| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
II NIEDZIELA PO BOŻYM
NARODZENIU
Wielokrotnie i na różne
sposoby próbowaliśmy już mówić o dzisiejszej Ewangelii.
Czytaliśmy ją między innymi w samą uroczystość Bożego
Narodzenie podczas Mszy świętej w ciągu dnia. Zawarta
w niej głębia, wymaga jednak, by znów do treści tutaj
zawartej powrócić, tym bardziej, że euforia świąteczna
już nieco opadłą, przyzwyczailiśmy się do świateł
choinkowych i możemy zdobyć się na wysiłek umysłu
i serca.
Św. Jan Apostoł przypomina
nam, że Syn Boży przyszedł do swojej własności, do
swego dziedzictwa. Przyszedł do swoich. Okazało się,
że ci swoi - jak ich nazywa - nie przyjęli Go, drzwi
były dla Niego zamknięte. Byli zajęci sobą, bawili
się, gościli, ale miejsca dla przychodzącego Boga
nie znaleźli. Chcąc ich usprawiedliwić, powiemy, że
w odróżnieniu od nas, oni nie wiedzieli nic o Słowie,
które miało stać się Ciałem - Człowiekiem. I jest
w tym dużo racji, poza jednym - zabrakło im wrażliwości
na potrzeby drugiego człowieka.
My jesteśmy znacznie
bogatsi od mieszkańców Betlejem. Tyle już wiemy o
Bożych Narodzinach i o tajemnicy, która rokrocznie
dokonuje się w tę Noc Narodzenia. Należałoby się spodziewać,
że nasze domy, a jeszcze bardziej nasze serca, są
gotowe i otwarte na Tego, który przychodzi. Sami wiemy,
że jest różnie. Bóg jest ciągle zaniedbywany, spychany
na dalsze miejsce. Ciągle jest tak, jak było w Betlejem:
pełno gości, jesteśmy zabiegani i zajęci świętami,
ale miejsca dla Boga nie ma. Nie wiem w ilu domach,
w świąteczne popołudnie, rozbrzmiewały kolędy na cześć
Bożych Narodzin. Nawet zorganizowane w naszej świetlicy
kolędowanie nie znalazło zbyt wielu chętnych. Można
powiedzieć, nie obrażając nikogo, że Boże Narodzenie
przeszło znów obok nas.
Tymczasem, mówiąc bardzo
ogólnie, są dwa sposoby na życie: z Bogiem lub poza
Nim, czy też bez Niego. Dotyczy to zarówno życia małżeńskiego
i rodzinne, jak również życia kapłańskiego czy zakonnego.
Można całe życie udawać, że jest wszystko w porządku.
Można mówić, że żyję z Bogiem, a jednocześnie co krok
przekraczać Jego święte prawa i nakazy, które nam
wyznaczył jako drogę do zbawienia.. Taka postawa kryje
się w słowach: Przyszło do swej własności, a swoi
Go nie przyjęli. Bardzo współczuję wszystkim osobom,
które żyją w związkach małżeńskich niesakramentalnych
i życzę, aby udało im się uregulować ten stan. Jednak
faktem jest, że w pewnym momencie postąpili wbrew
Chrystusowi, wbrew Jego nauce na temat świętości stanu
małżeńskiego. Współczuję również zniewolonym alkoholizmem,
z którego nie mogą się o własnych siłach wydostać.
Ale faktem jest, że w pewnym momencie postąpili wbrew
Chrystusowi, który wzywa do czujności i umiarkowaniu.
To jest sposób na życie poza Bogiem i wbrew Bogu.
A co się dzieje z tym,
którzy Go przyjmują? Tym wszystkim, którzy Je przyjęli
dało moc, by się stali Dziećmi Bożymi. To jest sposób
na życie z Bogiem. Nie jest to łatwe życie. Nie jest
ono wolne od cierpień, pokus i nieustannej walki z
grzechem i słabościami. A jednak jest to inne życie
niż tamto - bez Boga. Bóg daje moc tym, którzy Go
przyjmują, aby stawali się Dziećmi Bożymi, by Chrystus
w nich ciągle odnosił zwycięstwo. Tutaj kryje się
tajemnica świętości i zwycięstw, jakie odnoszą ludzie
nad swoimi słabościami. Bóg daje moc, by alkoholik
odnalazł drogę do trzeźwości, by skłóceni i zagniewani
pojednali się, aby młody człowiek - dziewczyna czy
chłopak - zdobył się na praktykowanie czystości przedmałżeńskiej.
Bóg daje moc, by kapłan, czy zakonnica wytrwali na
drodze swego powołania.
Drogi Bracie i Siostro!
Ty też możesz z Bogiem wszystkiego dokonać, ale musisz
Go najpierw przyjąć i rozpocząć życie z Nim. Musisz
nauczyć się postępować tak, jak Bóg tego pragnie.
..::
wstecz ::..
|
|