..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok C ::..

..:: wstecz ::..

   

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA

Lektura Ewangelii o synu marnotrawnym skłania do postawienia sobie pytania: Czy nie powinniśmy wreszcie pomyśleć o powrocie do Ojca? Ale nie kogoś, o kim zwykło się mówić, że powinien się zmienić, nawrócić, ale o nas samych - o mnie i o tobie, o każdym z nas obecnych dziś na Eucharystii.

Pewnie pomyślisz sobie, że na szczęście ty nie musisz nigdzie wracać, bo przecież nie odchodziłeś. Czy od dawna tak myślisz? Może nigdy nie przyszła ci do głowy myśl o powrocie do Boga tylko dlatego, że sobie wmawiasz dobre samopoczucie. Nic złego z moją wiarą się nie dzieję! Co prawda nie przejmujesz się ani żoną, ani dziećmi, choć to jest twoje powołanie i zadanie, ale ciągle mówisz, że nic złego się z tobą nie dzieje. Jesteś młodym człowiekiem. Na niedzielną Mszę świętą rzadko przychodzisz, a jak już jesteś to udaje ci się dotrzeć zaledwie w okolicę ogrodzenia kościelnego, ale mimo to twierdzisz, że nawrócenia nie potrzebujesz. Gratuluję ci dobrego samopoczucia i bezmyślności. Może podobnie jest z wieloma twoimi kolegami. Nawzajem czujecie się nieźle. Piwko i papierosy to taka wasza norma. Jak się uda spotkać naiwną dziewczynę, to nieco przyjemności też nie zaszkodzi. Okazja do kradzieży to niezły dzień - będzie za co kupić kolejną dawkę piwka i innych napojów. Wrócisz do domu, mama jedzenie już przygotowała i jest nieźle. Owszem, spowiadasz się raz na rok, a także z okazji wydarzeń rodzinnych, ale nigdy nie spełniłeś obietnicy poprawy. Od „wielkiego dzwonu” przystępujesz do Komunii świętej, ale nigdy ci się nie zdarzyło choćby przez chwilę z Panem Jezusem porozmawiać. Smak Eucharystycznego Chleba jeszcze czujesz w ustach, już wiązanka przekleństw się posypała z tych samych ust. Ciągle to samo dobre samopoczucie.

Pewnie tak myślał na początku ów ewangeliczny syn marnotrawny. Tak bardzo mu imponowało bycie wolnym i niezależnym od wszelkich norm i zasad ojcowskich. Miał przyjaciół i pieniądze ojcowskie - świetnie się bawił. Aż pewnego dnia wszystko stracił. Przyjaciele też odeszli. Teraz już nie miał dobrego samopoczucie. Był na siebie wściekły, że tak musiało się skończyć. Pozwolił dojść do głosu sumieniu. Ocenił swoje dotychczasowe życie i sytuację w jakiej się znajduje. Pojawił się pomysł, by spróbować powrócić do utraconego ojca. Liczył się z możliwością odrzucenia, ale coś mu mówiło, że jeśli szczerze przyzna się do błędów, to zostanie przyjęty. Przecież znał dobrze swojego ojca. Jest wymagający i czasem surowy, ale zarazem niezwykle miłosierny - umie przebaczać i wyrażać swoją miłość. Wybrał się i wrócił do swego ojca. Zrobił tym samym najlepszą rzecz w swoim dotychczasowym życiu.

Czy nie czas, byśmy i my powrócili do Ojca? Wreszcie trzeba sobie postawić pytanie: Co będzie ze mną później, gdy już nic nie będę miał, gdy śmierć zajrzy mi w oczy, a zastygłe ręce już nie będą mogły nawet uderzyć się w piersi w akcie serdecznego żalu? Czas więc powrócić na prawą drogę już dziś. Czas zerwać z tą bylejakością naszej wiary, z udawaną świąteczną pobożnością, z tchórzostwem w dawaniu świadectwa.

Nie bój się, Bóg przecież czeka. Trzeba tylko umieć jak ów syn powracający, z pokorą wyznać ze świętym Pawłem Apostołem, że ongiś byłem bluźniercą, prześladowcą i oszczercą. Wówczas i my dostąpimy miłosierdzia.

Zawsze jest możliwy powrót.

Przeczytałem wczoraj historię nawrócenia redaktora czasopisma pt. „YUO”. Ukazuje się no w kilku językach, m. innymi w języku polskim. Kiedy miał 16 lat, w zasadzie próbował już wszystkiego. Były narkotyki, seks i wiele innych rzeczy. Uznał, że tylko jednego jeszcze nie spróbował - Pana Boga. Zajął się jogą, medytacją transcendentalną. Próbował różnych religii. Wreszcie zadzwonił jego przyjaciel - Fred, który ledwie uszedł z życiem po przedawkowaniu narkotyku. Będąc w szpitalu zaczął czytać o świętych: „Paul, czytam teraz książki o takich świętych, którzy latali. Gdy w swoim czasie braliśmy narkotyki, nie lataliśmy”. Pomyślał sobie, że on też przeczyta książkę, by latać. I wtedy zapytał swojego przyjaciela co zrobić, by zostać świętym. Usłyszał, ż najpierw powinien iść do spowiedzi. Stary, a co to jest spowiedź— zapytał. A on mu odpowiedział: No wiesz, idziesz tam, mówisz: przepraszam, ojcze... Poszedł i powiedział do spowiednika: Ojcze, proszę wymienić jakikolwiek grzech, ja go na pewno popełniłem! Spowiedź trwała 3 godziny. A gdy skończył poczuł, że jest nowym człowiekiem. Rok później znalazł się w Hollywood i gdy śpiewał piosenkę „U Twego boku kroczyć chcę” zrozumiał, że Bóg mu mówi: „Poul, jesteś mi potrzebny!” Potem spędził jakiś czas na odludziu, by czytać Pismo święte i książki katolickie. Zrozumiał, że urodził się i żył w samym środku cywilizacji śmierci. Przypomniał sobie o przyjaciołach, którzy umarli młodo, ponieważ przedawkowali narkotyki albo popełnili samobójstwo. Myślał o milionach dzieci, zabitych przed narodzinami. Jak sam mówi, codziennie na nowo odkrywa miłość Boga, gdy uczestniczy w Mszy świętej. Po długim błąkaniu odnalazł wreszcie drogę do Ojca. Porzucił świat rozpaczy i śmierci, udało mu się uciec w stronę życia. Teraz zrobi wszystko żeby pociągnąć za sobą każdego młodego człowieka.

Kochani! Czas powrócić i nam do Ojca. Dosyć tego marnowania życia i jedynej szansy jaką daje nam Pan Bóg.

Przy okazji dzisiejszych dożynek parafialnych, wezwanie do powrotu ma szczególne znaczenie. Musimy sobie uświadomić, że z ręki Pana Boga, dobrego Ojca, wszystko mamy i dlatego do Niego dziś przychodzimy pełni wdzięczności i miłości: Ojcze próbowaliśmy bez Ciebie pracować i nic nie mamy - czas powrócić do Ciebie!

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.