..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok C ::..

..:: wstecz ::..

   

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Ciągle jesteśmy zaskakiwani coraz to nowymi „cudami techniki”. To co jeszcze parę lat temu wydawało się niemożliwe, a przynajmniej niewyobrażalne, dziś staje się faktem. Komórkowy telefon jest narzędziem, które dla wielu stało się rzeczą najbardziej zwyczajną. Komputer też już nas nie fascynuje, bo stał się naszą codziennością. Często pojawia się pytanie o kres możliwości ludzkich - czy ogóle jest gdzieś granica, poza którą człowiek nie może wyjść?

W obliczu tych osiągnięć umysłu ludzkiego, jawią się dwa, dziś coraz częściej sygnalizowane, niebezpieczeństwa. Jednym z nich jest pycha człowieka, która już niegdyś miała miejsce i została bardzo surowo ukarana potopem. Drugie niebezpieczeństwo można wyrazić pytaniem, które coraz częściej się pojawia: Gdzie jest teren tylko Bogu zastrzeżony? A może już sobie będziemy radzić bez Niego, bez Jego łaski, bez Jego nauki, bez Jego miłości?

To pierwsze niebezpieczeństwo zbiera już owoce. Nikt nie chce ustąpić, jedynie siłą rakiet i nowoczesnych samolotów, daje się do zrozumienia kto tutaj rządzi. Owocem pychy jest rozlewana codziennie krew niewinnych ludzi. Ta pycha udziela się też najmłodszym. Dzieci też sobie nawzajem udowadniają swoją przewagę.

Pycha prowadzi do drugiego, równie niebezpiecznego zjawiska. Coraz częściej dochodzi obecnie do starcia dwóch, krańcowo różnych, koncepcji świata i roli człowieka w nim. Jedna z nich usiłuje za wszelką cenę wykreować potęgę człowieka i jego absolutną samowystarczalność. Druga koncepcja, nie neguje możliwości umysłu ludzkiego, pochodzącego przecież z ręki Stwórcy, ale obserwuje uważnie zjawiska dziejące się na świecie i uważa, że bez pomocy Pana Boga, twórcy świata i człowieka, nie da się stworzyć sprawiedliwego świata na ziemi, a tym bardziej raju w warunkach ziemskiego życia.

Codzienność przynosi nam dowody na to, że jest bardzo wiele dziedzin życia ludzkiego, wobec których człowiek jest bezsilny i dlatego z wielką pokorą wyciąga ręce ku Panu Bogu, prosząc o łaskę.

Dzisiejsza Ewangelia pokazała nam 10-ciu trędowatych, którzy w swojej bezsilności wyciągnęli ręce ku Bogu. Oni widzieli, że o własnych siłach nie wygrają zmagania z trądem. „Mistrzu, ulituj się nad nami” - prosili z wielką pokorą. Wszyscy zostali cudownie uleczeni z choroby nieuleczalnej. Jeden z nich natychmiast wrócił, by podziękować Temu, który mu dał łaskę zdrowia. Na kolach, oddając pokłon Jezusowi, wyrażał swoją miłość i wdzięczność.

Kochani! Trąd nas dotyka dziś pod bardzo różnymi postaciami. Trąd to grzech, szczególnie grzech niewiary. Jego początkiem był grzech pierworodny - nieposłuszeństwo wobec Pana Boga i odrzucenie Jego miłości. Ktoś powie: No cóż, grzech był zawsze, a więc nie ma nic nowego. To prawda, ale wydaje się, że jest też pewna nowość. Grzech był zawsze czymś wstydliwym, o czym raczej się nie mówiło. Tak było z trądem - ludzie się ukrywali, by nie zarażać innych. Dziś wielu ludzie wręcz przechwala się swoimi grzechami i często ośmieszani są ci, którzy z grzechem swoim i innych, usiłują walczyć. Ośmieszani są małżonkowie kierujący się etyką katolicką w planowaniu rodziny. Na drwiny wystawia się czystość przedmałżeńską i nazywa ją zaściankowością. Małżeństwa heteroseksualne i monogamiczne uważa się za przestarzałe i niepostępowe. Stąd taki zmasowany atak na Kościół i na kapłanów. Środki społecznego przekazu pełnią w tym zakresie bardzo często usługową rolę i przyczyniają się do pogłębienia stanu choroby. Niektórzy są nim tak owładnięci, że nie potrafią się od niego uwolnić. To jest współczesny trąd, którego zgubne owoce stają się oraz bardziej niebezpieczne.

Cóż wobec tego mamy robić? Trzeba iść do Jezusa. On tylko może nas wyleczyć. Zachęca nas do tego już od 26 lat Ojciec święty, Jan Paweł II, który w dniu rozpoczęcia swojego pontyfikatu mówił: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”, a później w Warszawie: „Bez Chrystusa nie da się zrozumieć dziejów narodu i człowieka”. Rodzice powinni do Niego posyłać swoje dzieci, by ciągle były leczone. To jest najlepsze co mogą zrobić rodzice wobec swoich dzieci: zaprowadzić ich do Chrystusa! Małżonkowie u Niego winni szukać dobrej rady i ratunku. Owszem, Bóg będzie zawsze stawiał jakieś wymagania, ale nie wolno się tego bać, trzeba zawierzyć Jezusowi. Zawierzył Naaman i został uwolniony od trądu. Zawierzyli trędowaci i mogli pokazać się jako uzdrowieni kapłanowi. Zawierz i ty Chrystusowi!

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.