..:: o parafii >>>

..:: w Domu Pana >>>

..:: myśli z tygodnia

..:: msze święte >>>


..:: zespół caritas >


..:: grupy formacyjne

..:: schole >>>

..:: ministranci >>>

..:: foto album >>>


..:: ogłoszenia >>>


..:: aktualności >>>


..:: przemyślenia >>>


..:: odeszli od nas >


..:: kontakt >>>


..:: linki >>>

 
   
   
 

..:: Homilie ::..

..:: Rok 2006 >>>

..:: Rok A >>>

..:: Rok B >>>

..:: Rok C >>>

..:: Na różne okazje

..:: Konferencje ascetyczne adresowane do kapłanów >>>

..:: Inne materiały duszpasterskie >>>

 
   
   
 

..:: Homilie Rok C ::..

..:: wstecz ::..

   

II NIEDZIELA PO BOŻYM NARODZENIU

Wielokrotnie i na różne sposoby próbowaliśmy już mówić o dzisiejszej Ewangelii. Czytaliśmy ją między innymi w samą uroczystość Bożego Narodzenie podczas Mszy świętej w ciągu dnia. Zawarta w niej głębia, wymaga jednak, by znów do treści tutaj zawartej powrócić, tym bardziej, że euforia świąteczna już nieco opadłą, przyzwyczailiśmy się do świateł choinkowych i możemy zdobyć się na wysiłek umysłu i serca.

Św. Jan Apostoł przypomina nam, że Syn Boży przyszedł do swojej własności, do swego dziedzictwa. Przyszedł do swoich. Okazało się, że ci „swoi” - jak ich nazywa - nie przyjęli Go, drzwi były dla Niego zamknięte. Byli zajęci sobą, bawili się, gościli, ale miejsca dla przychodzącego Boga nie znaleźli. Chcąc ich usprawiedliwić, powiemy, że w odróżnieniu od nas, oni nie wiedzieli nic o Słowie, które miało stać się Ciałem - Człowiekiem. I jest w tym dużo racji, poza jednym - zabrakło im wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka.

My jesteśmy znacznie bogatsi od mieszkańców Betlejem. Tyle już wiemy o Bożych Narodzinach i o tajemnicy, która rokrocznie dokonuje się w tę Noc Narodzenia. Należałoby się spodziewać, że nasze domy, a jeszcze bardziej nasze serca, są gotowe i otwarte na Tego, który przychodzi. Sami wiemy, że jest różnie. Bóg jest ciągle zaniedbywany, spychany na dalsze miejsce. Ciągle jest tak, jak było w Betlejem: pełno gości, jesteśmy zabiegani i zajęci świętami, ale miejsca dla Boga nie ma. Nie wiem w ilu domach, w świąteczne popołudnie, rozbrzmiewały kolędy na cześć Bożych Narodzin. Nawet zorganizowane w naszej świetlicy kolędowanie nie znalazło zbyt wielu chętnych. Można powiedzieć, nie obrażając nikogo, że Boże Narodzenie przeszło znów obok nas.

Tymczasem, mówiąc bardzo ogólnie, są dwa sposoby na życie: z Bogiem lub poza Nim, czy też bez Niego. Dotyczy to zarówno życia małżeńskiego i rodzinne, jak również życia kapłańskiego czy zakonnego. Można całe życie udawać, że jest wszystko w porządku. Można mówić, że żyję z Bogiem, a jednocześnie co krok przekraczać Jego święte prawa i nakazy, które nam wyznaczył jako drogę do zbawienia.. Taka postawa kryje się w słowach: „Przyszło do swej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Bardzo współczuję wszystkim osobom, które żyją w związkach małżeńskich niesakramentalnych i życzę, aby udało im się uregulować ten stan. Jednak faktem jest, że w pewnym momencie postąpili wbrew Chrystusowi, wbrew Jego nauce na temat świętości stanu małżeńskiego. Współczuję również zniewolonym alkoholizmem, z którego nie mogą się o własnych siłach wydostać. Ale faktem jest, że w pewnym momencie postąpili wbrew Chrystusowi, który wzywa do czujności i umiarkowaniu. To jest sposób na życie poza Bogiem i wbrew Bogu.

A co się dzieje z tym, którzy Go przyjmują? „Tym wszystkim, którzy Je przyjęli dało moc, by się stali Dziećmi Bożymi”. To jest sposób na życie z Bogiem. Nie jest to łatwe życie. Nie jest ono wolne od cierpień, pokus i nieustannej walki z grzechem i słabościami. A jednak jest to inne życie niż tamto - bez Boga. Bóg daje moc tym, którzy Go przyjmują, aby stawali się Dziećmi Bożymi, by Chrystus w nich ciągle odnosił zwycięstwo. Tutaj kryje się tajemnica świętości i zwycięstw, jakie odnoszą ludzie nad swoimi słabościami. Bóg daje moc, by alkoholik odnalazł drogę do trzeźwości, by skłóceni i zagniewani pojednali się, aby młody człowiek - dziewczyna czy chłopak - zdobył się na praktykowanie czystości przedmałżeńskiej. Bóg daje moc, by kapłan, czy zakonnica wytrwali na drodze swego powołania.

Drogi Bracie i Siostro! Ty też możesz z Bogiem wszystkiego dokonać, ale musisz Go najpierw przyjąć i rozpocząć życie z Nim. Musisz nauczyć się postępować tak, jak Bóg tego pragnie.

..:: wstecz ::..

 
   
   
 
copyright © parafia makowiec 2005r.