| |
..::
Homilie Rok C ::..
..::
wstecz ::..
II NIEDZIELA WIELKIEGO
POSTU
To przedziwne spotkanie
na górze Tabor miało ogromne znaczenie w procesie
formacyjnym apostołów i tych wszystkich, którzy po
nich uwierzą w Chrystusa i pójdą za Nim. Św. Paweł
w liście do Filipian tak pięknie wyraził naukę płynącą
z góry Tabor: Nasza ojczyzna jest w niebie. Stamtąd
też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa,
który przekształci nasze ciało poniżone na podobieństwo
swego chwalebnego ciała
Tu jest zawarta prawda
o naszym powołaniu i szczególnym przeznaczeniu jakie
Bóg zaproponował człowiekowi. Jesteśmy ziemianami,
ale nie tutaj jest nasz dom - naszą ojczyzną jest
niebo! Trzeba sobie tę prawdę raz po raz przypominać,
bo człowiek ma tendencję do przyzwyczajania się do
stanu w jakim jest. Współczesny świat (mam tu na myśli
atmosferę w jakiej żyjemy, głosy jakie do nas docierają)
bombarduje nas myśleniem o ziemi. Animatorzy organizujący
obraz tego świata podpowiadają: Buduj sobie dom -
piękny, wygodny i dostatni, bez zahamować i ograniczeń.
Twoje myślenie o jakimś innym świecie możesz realizować
jedynie w filmie fikcji. Tymczasem tutaj, na ziemi,
jest twoja rzeczywistość i ostateczność.
Absurdalność takiego
myślenia można porównać do takiej oto sytuacji. Wyobraźmy
sobie, że odbywamy podróż autobusem do domu po długim
okresie rozłąki. Wiemy, że tam ktoś na nas czeka i
tęskni za nami. Tymczasem zjawia się jakiś gość,
który namawia nas, by ten autobus stał się naszym
celem - tutaj masz się urządzić i już nigdzie nie
podróżować. Na taką propozycję moglibyśmy zareagować
jedynie oburzeniem. No bo jak może ci ktoś proponować
takie rozwiązanie, skoro ty wiesz, że podróżujesz
do kogoś, kto na ciebie czeka, kocha cię i tęskni
za tobą.
Życie to podróż do domu.
Powroty do domu są zwykle bardzo radosne i pełne niespodzianek.
Jako chrześcijanie powinniśmy często myśleć o swoim
powrocie do domu, tęsknić za spotkaniem z tymi, którzy
tam już są.
Czasem spotykamy się
z bardzo dojrzałym myśleniem o domu, który nam Pan
przygotował i o naszej drodze do niego. Pamiętam pewną
młodą, liczącą zaledwie 19 lat, dziewczynę, która
zachorowała na raka. Przez jakiś czas rodzice walczyli
o jej wyleczenie, aż w pewnym momencie było jasne,
że medycyna nie jest w stanie uporać się z tą straszną
chorobą. Na kilka dni przed śmiercią, gdy zaniosłem
jej Komunię świętą, prosiła, aby jej koleżankom powiedzieć,
by szanowali zdrowie i życie, sama zaś, z wielkim
spokojem czekała na spotkanie.
Zapewne wielu oglądało
film pt.: Podążaj w stronę światła! Jest to przepiękne,
choć jednocześnie wstrząsające opowiadanie o chłopcu,
który zachorował na Aids. Rodzice przygotowywali go
na tę chwilę, która miała nastąpić niebawem. Mówili,
żeby się nie bał, bo przecież spotka tam wszystkich,
których znał i kochał. Kiedy przyszła godzina odejścia
z tego świata rodzice mówili mu, by szedł w stronę
światła.
Kto się boi śmierci?
Oczywiście niepokój w obliczu śmierci czuje każdy.
Podobnie jak każdy student boi się przed składaniem
egzaminu. Jednak ci, którzy są dobrze przygotowani
boją się znacznie mniej, lub prawie wcale się nie
boją.
Jesteśmy w drodze do
domu. Co mamy robić, by na tę chwilę wejścia w progi
tego domu być gotowym?
Trzeba często przeżywać
górę Tabor. Jest to góra przemiany i przyjaźni z Chrystusem,
jest to góra modlitwy.
Już za dwa tygodnie
rozpoczną się w naszej parafii rekolekcje. Niewątpliwie
Pan nas zaprosi na górę Tabor. Nie tylko Piotra, Jakuba
i Jana, ale każdego. Ukaże nam też swoją chwałę i
zaprosi na drogę przemiany. Już dziś zaplanujmy te
rekolekcje. Zaplanujmy swój czas na te święte dni.
Zostawmy na czas trwania rekolekcji wszystkie sprawy,
które mogłyby nas niepokoić i odrywać od Boga.
..::
wstecz ::..
|
|