pana należy ziemia i wszystko,
co ją napełnia: świat cały i jego mieszkańcy.
Ciągle trzeba sobie
stawiać pytanie: Czy nie jestem zbyt dumny z tego,
że posiadam więcej niż inni? Na ile mam prawo dysponować
tym, co posiadam? Ile powinniśmy posiadać, by nie
cierpieć głodu i zaspakajać wszystkie potrzeby swojej
rodziny? Czy przypadkiem nie powinienem podzielić
się tym, co mi zbywa?
Pod tym względem świat
jest bardzo niesprawiedliwy. Pomyśleć, że są ludzie,
którzy martwią się z tego powodu, że nie mają co podać
dzieciom do jedzenia, gdy tymczasem inni, zatrudniają
ekipę ochraniarzy i animatorów giełdowych, by nic
nie stracić z potężnych zasobów umieszczonych w bankach,
by swoje zasoby pomnażać i ciągle gromadzić, nie wiedząc
nawet jak duże posiada się środki. Afera tzw. Rywina
pokazała światu jak żyją ludzie, którzy mają dużo
pieniędzy, jak manipulują i jak oszukują innych.
Tymczasem Pan Jezus
mówi: Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę!
Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb
niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje
ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam
będzie i serce wasze.
Chrześcijanin musi być
człowiekiem, który patrzy ponad rzeczy tego świata
patrzy ku wartościom ponad materialnym. Samo posiadanie
dużej ilości dóbr materialnych nie jest grzechem,
ale grzechem jest niewłaściwe wykorzystanie tego,
co mam w nadmiarze. Chrześcijanin musi umieć podzielić
się z innymi tym, co posiada.
Legenda opowiada, że
w pewnej wiosce żyła uboga wdowa z trojgiem dzieci.
W tej samej wiosce żyła również bogata rodzina z trojgiem
dzieci. Bogata kobieta, bardzo chytra, myślała tylko
o sobie.
Zdarzyło się, że na
wiosnę biedna wdową nie miała ani okruszyny chleba.
Nie było nic w domu, co mogłaby włożyć do garnka.
Dawniej zdarzało się tak dość często w czasie przednówka,
kiedy stare zapasy już się skończyły, a nowych plonów
jeszcze nie było. Uboga kobiecina ze wstydem, ale
poszła do bogatej i mówi: Nie mam chleba w domu. Daj
mi jeden bochenek. Nic się nie stanie tobie i twoim
dzieciom. Moje są bardzo głodne! Nie mam chleba -
powiedziała bogata. Mogę nawet przysiąc, że nie mam:
jeśli mam chleb, to niech on się zmieni w kamień!
Z płaczem wróciła uboga kobieta do domu. Przytuliła
do siebie dzieci i czekała nie wiedząc na co. W tym
samym czasie bogata kobieta zawołała swoje dzieci
do stołu. Z przerażeniem jednak zobaczyła, że chleb
na kredensie zamienił się w kamień. Jasiek i Marysia
- powiedziała - macie tutaj kosz, przynieście od piekarza
świeży bochen chleba. Zawińcie go w chustę, aby się
nie zakurzył. Dzieci poszły. Długo nie wracały. Kiedy
tylko pojawiły się na progu domu matka zawołała do
nich: Co robiłyście tyle czasu? Mamo, nasz kosz jest
bardzo ciężki - odpowiedziały - odpoczywałyśmy po
drodze! Wzięta od nich kosz, aby szybko przygotować
jedzenie. Odwija chustę i widzi... wielki kamień.
Zaraz wrócę! - krzyknęła do dzieci i wybiegła z domu.
Wiadomo, że biegła do piekarza, i nie na skargę. Kupiła
u niego dwa bochenki chleba, u innych: jaja, ser,
kiełbasę. I wszystko biegiem zaniosła ubogiej wdowie:
Wiesz, mój chleb zmienił się w kamień. Skłamałam!
Nie będę już nigdy taka chytra! Przebacz mi proszę,
że nie miałem serca! - mówiła. Wdowa nie miała do
niej żalu. Wróciła biegiem do domu, dzieci przecież
czekają. Wchodzi do kuchni, a na kredensie leży świeży,
pachnący bochen chleba. Od tego czasu bogata kobieta
stała się dobra i życzliwa dla wszystkich będących
w potrzebie.
Kochani, musimy być
wyczuleni na potrzeby innych ludzi. Tego wymaga od
nas Chrystus. Gdyby nie było ludzi umiejących dzielić
się tym, co posiadają, nie byłoby np. ziemi pod nasz
kościół parafialny, nie zbudowalibyśmy tej świątyni,
a wasze dzieci nie miałyby tego, co tutaj zdobywają.
Czuwajcie! to znaczy
żyjcie na ziemi, pracujcie, zaradzajcie potrzebom
biednych, ale niech wasz wzrok kieruje się ku niebu,
nich wasze serca bardziej wiążą się z dobrami niebieskimi,
niż z tym, co jest przemijające.
..::
wstecz ::..
|
|