| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
XXX NIEDZIELA ZWYKŁA
Dwóch ludzi przyszło
do świątyni, by się modlić: faryzeusz i celnik. Wiemy
już, że tylko modlitwa celnika była wysłuchana tylko
on został usprawiedliwiony. Dlaczego nie faryzeusz?
Czego zabrakło w modlitwie faryzeusza?
Myślę, że przede wszystkim
zabrakło mu Bojaźni Bożej, a co za tym idzie pokory
i ufności wobec Pana Boga. Faryzeusz widział jedynie
siebie i swoje wielkie zasługi. Nawet nie przeszło
mu przez myśl, że mógłby oceniać siebie w kontekście
grzechu. Owszem, widział go w innych, jak chociażby
w celniku, który mdląc się mówił tylko jedno zdanie:
Boże, miej litość dla mnie, grzesznika., ale nie
w sobie.
Dzisiejsza Ewangelia
jest dobrą okazją do refleksji o modlitwie. Pierwsza
myśl jaka mi przychodzi, gdy mam coś powiedzieć o
modlitwie, to ta, że sam ciągle się uczę modlitwy.
Do pewnego, bardzo doświadczonego
mnicha przyszedł kiedyś inny współbrat i żalił się,
że on już ani wierzyć, ani modlić się nie potrafi.
I dlatego prosi o zwolnienie go ze służby Bożej, bo
jego serce skamieniało i modlitwa jest tylko udawana.
Doświadczony zakonnik nie uwzględnił prośby, jedynie
dał mu radę: Jeżeli już nie potrafisz się modlić,
to idź i przynajmniej przypatruj się jak robią to
inni.
Pierwszą nauczycielką
modlitwy dla mnie, a myślę, że dla wielu z nas, była
mama. Ona uczyła mnie żegnać się i słów tej pierwszej
modlitwy, którą od Boga otrzymaliśmy: Ojcze nasz
.
Później czytałem książki na temat modlitwy i patrzyłem
na innych, ucząc się od nich modlitwy. I tak jest
do dziś. Jakżesz wspaniałym nauczycielem modlitwy
jest Ojciec święty, szczególnie teraz, gdy doświadcza
go cierpienie fizyczne. Ci, którzy są blisko Ojca
świętego, dają piękne świadectwo o modlitwie papieża.
Gdy my narzekamy na brak czasu, by się pomodlić, on
zawsze ma czas na modlitwę, nawet w najbardziej intensywnych
zajęciach. Myślę, że dzieje się tak dlatego, iż ojciec
święty wie, jak ważna jest modlitwa w życiu człowieka.
Pewien filozof, umierając,
został poproszony o jakiś testament duchowy. Wówczas
napisał im list: Gdybyście mnie spytali, nim odejdę
z tego świata i to ostatecznie, czy posiadam jakiś
cudowny klucz, którym można otworzyć drogę do mądrości,
wtedy bym wam odpowiedział:
Tak, mam taki klucz!
Tym kluczem nie jest
jakiś wykład, jakby można oczekiwać od umierającego
filozofa, ale MODLITWA. Modlitwa jest całkowitym powierzeniem
siebie, czyni modlącego się spokojnym, obiektywnym,
pełniejszym niewinnej, dziecięcej nadziei. Człowiek
dla mnie tym bardziej, tym głębiej odkrywa swoje człowieczeństwo
- czego nie należy nazywać humanizmem - im lepiej
potrafi się modlić. Modlitwa jest bowiem ostatecznym
i najbardziej wyraźnym znakiem ludzkiego ducha.
Wielki francuski mistyk
Carrel uczy, iż modlitwa wymaga solidnego przygotowania
się do niej. Tym przygotowaniem do modlitwy jest uświadomienie
sobie obecności Pana Boga. Bez takiej świadomości
nie ma modlitwy. Gdy natomiast dotrze do nas świadomość
obecności Pana Boga, wówczas On sam będzie się modlił
w nas. Mówił o tym Ojciec święty, Jan Paweł II, gdy
zapytano go czym jest dla niego modlitwa. Papież odpowiada,
że sam Bóg jest inicjatorem modlitwy w nas.
Można z tego wyciągnąć
prosty wniosek: Gdy zaczynamy modlitwę, lub gdy przychodzimy
do kościoła, by przeżyć najpiękniejszą modlitwę, jaką
jest Msza święta, powinniśmy stworzyć jak najlepsze
warunki do modlitewnego spotkania. Poszukać miejsca,
które pomoże mi lepiej uświadomić sobie obecność Pana
Boga i wybrać odpowiedni czas. Niestety, może być
taka sytuacja, że ktoś przeżył już sporo lat, ale
nigdy dotąd nie spotkał się z Bogiem na modlitwie.
Oprócz świadomości obecności
Pana Boga, równie ważna i pomocna na modlitwie jest
postawa bojaźni Bożej, która rodzi pokorę. Bojaźń
Boża to nie lęk niewolnika wobec swego pana. Bojaźń
chrześcijańskim ma być bojaźnią synowską, której motywem
jest miłość do Ojca: Kocham Cię, Boże, tak bardzo,
że nie wyobrażam sobie, bym mógł obrazić Twoją, Ojcowską
dobroć i miłość. Tak rozumiana bojaźń jest początkiem
modlitwy i prowadzi do pokornego uniżenia się przed
obliczem Pana Boga.
Takiej postawy zabrakło
faryzeuszowi i dlatego odszedł bez usprawiedliwienia.
Tymczasem celnik z pokorą włożył w ręce Pana Boga
swój grzech i został wysłuchany.
Stawajmy i my w pokorze
serca przed obliczem Pana Boga.
..::
wstecz ::..
|
|